fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Muzyka

Album Komeda Leszka Możdżera

Platynowy Leszek Możdżer
Archiwum, Marek Dusza m.d. Marek Dusza
Ponad dwadzieścia tysięcy egzemplarzy swojego albumu „Komeda" sprzedał już w Polsce Leszek Możdżer. Z tej okazji podczas wtorkowego koncertu w Fabryce Trzciny artysta i producenci albumu odebrali podwójne Platynowe Płyty.
To ewenement w skali światowej, by artysta jazzowy, improwizujący instrumentalista został uhonorowany takim wyróżnieniem. Możdżer pobił swój sukces z ubiegłego roku, kiedy za album „Kaczmarek Played By Możdżer" otrzymał Platynowa Płytę. W ostatnich latach lepszy wynik w polskim jazzie osiągnęła tylko Aga Zaryan albumem „Live at Palladium" - poczwórna Platyna i Platynowa Płyta dla „Looking Walking Being".
Leszek Możdżer podziękował Pawłowi Potoroczynowi, dyrektorowi Instytutu Adama Mickiewicza, za to, że przez sześć lat telefonował do niego namawiając go na nagranie takiego właśnie albumu z kompozycjami Krzysztofa Komedy. Razem z pianistą podwójne Platynowe Płyty odebrali z rąk Andrzeja Puczyńskiego, przewodniczącego Zarządu ZPAV: producent płyty Sylwia Kicka, producent wykonawczy Paweł Potoroczyn i wydawca albumu, szef ACT Music z Monachium Siegfried Loch.  
Niespodzianką był udział w koncercie izraelskiego perkusisty Zohara Fresco. To było dwie trzecie tria Dream Team, które dwukrotnie dało w tej samej sali tak znakomite koncerty razem z kontrabasistą Larsem Danielssonem. Nie był to też koncert złożony wyłącznie z kompozycji Komedy. Możdżer i Fresco grali to, co najbardziej lubią, własne tematy, w których mogą popisać się wirtuozerią i równocześnie bawić siebie i publiczność. - To miała być ballada - powiedział Możdżer po jednym z utworów. - Ale z Zoharem nie da się grać ballad. A teraz zagramy Komedę i zobaczycie, jaka to poważna muzyka. I pianista zaintonował dramatyczne akordy wsparte przez Fresco ekspresyjnymi uderzeniami w liczne instrumenty perkusyjne. Z gęstwiny dźwięków wyłoniła się jednak ujmująca ballada „Sleep Safe and Warm" z filmu „Dziecko Rosemary" Romana Polańskiego. Obaj muzycy mieli wyraźną przyjemność grając chwytliwy temat, ale zabawić się dźwiękami mogli dopiero w temacie z filmu „Prawo i pięść", w którym daleko odchodzili od nostalgicznej melodii. Przed bisem Możdżer zanucił perkusiście motyw tematu "Kattorna". - To dlatego, że nigdy nie graliśmy go razem - wytłumaczył się. Utwór zabrzmiał zgoła inaczej niż na płycie „Komeda" nie mówiąc o porównaniu do oryginału z albumu „Astigmatic" kwintetu Krzysztofa Komedy. Radość z nagród i spotkania muzyków przełożyła się na spontaniczne improwizacje w wirtuozowskim stylu. - Jeśli podobał się wam koncert, nie kupujcie tej płyty, bo jest zupełnie inna niż to, co zagraliśmy - rzucił na koniec przekornie bohater wieczoru. Ale słuchacze tylko uśmiechnęli się pod nosem, bo i tak swoje wiedzą - Możdżer jest po prostu ich idolem. Po koncercie do pianisty ustawiła się długa kolejka po autografy, a przeważała w niej płeć piękna. Marek Dusza
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA