fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Inne baterie Jakuba

Jakub Błaszczykowski rozegrał świetny mecz. Obok Witalij Trubila
AFP
Polska - Białrouś 2: 0. Znów gole Błaszczykowskiego i Lewandowskiego. Zwycięstwo mogło być wyższe
Michał Kołodziejczyk z Wiesbaden
Drużyna Franciszka Smudy jeszcze nigdy nie zdominowała przeciwnika tak  jak wczoraj, ale  Białorusini nie stawiali wielkiego oporu. Polacy wygrali łatwo, przeważali przez cały mecz. Skończyło się na 2:0, a powinno być dużo więcej bramek. Jakub Błaszczykowski i Robert Lewandowski strzelili siedem z ostatnich ośmiu goli dla reprezentacji Polski. W meczach z Niemcami i Koreą Południową bramkarza rywali najpierw pokonywał  Lewandowski, a  Błaszczykowski był tym drugim. Wczoraj piłkarze Borussii Dortmund strzelali w odwrotnej kolejności, bo Lewandowski rozpoczął mecz na ławce rezerwowych.
Błaszczykowski od jakiegoś czasu gra na innych bateriach niż rywale i koledzy z drużyny. Pierwsza połowa była popisem jednego aktora. Kapitan naszej reprezentacji mijał trzech rywali, dryblował, podawał, a gdy stracił piłkę, wracał na swoją połowę, aż ją odebrał. W 31. minucie w polu karnym wypatrzył go Eugen Polanski, Błaszczykowski zrobił jeszcze zwód i zdobył pierwszą bramkę, choć prawdę mówiąc, niemiecki sędzia mógł odgwizdać spalonego. Z każdym meczem rośnie Polanski. Niemal bezbłędny w odbiorze piłki, rzadko mylił się przy jej rozegraniu. To kolejny piłkarz, po Wojciechu Szczęsnym i trójce z Borussii Dortmund, który dorósł do poziomu mistrzostw Europy. Nieźle grał też Sławomir Peszko, który asystował przy drugim golu. Lewandowski pojawił się na boisku dopiero po przerwie, bo Smuda chciał zobaczyć, w jakiej formie znajduje się Paweł Brożek. Napastnik Trabzonsporu nie był groźny, za mało się ruszał i nie dochodził do dogodnych sytuacji. Lewandowski był na boisku dużo krócej, a zdążył strzelić gola po dośrodkowaniu Peszki i zmarnować dwie inne dogodne sytuacje. Polacy nie przegrali już piątego meczu z rzędu, a gdyby zdobyli  więcej bramek mogłoby to jeszcze bardziej ich podbudować. Nie pomógł też sędzia, który nie podyktował rzutu karnego za zagranie ręką Białorusina. Smuda próbował nowego ustawienia obrońców, ale to nie był dobry mecz na tego rodzaju próby, bo defensywa miała wczoraj wolne. Marcin Wasilewski jako stoper często faulował – w meczu z rywalem, który chociaż próbowałby atakować, pachniałoby to rzutem karnym. Po meczu selekcjoner zapowiedział, że eksperyment będzie musiał powtórzyć w innym spotkaniu, bardzo chwalił przy tym Damiena Perquisa. Najprawdopodobniej do mistrzostw Europy Polacy nie zagrają już z równie słabą drużyną w oficjalnym terminie. W listopadzie we Wrocławiu zespół Smudy zmierzy się z Włochami, później w Poznaniu z Rosją. W lutym Stadion Narodowy w Warszawie przywita reprezentację meczem z Portugalią. ? POLSKA – BIAŁORUŚ 2:0 (1:0) Bramki: J. Błaszczykowski (31), R. Lewandowski (69). Żółte kartki: A. Kulczi, W. Trubila, T. Kałaczew (Białoruś). Sędziował P. Sippel (Niemcy). Widzów 5160. Polska: Fabiański - Piszczek, Wasilewski, Perquis (79. Dudka), Wawrzyniak - Błaszczykowski, Polanski, Murawski (73. Jodłowiec), Mierzejewski (60. Rybus), Peszko (88. Gol) - Brożek (60. Lewandowski) Białoruś: Żewnow (46. Wieriemko) -Smitow (46. Woronkow), Wierchowcow (46. Płaskonnyj), Martynowicz, Trubila - Kisljak, Omeljańczuk, Rudzik (88. Kriwiec), Kulczi, Kałaczew -  Kornilenko (80. Bardaczow). Franciszek Smuda - trener reprezentacji Polski Najważniejsze, że wygraliśmy. Musimy  jeszcze dłużej przetrzymywać piłkę, nie tracić jej w głupi sposób. Ale cieszy to, że ten zespół ze słabszym przeciwnikiem gra tak samo, jak grał przeciwko silniejszym. Z ostatnich szesnastu meczów przegraliśmy tylko dwa: jeden na piaskownicy na Litwie, a drugi po samobójczej bramce z Francją. Marcin Wasilewski rozegrał dobre spotkanie, ale przede wszystkim chciałbym pochwalić Damiena Perquisa, który spisał się świetnie i szkoda, że musiał zejść z boiska z powodu kontuzji. Pawłowi Brożkowi brakuje meczów. Chciałbym, żeby jak najszybciej zaczął regularnie grać w Trabzonie albo zmienił klub. Bernd Stange - trener reprezentacji Białorusi Polacy wygrali zasłużenie, byli drużyną, która od początku meczu narzuciła swój styl i szybkie tempo gry. Ciężko nam było się skoncentrować na tym towarzyskim spotkaniu po porażce w walce o mistrzostwa Europy 2012. Daliśmy się zdominować, ale próbowaliśmy nie tylko nowych piłkarzy, ale i nowych wariantów gry. Zabrakło w mojej drużynie kilku zawodników, którzy są dla nas tak samo ważni jak dla Polaków na przykład Robert Lewandowski. Musimy budować nowy zespół na kolejne eliminacje. Mój kontrakt jest ważny do końca roku, to nieprawda, że miałbym skończyć pracę z federacją Białorusi już jutro. —wysłuchał koło
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA