fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Felietony

Sprawdzam!

Rafał A. Ziemkiewicz
Rzeczpospolita
Wielka szkoda, że w przedwyborczym jazgocie umykały powszechnej uwadze wypowiedzi, takie jak opublikowane u nas obliczenia profesora Stanisława Gomułki dotyczące "reguły wydatkowej".
Jak wykazał, reguła nie jest w stanie przynieść obiecanych 48 miliardów złotych oszczędności w ciągu najbliższych dwóch lat, ale co najwyżej 9 miliardów w roku przyszłym i 7 w następnym.
Profesor Gomułka mówi, że "nie chce mu się wierzyć, by minister finansów tego nie wiedział", i sugeruje, że jego były uczeń Jacek Rostowski "musiał się pomylić". To bardzo uprzejme z jego strony, ale takich "pomyłek" było przed wyborami więcej.
Analitycy, zarówno uniwersyteccy, jak i bankowi, szacują przyszłoroczny wzrost PKB, jeśli nie stanie się nic złego, na maksimum 2 procent. A przygotowany przez rząd budżet opiera się na założeniu wzrostu dwukrotnie większego – 4 procent. Przy tak nonszalanckim oszacowaniu przyszłego wzrostu łatwo było zapisać w projekcie obniżenie deficytu budżetowego z tegorocznych 5,6 procent poniżej 3 procent. To znowu pozwoliło ładnie zbilansować koszty obsługi długu... Jedno fałszywe założenie umożliwia poprawienie kolejnego parametru, a ten znów kolejnego. Tylko że kiedy przyjdzie do konkretów, wszystko to musi się posypać jak kostki domina. Jest jakaś granica odpowiedzialności, której dotąd w imię kampanii wyborczej nie przekraczano. Ale to już przeszłość. Rząd Donalda Tuska podporządkował zwycięstwu wszystko. Po wyborach choćby potop. Jeśli spadnie na innych, to tym lepiej, a jeśli nam, to wtedy się będziemy martwić, jaką znowu piarowską sztuczką wybrnąć z kłopotu. Tymczasem kurz kampanii opada. Wielki Niemowa, jak czasem zwykło się nazywać wyborców, powiedział... Wszyscy właśnie się zastanawiają, co. Moim zdaniem: słowo, które zawsze kończy grę: "Sprawdzam".
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA