fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Styl życia

Zapomnieć o pralce - rozmowa z Tomaszem Ossolińskim‚ projektantem mody

Jeremy Irons na rozdaniu nagród Grimme Online, 2004
EAST NEWS
Panie Tomaszu‚ to wydaje się takie proste – biała koszula. Ale jest ich kilka podgatunków. Sportowa do dżinsów‚ półsportowa‚ klasyczna garniturowa‚ smokingowa‚ do fraka...
Tomasz Ossoliński – Bo w ogóle męskie ubranie się skomplikowało. Nic nie jest już dziś oczywiste. Podzieliło się na to‚ co jest modą i co jest protokołem dyplomatycznym. Proszę popatrzeć na ceremonię rozdania Oscarów – jak się tam ubierają. Niby obowiązuje dress code – smoking. A tymczasem uczestnicy tej imprezy noszą czarne koszule‚ szare koszule‚ smokingi w różnych ciemnych kolorach‚ w różnych fasonach. Tak samo jest z koszulami.
Uważa pan‚ że można ją wyłożyć na wierzch? Tu jestem konserwatywny. Koszula powinna wylądować w spodniach. Nawet w kolekcjach Hedi Slimane’a‚ projektanta Diora‚ mimo różnych fantazji koszula zawsze jest w spodniach. Sylwetka mężczyzny zyskuje wtedy i na dbałości, i na proporcjach. Widzimy długość nóg‚ całość nie wygląda niechlujnie.
A ta amerykańska moda‚ żeby z rozpiętego kołnierzyka wystawał podkoszulek? Amerykanie tak noszą. Kiedyś bielizna miała zapobiec mokrym plamom pod pachami. Ale jak nastała moda bez krawata‚ bielizna przestała przeszkadzać i nawet stała się czymś dobrze widzianym. Takie rozprzężenie zasad zaczęło się w w latach 60. razem z Beatlesami‚ hipisami. James Dean też był trochę niechlujny. Proszę zwrócić uwagę‚ że gwiazdy filmowe lat 40. i 50. zawsze były w garniturach. Dopuszcza pan guziki przy kołnierzyku do garnituru czy tylko na sportowo? Koszula z guzikami to fason półsportowy‚ który też przyszedł z Ameryki. Można oczywiście ją nosić do garnituru‚ choć nie uznałbym tego za kanoniczne. Istnieje wiele fasonów kołnierzyka. Mężczyzna powinien dobrać fason do grubości i długości szyi‚ do ramion. Przy grubej szyi i karku włoski wysoki kołnierzyk wygląda okropnie. Raczej wybrałbym coś drobnego. Uważa pan‚ że elegancki mężczyzna nosi tylko koszule szyte na miarę? U nas to jest jeszcze rzecz bardzo elitarna‚ o małym zasięgu. Są tylko dwie firmy: Da Vinci i Christian Berg. I właściwie szyją one na półmiarę – jest pewna ilość rozmiarów i do tego się dopasowuje zamówienie. Nie jest jeszcze tak jak na Jermyn Street w Londynie‚ w mateczniku koszul. W wysokiej jakości koszuli mankiety‚ kołnierze powinny być ręcznie wykończone. Najdroższe mają monogram nad paskiem... Ale to wyższa szkoła jazdy. Koszule powyżej 800‚ a nawet 1000 zł. Włoskie Borelli na przykład. Jaki materiał koszulowy najbardziej się panu podoba? Im bardziej mięsisty‚ gruby‚ tym ładniejszy i mniej się gniecie. Nie lubię cienkich koszul‚ przez które przebija skóra. Diagonalne sploty wyglądają najlepiej. Jodełka na przykład sprawia‚ że tkanina jest jedwabista w dotyku. U nas wciąż koszule się dzielą na białe i niebieskie. Kiedy jeżdżę do Florencji na targi tkanin‚ widzę tam rozmaitość tkanin. Tkanin na koszule jest tyle co na garnitury. Letnie – lżejsze‚ grubsze – zimowe. Jodełki‚ piki‚ tweele‚ popeliny. Potem jak widzę‚ co zostało zakontraktowane‚ to mało zostaje tych najpiękniejszych. Ale przede wszystkim należy zapomnieć o praniu koszul w pralce. Koszula uprana w pralni‚ lekko podkrochmalona i profesjonalnie uprasowana inaczej wygląda‚ mniej się gniecie‚ mniej wchłania brud. W domu się tego nie osiągnie. W pralni przecież też piorą w pralkach? Nie‚ chemicznie‚ tak żeby tkanina nie żółkła. Ale przede wszystkim prasują tak‚ jak się w domu nie uprasuje: parą. To może w takim razie wybrać niegniotącą bawełnę‚ non iron cotton‚ która jest tak popularna dla podróżujących biznesmenów za granicą? Bo nie sądzę‚ żeby wszyscy panowie rzucili się nagle do pralni. Dziś mamy już dobre pralnie. Jak się złapie nawyk‚ to to przestaje być kłopotliwe. Non iron cotton to wymysł raczej marketingowy. Przejdźmy do kroju. Ma być długa z tyłu‚ żeby nie wychodziła ze spodni? W zasadzie tak‚ chociaż też bym z tym nie przesadzał. Wiele firm produkuje koszule za długie. To zależy także od fasonu spodni. Jak spodnie są dopasowane‚ koszula nie może być za duża‚ to wygląda źle. Jak spodnie luźne – jest więcej miejsca. Dobre ubranie powinno mieć na wewnętrznej stronie paska wszyty silikonowy pasek trzymający koszulę. Istnieje taka stara formuła, że końce koszuli – przód z tyłem – powinno się złapać w kroku. Osobiście uważam‚ że to za dużo. Czy teraz nosi się koszule dopasowane czy luźne? Do garnituru dopasowanego w typie włoskim koszula musi być dopasowana. Przód powinien leżeć gładko‚ na plecach ma się czuć lekki luz. Wbrew pozorom luźna‚ szeroka koszula nie jest wygodna‚ bo się zwija pod pachami. Kiedy jest dobrze dopasowana do sylwetki‚ ma dobrze skrojone rękawy‚ to najlepiej się w niej wygląda i nie czuje się dyskomfortu. Przejdźmy do rękawów. Mankiet podwójny czy pojedynczy? W podwójnym mankiecie zapinanym na spinki ręka wygląda elegancko‚ jest ładnie opakowana. Mankiet powinien w zasadzie wystawać 8 mm spod mankietu marynarki. Ale z tym jest problem‚ bo wtedy rękaw marynarki powinien być trochę krótszy i jeśli do tej samej marynarki zakłada się koszulę bez podwójnego mankietu‚ ma się wrażenie za krótkiego rękawa. Trudno to opanować. Jeszcze na początku XX wieku‚ kiedy biała koszula była luksusem‚ zmieniało się do niej same mankiety i kołnierzyk. Mam jeszcze takie w domu. U nas większą wagę przywiązuje się do rękawów niż do długości spodni. A to jest prawdziwa zmora Polaków – za krótkie spodnie. Zostały nam jeszcze tylko guziki. Do koszuli smokingowej obowiązkowo kryte‚ ale w zwykłych też mi się podobają z listwą kryjącą. Koszula frakowa powinna być na spinki. Przed wojną stosowano krochmalone gorsy nakładane. Istnieje też sprytny patent – dziurka na dole koszuli‚ którą się ją przypina do spodni‚ żeby nie wychodziła. Rozmawiamy o koszulach‚ a pan jest w golfie. Nikt mnie nigdy nie widział w koszuli z krawatem. Wieczorem noszę golf albo wieczorowy szalik. Jestem antykrawat. Zadebiutował w świecie mody w wieku 17 lat. Jego pierwsza kolekcja, którą stworzył w trzy miesiące, liczyła 300 garniturów. Zasłynął z projektowania gorsetów dla gwiazd i sukni na galę oscarową. Tworzył dla dużych zakładów odzieżowych (m.in. ZO Bytom). Pochodzi z Wrocławia, ale ostatnio otworzył pracownię na warszawskiej Ochocie. Ma w swoim dorobku pokazy w Tokio i Londynie. Najchętniej używa wełny, jedwabiu, muślinów. Nigdy sztucznych materiałów.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA