fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Felietony

Mazurek o Annie Grodzkiej od Palikota

Tak, jedno jest pewne. Bezdyskusyjną triumfatorką wyborów jest Anna Grodzka. O ile zwycięstwo Donalda Tuska nie zainteresowało nikogo oprócz Grzegorza Schetyny, o tyle ekscytacja, jaka towarzyszy pani Grodzkiej, przyćmiła wszystko.
Stosunek do pani poseł stał się nawet wyznacznikiem światopoglądu. Pokpiwasz z jej "nienaturalnej kobiecości" (Iwiński), nazywasz "czynnym mężczyzną" (copyright by mężczyzna czynny/bierny Kalisz) albo wręcz mężczyzną, który obciął sobie penisa (Terlikowski)  – jesteś zakamuflowaną opcją ciemnogrodzką. Zachwycasz się,  że dzięki niej edukacja transseksualna trafiła pod strzechy (publicyści "Wyborczej" pod wodzą  red. Pacewicza w zwiewnej  sukience) – jesteś Europejczykiem z certyfikatem tolerancji.
I tylko nikt, literalnie nikt, nie zastanawia się, jaką posłanką będzie pani Grodzka. Wszyscy obracają się wokół genitaliów pani Ani. Co gorsza, ona sama ten rodzaj zainteresowania podsyca. Przeczytałem bodaj wszystkie wywiady, jakich udzieliła – w każdym długo i ze szczegółami opowiadała o zmianie płci, o tym, dlaczego z postawnego pana Ryszarda zmieniła się w "uśmiechniętą panią w średnim wieku, która wygląda jak sąsiadka spod szóstki" redaktora Sroczyńskiego z "Wyborczej",  autora tej pięknej frazy. Jedyne eksponowane przez nią samą atuty to jej, nazwijmy to: niebanalna, seksualność. Ma jakieś inne kwalifikacje, by zasiadać na Wiejskiej? Może, chętnie w to uwierzę, ale czemu, na litość boską, je ukrywa?! Jej przypadek bardzo wiele mówi o kryteriach naboru na listy partii człowieka, którego nazwisko nigdy w tym miejscu nie padnie. Konstruowano je wedle prostej receptury: weź gromadę pozbawionych poglądów biznesmenów, okraś ideologiczną ekstremą i ekscentrykami, wymieszaj i podaj na listy wyborcze.
Z Ruchu Poparcia startował Robert Biedroń – działacz gejowski znany z tego, że jest działaczem gejowskim. Z list SLD kandydował tymczasem Krystian Legierski – gej, ale też biznesmen, działacz kulturalny, stołeczny radny, który udowadnia, że jest kimś więcej niż obyczajową ciekawostką. Tyle że posłem został Biedroń, więc po co się trudzić? Zamiast poważnej rozmowy cieszmy się, że mamy jedynego  w świecie transseksualistę w parlamencie. Parlamentowi to nie pomoże, ale Tuskowi na pewno.  W końcu zamiast o jego rządach będziemy rozprawiać o garderobie pani Ani.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA