fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konsumenci

Klienci na lodzie

Fotorzepa, Rafał Guz rg Rafał Guz
Izabela Kacprzak
Jerzy Haszczyński
Nie wszyscy klienci wielkich biur podróży, które splajtowały ubiegłej jesieni, odzyskają pieniądze
Każdy organizator turystyki musi ubezpieczyć się na wypadek nieprzewidzianych trudności finansowych, które mogą odbić się na turystach. Przykłady Orbisu i Selectours pokazują, że polisy są niewystarczające.
Odszkodowania nie dostaną klienci, którzy w tych biurach wykupili tylko sam pobyt lub przelot czarterowy, a nie wycieczkę. Klienci Selectours mogą liczyć na ok. 15 proc. sumy, którą wpłacili za wczasy. Ani złotówki z polisy nie dostaną też agenci, pośrednicy i kontrahenci obu organizatorów turystyki.
Okazuje się, że nawet wysoka polisa ubezpieczeniowa, jaką miały te biura, nie dawała gwarancji, że turyści, którym należy się zwrot pieniędzy, odzyskają je w całości. Polska Izba Turystyki alarmuje, że klientów biur może zabezpieczyć tylko fundusz gwarancyjny, taki jaki funkcjonuje w sektorze bankowym.

Cztery piąte przepadły

Biuro podróży Orbis (pod koniec działalności zmieniło nazwę na Orbis Travel, a potem Travel Time) było ubezpieczone na 6 mln zł, a Selectours na 3,6 mln zł, gdy we wrześniu 2010 roku ogłaszały upadłość. Wówczas ok. 3 tys. turystów trzeba było ściągnąć do kraju, drugie tyle nie wyjechało na zaplanowane i opłacone wakacje. Właściciele uspokajali, że poszkodowani dostaną zwrot pieniędzy za wykupione imprezy.
Szczególnie zawiedzeni mogą czuć się klienci Selectours. Na lodzie zostało prawie 2 tysiace ludzi - żądają dziś w sumie 8,5 mln zł odszkodowania. Ale po sprowadzeniu turystów tego biura do kraju kwota na polisie stopniała z 3,6 do ok. 1,6 mln zł.
Roszczenia mogą jeszcze wrosnąć, bo przyjmowane są do końca roku. Zgodnie z przepisami zostaną zredukowane proporcjonalnie do kwoty pozostałej na polisie. Na dziś turysta, który w Selectours wykupił wycieczkę, traci ponad cztery piąte pieniędzy - za 2,5 tys. zł zapłaconych firmie odzyska zaledwie 450 zł odszkodowania.
Głośniej było o upadłości Orbisu. Turystów zostawiła bowiem na lodzie firma dużej  renomie, która sprzedawała wczasy i przeloty do ostatniego dnia.
W przypadku Orbisu wypłaty, których dokonuje Mazowiecki Urząd Marszałkowski, już się rozpoczęły. Odszkodowań na 3,4 mln zł zażądało ponad 900 turystów. Pieniądze otrzymało na razie 600 osób (w sumie 2,1 mln zł).

Impreza, czyli co?

Roszczenia na prawie 130 tys. zł nie mogą jednak być uznane. Dlaczego? Bo wiele osób wykupiło tylko pobyt lub tylko przelot czy przejazd na wakacje. Tymczasem polisa asekurowała jedynie imprezy turystyczne. A zgodnie z ustawą są to "co najmniej dwie usługi turystyczne tworzące jednolity program i objęte wspólną ceną, jeżeli usługi te obejmują nocleg lub trwają ponad 24 godziny albo jeżeli program przewiduje zmianę miejsca pobytu".
- Gołym okiem widać, że dotychczasowy system funkcjonuje źle - ocenia sprawę Jan Korsak, prezes Polskiej Izby Turystyki. - Przykłady Orbisu i Selectours pokazują, że nawet radykalnie zwiększone gwarancje ubezpieczeniowe nic nie powiedzą klientowi, bo nie jest on w stanie ocenić, czy na jego ewentualne roszczenia wystarczy pieniędzy.
Dla prezesa Korsaka finał głośnych plajt to gorzki dowód, by przypomnieć zignorowane postulaty branży sprzed dwóch lat: - Podczas nowelizacji ustawy o usługach turystycznych forsowaliśmy pomysł funduszu gwarancyjnego, podobnego do tego, jaki funkcjonuje w systemie bankowym. Klienci biur podróży kupują nie produkty, ale obietnice przyszłych zdarzeń, i wymagają szczególnej ochrony.
Fundusz turystyczny, podobny do istniejącego np. w Belgii, Holandii czy Niemczech, miałby powstawać z niewielkich opłat od sprzedanych wycieczek. - To 3 - 4 euro, a obok polis ubezpieczeniowych stanowiłby dodatkowy filar gwarantujący turyście, że w wypadku bankructwa biura, otrzyma on zwrot całości poniesionych kosztów - uzasadnia prezes Korsak.

Żadnych złudzeń

Fundusz nie obejmowałby jednak kontrahentów biur podróży.
Według informacji od syndyka masy upadłości Orbisu przewoźnicy autokarowi, hotelarze, linie lotnicze itp. (w sumie 758 kontrahentów) zainwestowali we współpracę z tą firmą ponad 25,5 mln zł - faktury na taką sumę znajdują się dziś w sądzie upadłościowym w Warszawie. Jak informuje "Rz" Maciej Gieros z biura prasowego sądu, stan środków z masy upadłości Orbisu wynosi dziś tylko 10,5 mln zł.
Lista wierzycieli jest długa. To znane firmy: m.in. Lotos, Danone, Polska Żegluga Bałtycka, Pol-Aqua, Alitalia, Polpharma, Plus Travel UK, Orbis Transport, Orbis Resor Stockholm, Danfoss.
Na liście jest też firma transportowa Duo Trans z Góry Kalwarii, która dla Orbisu od kilkunastu lat woziła turystów po Europie. Dariusz Wiśniewski, jeden z jej właścicieli, któremu Orbis jest winny 50 tys. zł, musiał zaciągnąć kredyt, by nie splajtować.
- Złożyliśmy wniosek do syndyka, ale nie mam złudzeń, że odzyskam pieniądze - wzdycha Wiśniewski.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA