fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Literatura

Bolesny grzech ojca

Rzeczpospolita
„Wydanie poprawione” Petera Esterhazyego już w księgarniach 16 grudnia 1999 roku autor skończył pisać „Harmonię caelestis”, opus magnum, którego głównym bohaterem uczynił swego ojca Matyasa. 28 stycznia 2000 roku dowiedział się, że ojciec był tajnym współpracownikiem węgierskiej bezpieki
Gdy w Instytucie Historycznym w Budapeszcie pisarz otrzymał do wglądu cztery kartonowe teczki dokumentujące agenturalną działalność ojca Petera Esterhazyego, narodził się wyjątkowy suplement „Harmonii caelestis” – „Wydanie poprawione”, opublikowany teraz w Polsce.
„Chciałbym, żeby tę książkę czytali wyłącznie ci, którzy znają już „Harmonię...”. Ale czytelnik robi oczywiście, co mu się podoba, nie będę go błagać. Chociaż... jak się okazuje w trakcie pisania, a ściśle biorąc w trakcie dziania się, często będę zdolny do wszystkiego: błaganie to drobiazg” – to jedno z pierwszych zdań Esterhazyego wprowadzające w temat i atmosferę „Wydania poprawionego”. Książki szarpiącej sumienie, bolesnej, tragicznej, przenoszącej znany i w Polsce – i to aż za dobrze – problem teczek z płaszczyzny politycznej na estetyczną, etyczną i religijną.
Peter Esterhazy nie kryje, że wielokrotnie zmagał się z pokusą „zamiecenia sprawy pod dywan”, dochodził jednak do wniosku, że nie wolno mu jej skrywać. Świat mu się wprawdzie zawalił, ale by nie udusić się pod jego gruzami, musiał zrobić to, co zrobił. Opisać cały ten dramat, mękę, hańbę.
„Na początku tego pisania myślałem jeszcze – wyznaje – że całą sprawę umieszczę na szerszym tle, zajrzę do wielkich mitów, przypomnę wielkie zdrady itd. Ale potem odeszła mi ochota, szukałem ich i nie szukałem. W związku z tym czytałem to i owo o Judaszu. Ale z fiszek nie zawsze wynika, gdzie cytuję, a gdzie komentuję, wszystko jedno. Wolfgang Teichert: »Każdy jest Judaszem (Nieuchronna zdrada)«. Autor ma nadzieję, że analiza (wielu) historii judaszowych ukazuje nie tylko to, w jaki sposób ponosi klęskę i doznaje tragicznego upadku człowiek, który dopuścił się zdrady, lecz także to, że zdrada jest nierozerwalnie związana z życiem i przez to nieuchronna.
Czy Bóg nie jest zdrajcą? (Auschwitz). Ani ziemski, ani niebieski Ojciec nie odpowiada na to pytanie. To też część zdrady, owo milczenie. Judasz był jednym z dwunastu: jednym z nas”.
Powieściowy „ojczulek” Petera Esterhazyego – czytaliśmy w „Harmonii caelestis” – w XVIII wieku zabił religię, w XIX wieku – Boga, a w XX stuleciu – człowieka. I, jak się okazuje, siebie. Jego meldunki składane bezpiece były różnej wagi: często błahe, innym razem – przeciwnie. Co charakterystyczne, z biegiem lat Matyas Esterhazy przyswajał sobie frazeologię komunistyczną. W 1957 roku, na początku swej w sumie ponad 30-letniej współpracy, jeszcze jej nie opanował: „J. P. – donosił – mieszka w Csobance, miał majątek w komitacie Nograd, nie zajmował się działalnością polityczną. Podczas wydarzeń październikowych (nie używa wyrażenia kontrrewolucja!) [wkrótce użyje] zachował postawę pasywną”.
Dlaczego hrabia Esterhazy stał się agentem, jak go złamano? Nie można zapominać o tym, co zostało powiedziane w „Harmonii caelestis”: „O tym, że mojego tatusia potwornie zbili, jak psa, walili po twarzy, smagali jak konia, w pierwszej złości odbili mu nerki, po czym metodycznie bili po całym ciele, ale głównie po stopach, dowiedziałem się później”. Po latach autor przypomniał sobie jeszcze, że w listopadzie 1956 roku ojciec zniknął na kilka dni i „kiedyś udało mi się wyciągnąć z niego coś na ten temat, a mianowicie, że bili go po nogach (po żylakach) gumową pałką”.Ale nawet najbardziej traumatyczne wspomnienia z okresu rządów Rakosiego, powstania węgierskiego czy okresu kadarowskiego niczego w istocie nie wyjaśniają. I nie pozwalają udzielić jasnej odpowiedzi na kluczowe pytanie: dlaczego? Matyas Esterhazy został tajnym współpracownikiem służby bezpieczeństwa z powodu szantażu, ale czego dokładnie dotyczącego – nie dowiemy się. Z roku na rok zatracał swoje najlepsze cechy, wpędzając się w alkoholizm. Czy taka była cena tej zdrady: ojczyzny, środowiska, rodziny, siebie samego?
„Zdrada zakłada bliskość – pisze Teresa Worowska, tłumaczka, cytując autora. – Według świadectwa ewangelii Jezus wiedział, że zostanie zdradzony przez jednego z uczniów, kogoś z kręgu najbliższych. »Zdrada możliwa jest tylko tam, gdzie ludzie ufają sobie wzajemnie. Tylko ten może nas zdradzić (albo my jego), kto jest bliski«. Judasz mógł zdradzić Jezusa, bo stał obok niego. Jak w człowieku lepsza i gorsza część jego osobowości. Dlatego problem zdrady należy do sfery bytu, nie prawa”.
W „Harmonii caelestis” autor pisał: „Inteligentny, mądry, z subtelnym poczuciem humoru, o szerokich horyzontach (…), godzien zaufania, pilny, człowiek, który kosztem heroicznych wysiłków utrzymywał liczną rodzinę”.
W „Wydaniu poprawionym” czytamy m.in.: „Był hrabią, a teraz jest nikim: szpiclem. (...) Nagle, teraz: ojca kocham, agentem pogardzam: to zdanie »samo przyszło«, w duchu klasycznego rozróżnienia pomiędzy grzechem a grzesznikiem”.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA