fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lokaty i inwestycje

Inwestycja w studencki akademik

Kamienica w Warszawie
gratka.pl
Stary, przedwojenny budynek przerobiony na akademik przyniesie ok. 6 proc. rentowności. Lepszą stopę zwrotu gwarantuje wynajem domów jednorodzinnych
Właściciele mieszkań na wynajem w pobliżu uczelni, nie mogą narzekać na brak zainteresowania ze strony studentów. Jak wynika ze statystyk otoDom.pl, w Warszawie na 2 - 3 pokojowe "M" można miesięcznie zarobić, średnio ponad 2 tys. zł, we Wrocławiu  -  ok. 1,8 tys. zł, w Gdańsku - ok. 1,7 tys. zł, w Krakowie - 1,6 tys. zł, a w Poznaniu, Łodzi i Lublinie - ok. 1,4 - 1,5 tys. zł. Właściciel domu lub nawet budynku mieszkalnego, przerobionego na quasi-akademik zarobi kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt tys. zł miesięcznie.

Małe zwroty

W Polsce słabo rozwinięta jest sieć prywatnych akademików i hosteli, które funkcjonują z powodzeniem na zachodzie Europy. A takie nieruchomości za granicą przynoszą niezłe zyski i są ciekawą formą inwestowania. - W Warszawie kamienice zamieniane są głównie na funkcje biurowe, gdyż w ten sposób zarabia się na nich najlepiej. Nie wykluczam, że w przyszłości i w stolicy pojawią się klienci zainteresowani dostosowaniem nieruchomości do funkcji umożliwiających wynajem dla studentów. Nie liczyłbym na kamienice w centrum miasta, ale np. na budynki poprzemysłowe, powojskowe czy nawet starsze biurowce wymagające dokapitalizowania staną się przedmiotem takich inwestycji - opowiada Piotr Kerner, dyrektor regionalny agencji nieruchomości Metrohouse & Partnerzy . Kamienice do gruntownego remontu to wydatek rzędu kilku, kilkunastu mln zł. Jak wylicza Piotr Grala, ekspert ds. produktów firmowych w mBanku i MultiBanku, zakładając, że klient wyda 2,8, mln zł, ma szansę zostać właścicielem kamienicy o pow. 1,2 tys. mkw. i stworzyć w niej np.  40 pokoi o pow. 25 mkw. Do tego trzeba się liczyć z kosztami remontu - przeznaczając na ten cel średnio 1 tys. zł na każdy mkw. wydamy ok. 1,2 mln zł, czyli w sumie ok. 4 mln zł. Natomiast miesięczny dochód z tytułu najmu wyniesie ok. 24  tys. zł, a roczny - ok. 240 - 250 tys. zł, co daje stopę zwrotu rzędu zaledwie ok. 6 proc. W skali rocznej. Inwestycja zwróci się więc dopiero po 15 - 16 latach. A jeśli inwestor chciałby się posiłkować kredytem, nie ma szans wyjść na swoje.
- Przy dochodzie z najmu rzędu 24 tys. zł, miesięczna rata stała spłaty kredytu zaciągniętego na 4 mln zł sięgnie ok. 33 tys. zł. Dochód z najmu nie pokrywa więc kosztów finansowania - wyjaśnia Piotr Grala. Jego zdaniem, w takiej sytuacji można co najwyżej zbilansować koszty i zyski, dzięki dodatkowym źródłom dochodu typu sklepik, punkt ksero itp.

Dom lub działka

Ze względu na straszące widmo kolejnego kryzysu, inwestorzy nadal ostrożnie podchodzą do kupowania nie tylko większych nieruchomości mieszkalnych, jak i nawet samych lokali na wynajem. - Ponadto banki coraz trudniej udzielają swego wsparcia, a takie inwestycje często wspomagane są dużymi kredytami. Niedawno nie doszła do skutku sprzedaż kamienicy w Gnieźnie, właśnie ze względu na trudności z uzyskaniem kredytu przez potencjalnego nabywcę - mówi Wojciech Bulski z poznańskiego oddziału Metrohouse. "Kamienicznicy" zdecydowani na takie przedsięwzięcie w większości przypadków wolą więc wydzielić mieszkania i sprzedać je niż wynajmować żakom. Albo mają w planach działalność typowo hotelarską. Zdaniem pośredników Metrohouse & Partnerzy pojawiają się także osoby, które szukają domów jednorodzinnych z możliwością adaptacji na kilka osobnych pomieszczeń dla studentów. Takie przedsięwzięcie, wymaga mniejszego kapitału niż kamienica - dom jednorodzinny, w zależności od lokalizacji, standardu i miasta może kosztować od 500 tys. zł do ok. 2 mln zł., przy czym domy powyżej 1 mln zł to przeważnie wyższa półka, a luksusem studenci zwykle nie są zainteresowani. Kupno domu i jego aranżacja na mały akademik przyniesie nawet 11 proc. rentowności. - Inwestorzy chętniej kupują po prostu działkę w dobrej lokalizacji i budują na niej "mini akademik". Np. w Poznaniu można znaleźć obiekty wybudowane tylko na wynajem przy ul. Przepiórczej, Jutrosińskiej, Owsianej czy Jeżyckiej - wylicza Wojciech Bulski.
Źródło: ekonomia24
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA