fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kolekcje

Ceny zabytkowych mebli nie zmieniły się od około 8-10 lat

Antykwariat Kudelskich
Ceny zabytkowych mebli, jak szacują antykwariusze, nie zmieniły się od około 8-10 lat. Stuletnie stoły, szafy lub biurka są relatywnie tańsze od dzisiejszych mebli z litego drewna, a nadal pełnią swoją funkcję i nadają wnętrzom wyjątkowy klimat
Maleje popyt na dawne meble. Dziesięć lat temu w antykwariatach bardzo poszukiwane były np. serwantki. Stosowano nawet zapisy. Dziś za ok. 4 tys. zł można bez trudu kupić serwantkę w stylu Ludwika Filipa. Taka szafka z półkami, przeszklona z trzech stron, pozwoli nam wyeksponować np. porcelanę. Stuletnia serwantka ustawiona w prostym  nowoczesnym wnętrzu, może być dekoracyjnym akcentem.
– Niski popyt na dawne meble to skutek zmiany stylu życia. Trzydziestolatkowie żyją w innym tempie niż ich rodzice, którzy 15-20 lat temu gotowi byli dać każdą cenę za piękną sekreterę, której używali na co dzień. Dziś nie budzi zainteresowania sekretera nawet  z tajnymi skrytkami! Od paru lat kupowane są przede wszystkim lub wyłącznie meble o wartości muzealnej, poszukiwane przez kolekcjonerów. Mieliśmy pałacową, bogato intarsjowaną szafę z XVIII wieku. Szybko znalazł się klient, mimo wysokiej ceny 70 tys. zł – mówi Małgorzata Lalowicz z krakowskiej Desy (www.desa.art.pl). W Krakowie warto odwiedzić rodzinną firmę Kudelskich (www.kudelski.krakow.pl), która działa w czwartym pokoleniu. Specjalizuje się w  renowacji i sprzedaży mebli wysokiej klasy, najczęściej w stylu art deco, zaprojektowanych przez artystów, których nazwiska znamy z podręczników światowej historii sztuki. Firma kupuje meble w świecie zwykle bezpośrednio od  spadkobierców  pierwszych właścicieli.
– W europejskich mieszczańskich rodzinach dobry mebel traktowany jest jak rodzaj lokaty kapitału. Właściciele liczą się, że kiedyś dobrze odsprzedadzą mebel zaprojektowany przez cenionego artystę  albo przekażą go dzieciom lub wnukom. Meble choć mają ok. 80 lat są zadbane,  wymagają jedynie odświeżenia. Na grudniowe targi sztuki w Zamku Królewskim w  Warszawie przygotowujemy bogato zdobioną jadalnię z Warsztatów Wiedeńskich projektu Karla Hofmanna i Felixa Augenfelda. Jest to duży bufet, serwantka, stół i 6 krzeseł z rzadkiego gatunku drewna, z hebanu makasarskiego  – informuje Dominik Kudelski Unikatowy jadalny komplet może kosztować ok. 150 tys. zł. Ale już w cenie do 4 tys. zł w firmie Kudelskich znajdziemy funkcjonalne reprezentacyjne biurko w okleinie z naturalnego orzecha. Mebel wymarzony dla adwokata lub notariusza. Przekazywany z pokolenia na pokolenie, może być symbolem zawodowej solidności. W Sopockim Domu Aukcyjnym znajdziemy bogaty wybór mebli secesyjnych (www.sda.pl), które pochodzą z Wiednia.  Stare stylowe meble rzadko pochodzą z krajowych zasobów. Jerzy Kaźmierczak z firmy Antyki Gniezno (www.antyki.gniezno.pl) szacuje, że ok. 80 proc. oferty krajowego rynku pochodzi z importu. W firmowym magazynie klient może wybrać dowolny mebel przed renowacją. –  Zabytkowy mebel powinien być odnowiony przy użyciu tej samej technologii i materiałów, jakie stosowano w epoce, gdy powstał  – radzi Jerzy  Kaźmierczak Marek Lengiewicz z Rempeksu (www.rempex.com.pl)  przestrzega, że jeśli kupujemy  meble przed  renowacją, zwłaszcza na jarmarku staroci,  to warto od razu skalkulować koszty napraw. – Cena konserwacji może istotnie przekroczyć cenę zakupu. Szczególnie poszukiwane przez kolekcjonerów są zabytkowe meble w dobrym stanie, które nie były poddawane żadnym naprawom – mówi Marek Lengiewicz. W marcu 2005 Rempex wystawił  pałacową bogato intarsjowaną sekreterę z XVIII wieku. Z tyłu zachowana była lakowa pieczęć  z mitrą książęcą oraz nalepka z napisem po rosyjsku i datą  1801rok. Z tyłu widniał też  napis białą farbą olejną: „PGR 138/65" oraz  naklejka z napisem: „Urz. Skarbowy". To dowód, że po wojnie mebel z pałacu trafił do Państwowego Gospodarstwa Rolnego, które w Polsce było odpowiednikiem radzieckiego kołchozu,  a potem do Urzędu Skarbowego.  Sekreterę wyceniono jak na polskie warunki względnie wysoko, na 150 tys. zł. W katalogu napisano: „Wartość mebla podwyższają zachowane nalepki i oznaczenia". W polskich warunkach historycznych rzadko daje się ustalić pochodzenie antyków. Wybitny ekonomista i kolekcjoner prof. Andrzej K. Koźmiński, powiedział „Moim Pieniądzom", że kupił hiszpański fotel z XVII wieku od innego ekonomisty-kolekcjonera, mianowicie od prof. Edwarda Lipińskiego. Prof. Koźmiński zamierza umieścić na meblu adnotację, że był on także w jego zbiorach. Tak rośnie cena i wartość duchowa przedmiotów.
Źródło: ekonomia24
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA