fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Jak zarządzać wydatkami

Trudno było zarobić powyżej inflacji

Rzeczpospolita
Cezary Adamczyk
Kilkuprocentowe zyski roczne w obecnej sytuacji musimy uznać za niezłe, ale tak naprawdę zje je inflacja i podatek Belki
To był ciężki rok dla inwestujących w akcje. Przez pierwszą połowę kursy na giełdzie rosły, do czego wszyscy byli przyzwyczajeni, bo hossa trwała od kilku lat. Ale latem na giełdzie doszło do głębokiej korekty, która być może zwiastuje bessę. Przez ostatnie miesiące zyski inwestorów spadały. Wiele inwestycji zaczęło przynosić straty.
Jeśli kupowaliśmy akcje systematycznie, to na 251 zbadanych spółek po 12 miesiącach odnotowaliśmy straty ze 188. Większą szansę na uniknięcie strat mieli ci, którzy kupili papiery rok temu i trzymali je do tej pory; w tym czasie spadły kursy 128 walorów, w które zainwestowaliśmy jednorazowo. Źle wypadły największe firmy naszego parkietu. Grupujący je WIG20 od połowy grudnia 2006 r. do połowy grudnia 2007 r. zyskał na wartości tylko 1,3 proc. Na tym tle lepsze były spółki małe i średnie – sWIG80 zwiększył się o 23 proc., a mWIG40 o 6,7 proc. W porównaniu z ubiegłym rokiem są to jednak słabe wyniki.
Wśród funduszy inwestycyjnych zaczynają się wyróżniać fundusze bezpieczne, zwłaszcza rynku pieniężnego; te ostatnie zarobiły średnio przez dwanaście miesięcy 3 proc., a najlepsze około 4,5 proc. Fundusze stabilnego wzrostu (najmniej narażone na ryzyko spośród tych, które mają w portfelach akcje) przyniosły 1,7 proc. zysku, zrównoważone 0,3 proc., natomiast akcyjne 4,5 proc. Gdy uwzględnimy inflację i podatek od zysków kapitałowych wynoszący 19 proc., okaże się, że realne zyski są bliskie zera. Jeszcze gorzej sytuacja wygląda w przypadku inwestycji systematycznych. Wynik powyżej inflacji odnotowały jedynie nieliczne fundusze zagranicznych papierów dłużnych rozliczane w walutach obcych. Jest to głównie efekt spadku ceny amerykańskiego dolara na światowych rynkach walutowych. Inwestując samodzielnie w obligacje skarbowe, też ciężko było utrzymać realną wartość oszczędności. Udało się to tylko w przypadku papierów o zmiennym oprocentowaniu oraz detalicznych dwu– i czterolatek, które nie są notowane na giełdzie. Wszystkie inwestycje rozpoczęliśmy 15 grudnia 2006 r., a efekty podsumowaliśmy 17 grudnia 2007 r. Obligacje Przedstawiliśmy wyniki inwestycji w różne typy obligacji skarbowych. Obliczenia uwzględniają wszystkie należne odsetki i pobrane prowizje maklerskie. Przyjęliśmy, że odsetki reinwestujemy w papiery tej samej serii. Akcje Wyliczyliśmy zyski z inwestycji w akcje 20 spółek, które były największe na warszawskiej giełdzie rok temu. Założyliśmy, że kupując i sprzedając akcje, płacimy prowizję maklerską w wysokości 1 proc. wartości transakcji. Fundusze inwestycyjne Jednostki funduszy nabywaliśmy po maksymalnej cenie zakupu z danego dnia. Efekty podliczyliśmy według wartości aktywów netto funduszu przypadających na jednostkę. Depozyty złotowe i walutowe Oprocentowanie lokat złotowych i walutowych ustaliliśmy na podstawie średnich stawek w 20 największych bankach. Dolary i euro kupowaliśmy oraz sprzedawaliśmy w kantorach po średnim kursie. Globalna gospodarka zwalnia. Kryzys na amerykańskim rynku nieruchomości przenosi się do Europy Zachodniej. Euro jest rekordowo silne wobec dolara, co nie sprzyja całej gospodarce europejskiej. W Chinach prędzej lub później dojdzie do silnej przeceny na giełdzie. My z kolei zaczynamy borykać się z coraz wyższymi stopami procentowymi, złoty się umacnia, zmniejszając marże eksporterów, dynamicznie rosną koszty pracy. W co zatem warto inwestować? Biorąc pod uwagę, że pierwsze miesiące nowego roku mogą być nadal nerwowe, a banki prześcigają się obecnie w oferowaniu coraz wyżej oprocentowanych depozytów, wydaje się, że niespokojne czasy można przeczekać, korzystając z najbardziej tradycyjnej formy przechowywania oszczędności. Dla bardziej doświadczonych inwestorów dobre mogą być np. papiery dłużne, których rentowność jest powiązana z inflacją. Niespokojne czasy prędzej czy później skończą się i wtedy należałoby powrócić do inwestowania w akcje lub fundusze mające choć trochę akcji w portfelach. Jeśli na warszawskiej giełdzie wciąż będzie korekta, warto będzie kupić akcje z myślą o długoterminowej lokacie kapitału. Większość giełd tzw. nowej Europy ma duży potencjał wzrostu. Przestrzegałbym przed akcjami chińskimi, które są znacznie przewartościowane. Drugie półrocze 2007 roku nie rozpieszczało inwestorów. Moim zdaniem 2008 r. również może być dość trudny. Kilkudziesięcioprocentowe stopy zwrotu z akcji będą raczej wyjątkami, a nie regułą, jak to było w ostatnich pięciu latach. Obligacje, które teraz nie przynoszą wysokich zysków, mogą się okazać interesującą inwestycją. Należy jednak pamiętać, że na całym świecie pojawia się nowy problem: wzrost inflacji. Wraz z nią rośnie prawdopodobieństwo podwyższania stóp procentowych. Oprócz tego mamy kryzys na rynku nieruchomości w USA. Ewentualna recesja w tym kraju z pewnością spowolniłaby globalny wzrost gospodarczy. W takiej sytuacji polecałbym względnie bezpieczny portfel. Udział akcji powinien być mniejszy niż w latach poprzednich. Koncentrowałbym się, na spółkach o dużej kapitalizacji. Wydaje się, że moda na małe i średnie firmy chwilowo minęła i trzeba jeszcze trochę poczekać, by stały się one tanie i atrakcyjne. Jeśli chodzi o podział geograficzny inwestycji, sugerowałbym rynki rozwijające się z wyjątkiem Chin, oraz rynek niemiecki (gospodarka tego kraju dobrze sobie radzi mimo umacniania się euro). Część środków ulokowałbym w produktach z ochroną kapitału, w funduszach rynku pieniężnego i obligacjach. Taki portfel nie powinien być bardzo wrażliwy ani na wzrost stóp procentowych, ani na ruchy cen akcji. Rok 2008 może być niekorzystny dla inwestowania w akcje. Na naszym rynku odczujemy skutki emisji śmieciowych. Poza tym inwestorzy zorientują się, że duża część planów, obietnic i oczekiwań spółek to pustosłowie. Część osób zrażonych stratami będzie wycofywać pieniądze z funduszy inwestycyjnych. Wiele dopiero teraz odczuje, na czym polega ryzyko inwestycyjne. Inwestorzy indywidualni bez doświadczenia powinni unikać inwestycji w akcje, również za pośrednictwem funduszy. Ci, którzy znają się na rynku finansowym, mogą próbować zarabiać na opcjach, kontraktach terminowych, rynku walutowym. Doświadczeni z zasobnymi portfelami powinni zainteresować się funduszami hedge, ale takimi, które mają dłuższą historię; chodzi o to, by sprawdzić, czy potrafią zarabiać w czasie bessy. not. e.m.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA