fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Magistrowie/studenci

Wpis na listę adwokatów i radców: Łatwiejszy dostęp do prawniczych korporacji bez aplikacji

www.sxc.hu
Nie zawsze trzeba robić aplikację, żeby zostać adwokatem lub radcą, ale wciąż jest ona najpopularniejszą drogą do zdobycia tych uprawnień
Ponad dwa i pół roku obowiązują przepisy, które umożliwiają wpisanie się na listy adwokatów i radców bez odpowiedniej aplikacji i egzaminu osobom, które mają wymaganą praktykę prawniczą.
Chodzi o doktorów prawa oraz prawników, którzy zdali egzamin sędziowski lub prokuratorski po 1 stycznia 1991 r. – pod warunkiem  że w ostatnich pięciu latach przez trzy lata pracowali w sądach jako asesorzy, asystenci, referendarze bądź w kancelarii adwokackiej lub radcowskiej.

Rzadki doktor

Przedstawiciele samorządów prawniczych protestowali przeciwko otwarciu wstępu do nich doktorom bez sprawdzenia, czy posiadają  niezbędne umiejętności, które zdobywa się w trakcie szkolenia pod okiem patrona.
 
– Przepisy, które oceniam pozytywnie, działają. Nie słyszałem, by jakiemuś doktorowi odmówiono przyjęcia do korporacji – mówi Piotr Bielarczyk, doktor prawa na UW oraz radca prawny od dwóch i pół roku. – Doktorzy, którzy łączą wiedzę akademicką z doświadczeniem, nie są problemem, lecz wzmocnieniem samorządów – dodaje.
Bielarczyk  wraz z grupą doktorów prawa ze znanych warszawskich kancelarii założył stowarzyszenie walczące o możliwość wpisu na korporacyjne listy członków bez egzaminu. Według niego doktoraty nie stały się wcale prostszą i popularniejszą drogą do zdobycia uprawnień adwokackich czy radcowskich.
– Na studia doktoranckie na UW bynajmniej nie ma tłumu chętnych – stwierdza.

Praktyka potrzebna

Więcej kandydatów na adwokata czy radcę wywodzi się z byłych aplikantów sędziowskich i prokuratorskich, którzy pracowali potem jako referendarze, asesorzy lub prawnicy w kancelariach. Według ostrożnych szacunków (dokładnych danych nie ma) z tej drogi korzysta 300 – 400 osób rocznie, podczas gdy aplikacje robią tysiące.
– Na początku przyjęliśmy kilkadziesiąt osób. Była to  ostatnia grupa aplikantów sędziowskich i prokuratorskich, którzy kończyli szkolenie na starych zasadach, po zawirowaniu z asesorami – opowiada Roman Kusz, dziekan Izby Adwokackiej w Katowicach. – Dziś o wpis na listę bez egzaminu występują nieliczni – zauważa.
Dziekan Kusz dodaje, że po ostatnim egzaminie zawodowym szeregi izby zasiliło 100 nowych adwokatów. Tymczasem innymi drogami w ostatnim roku do tamtejszej palestry wstąpiło ok. 40 osób, najczęściej z innych zawodów prawniczych: sędziów, radców czy notariuszy.
– Aplikacja jest najpopularniejsza – wnioskuje dziekan Kusz.
Do lubelskiej izby radcowskiej należy dziś ponad 1400 radców i ponad 500 aplikantów. Jak podaje dziekan rady Arkadiusz Bereza, w 2009 r. przyjęto 19 osób po aplikacji sędziowskiej i prokuratorskiej oraz sześciu doktorów. Rok później – dziesięć po egzaminie i jednego doktora. W 2011 r. – 16 prawników ze zdanym egzaminem sędziowskim i prokuratorskim oraz dwóch doktorów prawa.
Takie osoby muszą udowodnić, że mają praktykę prawniczą w wymaganym okresie. Spotykają się z komisją do spraw wpisu, która oczywiście nie przepytuje nikogo z wiedzy, lecz z tego, co robił – opisuje dziekan Bereza. – Doktorzy otwierają potem kancelarie radcowskie, nierzadko prowadzą działalność w spółkach z profesorami – wyjaśnia.
Zdaniem dziekana Berezy dzięki tytułowi doktorskiemu  może im być łatwiej wejść na bardzo ciasny lokalny rynek usług prawniczych.

Wypadają gorzej niż aplikanci

Przepisy przewidują, że pewne kategorie prawników mogą przystąpić bez aplikacji do egzaminu adwokackiego, radcowskiego, notarialnego. Są to m. in.: doktorzy prawa; prawnicy, którzy w ostatnich ośmiu latach pracowali przez pięć lat jako referendarze lub asystenci sędziego bądź prokuratora; absolwenci prawa, którzy w ostatnich dziesięciu latach przez pięć lat pracowali w kancelarii prawniczej albo w urzędzie przy udzielaniu pomocy prawnej; osoby, które zdały egzamin sędziowski, notarialny lub prokuratorski. Regułą jest, że egzaminy zawodowe tym osobom idą gorzej niż aplikantom. W 2011 r. spośród ponad 70 zdających egzamin adwokacki zaliczyło ok. 50 proc., z ponad 200 zdających na radców zdało ok. 30 proc., a z grona ponad 60 zdających egzamin notarialny zaliczyło go 34 proc.
masz pytanie, wyślij e-mail do autora i.walencik@rp.pl
Zobacz serwis:
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA