fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Czy Afgańczycy walczyli za nas

Rzeczpospolita
W stanie wojennym moje radio znacznie lepiej odbierało Głos Ameryki niż Wolną Europę. Odbierało lepiej, bo zapewne odpowiednie służby PRL zagłuszały mniej. Właściwie nie wiadomo dlaczego, bo serwisy radiowe tej rozgłośni za czasów Reagana wcale nie były bardziej przychylne komunistom od wolnoeuropejskich. A obok wiadomości z Polski sporo miejsca zajmowały codziennie informacje z Afganistanu.
Słuchaliśmy ich z nie mniejszą ciekawością niż wieści z rodzinnego kraju. Budziły otuchę. Oto supermocarstwo odpowiedzialne za zniewolenie Polski nie mogło się uporać z partyzantką afgańskich plemion. Samoloty różnych typów, czołgi i inne pojazdy pancerne, działa wszelkich kalibrów, liczne zastępy świetnie uzbrojonych krasnoarmiejców – to wszystko okazywało się za mało na mudżahedinów kryjących się wśród górskich pustkowi, a atakujących na przełęczach, u wylotów dolin, w opuszczonych wioskach.
Okazywało się, że profesjonalne wyszkolenie wojskowe, dyscyplina i taktyka przegrywają z odwagą mężczyzn broniących swych kobiet i dzieci, z przywiązaniem do ojczystych zwyczajów i religii, z wartościami wyższego rzędu od posłuszeństwa regularnego żołdactwa. A cóż – jeśli zaszłaby taka potrzeba – mogliśmy sami przeciwstawić przemożnej sile obcego okupanta, jeśli nie determinację wynikającą z takich właśnie wartości? I tak rodziła się jakaś przedziwna identyfikacja nadwiślańskiego solidarucha z pasztuńskim wojownikiem odzianym w egzotyczny strój z wielbłądziej wełny.
Oczywiście, w miarę upływu czasu i otrzymywania coraz bardziej ścisłych informacji rosło też przeświadczenie o skutecznej pomocy Amerykanów, którzy uzbrajali mudżahedinów w najbardziej potrzebną im broń przeciw czołgom i helikopterom. To nie były stare strzelby i butelki z benzyną, ale nader skuteczne rakiety. Jak przeraźliwie skuteczne – pisze autor tego zeszytu. I tak oto nadszedł drugi Wietnam, tylko na odwrót: to nie Amerykanie, ale Rosjanie ugrzęźli w wojnie, która pod żadnym względem nie była do wygrania. Ani militarnym, ani politycznym, ani moralnym. Przeciwnie – w miarę jak rosły straty wśród żołnierzy sowieckich, rósł też opór wewnątrz ZSRR.
Po co tam weszliśmy, dlaczego giną nasi synowie? – pytano w Rosji. Brak identyfikacji społeczeństwa z celami wojny prowadzonej przez własne państwo tworzy niebezpieczną sytuację dla jego władz. W USA ustąpił podczas wojny wietnamskiej kolejny prezydent. W Rosji po Afganistanie upadł ustrój i supermocarstwo.
Nie tylko Afganistan spowodował kres sowieckiego imperium. Najważniejszą z przyczyn okazała się niewydolność gospodarcza systemu, ale przecież swoje uczynił i polski ruch solidarnościowy, który zaraził inne kraje bloku sowieckiego. Czy gdyby Kraj Rad nie uwikłał się w konflikt afgański, zgniótłby siłą polski bunt? Niewykluczone. Czy Afgańczycy walczyli więc za nas w sensie jak najbardziej dosłownym? Wysoce prawdopodobne. Nie tylko podziw jesteśmy im winni, ale i wdzięczność.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA