fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

Klatka ****

Spectator
Czas mija niepostrzeżenie podczas oglądania tego filmu. To jeszcze jeden obok thrillera Soderbergha świetny dreszczowiec mający premierę w ten weekend.
Zupełnie inny. Podczas gdy w „Contagion" przenosimy się z kontynentu na kontynent, w „Klatce" przebywamy z głównym bohaterem Frankiem w jego mieszkaniu. Rzadko oglądamy coś jeszcze – Akademię Medyczną, gdzie studiuje.
To postać skrajnie antypatyczna. Arogancki socjopata gardzący towarzystwem innych, pozbawiony zdolności empatycznych egoista zainteresowany jedynie dobrymi wynikami w nauce. Jest poirytowany, gdy piętro wyżej wprowadza się Lotte, młoda fryzjerka zakłócająca mu spokój prośbami o proszek do prania i przynosząca własnoręcznie upieczone ciasteczka. Kobieta ma zazdrosnego i brutalnego partnera Mickego (Stormare). Drobne nieporozumienia urastają tu do wielkich rozmiarów i stają się zarzewiem absurdalnego, ale absolutnie przekonującego widza splotu przerażających wydarzeń. Debiutujący tym udanym filmem młodzi szwedzcy reżyserzy znakomicie budują klaustrofobiczną atmosferę podejrzeń i paranoi. Nic dziwnego – ich ulubionym twórcą jest Roman Polański. Analogie z jego genialnym „Lokatorem" nasuwają się same, choć są to różne obrazy. Tak jak lubi czynić nasz rodak, Lundborg i Storm również wplatają w „Klatkę" czarny humor. Spodziewam się, że po ten film prędko sięgnie Hollywood, by nakręcić remake.
Szwecja 2010, reż. Johan Lundborg, Johan Storm, wyk. Emil Johnsen, Ylva Gallon, Peter Stormare, Victoria Brattström.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA