fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Literatura

Poeta czułych kolęd

Tom i płyta Bogdana Loebla. Twórca przebojów potrafi pisać piękne wiersze
Ukazał się właśnie zilustrowany reprodukcjami obrazów Dariusza Brańskiego, zadedykowany pamięci Miry Kubasińskiej i Tadeusza Nalepy wybór „piosenek, bluesów i wierszy” „Dbaj o miłość” oraz płyta z kolędami Włodzimierza Nahornego i Bogdana Loebla „Cicho, cicho pastuszkowie”. Kolędy śpiewają: Joanna Trzepiecińska, Agnieszka Wilczyńska, Grzegorz Markowski i Janusz Szrom.
Bogdan Loebl jest – przypomnę – autorem wielu powieści („Katarakta”, „Zabij ją i wyjedź z tego miasta”, „Złota trąbka”), zbiorów opowiadań, tomów poezji i słuchowisk radiowych, ale sławę zdobył jako autor tekstów przebojów Blackoutów i Breakoutów, z „Anną” i „Modlitwą” na czele. Wyspecjalizował się w bluesach, pisanych zresztą nie tylko do muzyki Tadeusza Nalepy (m.in. „Co stało się kwiatom”, „Kamienie”, „Nocą puka ktoś”), ale i dla Wojciecha Kordy („Przyszedł do mnie blues”), Nocnej Zmiany Bluesa, Dżemu, Zdrowej Wody. W wydanym teraz zbiorze nie ma przynajmniej kilku sztandarowych utworów Loebla, wśród nich „Modlitwy”, „Za siódmą górą”, „Skąd taki duży deszcz”. Ale nie jest to śpiewnik z piosenkami, choć piosenek właśnie mamy tu najwięcej, bo 36, przy 18 bluesach i 30 wierszach.
Te ostatnie, jako najmniej znane, były dla mnie najciekawsze. Są wśród nich utwory znakomite, jak „Pocztówki”, „Czułość”, „Po eksplozji”. Bogdan Loebl pisze o miłości, a o niej i mówić, i pisać najtrudniej. Częściej, jak w wierszu „Chciałem napisać wiersz o miłości”, siedzi się „na podłodze przed stosem tomów wierszy miłosnych i po kolei wrzuca je do pieca”. Niełatwo też o lirykę w – nazwę je eufemistycznie – niesprzyjających okolicznościach, takich jak przedstawione w wierszu jeszcze z 1958 roku: „Ona spytała – czemu ucichł ptak/ a tutaj nawet kamienie umilkły/ w śliskim powietrzu dzwoni cienko szkło/ i księżyc patrzy sponad dachów wilkiem”. Jedna z piosenek zamieszczonych w zbiorze „Dbaj o miłość” „Myślałam, że ciebie już nie ma” napisana została do muzyki Włodzimierza Nahornego. Ten wybitny muzyk jazzowy, pamiętny m.in. z udziału w nagraniu pierwszych, na swoje czasy rewolucyjnych, płyt Breakoutów, których wspomagał grą na saksofonie i flecie, ofiarował nam na nadchodzące święta 14 kolęd – ze słowami Loebla. Kolędy są takie, jakie być powinny: ciepłe, wzruszające, refleksyjne. Ale czasem kompozytor przełamuje tę łagodność, jak w „Do nocy tej”, brzmiącej niczym gospels. Kilku kolędom z płyty Nahornego i Loebla, choćby tytułowej w wykonaniu Grzegorza Markowskiego i „Hej, pasterze” śpiewanej przez Agnieszkę Wilczyńską, można by wróżyć powodzenie, z pewnością bowiem są potencjalnymi świątecznymi przebojami, miary tej co wiele lat temu „Dzień jeden w roku” Czerwonych Gitar, jednak... No właśnie, mogłoby tak się stać, gdyby stacje radiowe nie puszczały na okrągło „Jingle Bellsów” i „Santa Clausów”. Zdaję sobie sprawę, że są to z mojej strony tylko pobożne życzenia, ale w końcu jakie mają być nasze życzenia przed Bożym Narodzeniem, jak nie pobożne?
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA