fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

PCC i Arriva przecierają kolejowe szlaki

Rzeczpospolita
Prywatne pociągi pasażerskie. Za kilka dni na tory wjeżdża pierwszy osobowy konkurent PKP. Za nim wyruszą kolejni
Pierwszy prywatny pociąg ruszy 9 grudnia o 4.17. Pojedzie z Chojnic do Bydgoszczy. Po nim na tory Kujaw i Pomorza wyruszą następne składy. Kilka miesięcy temu marszałek regionu ogłosił przetarg na obsługę regionalnych linii kolejowych. Wygrało go konsorcjum firm składające się z polskiej PCC Rail i brytyjskiego przewoźnika Arriva. Zaproponowało cenę za usługę w wysokości 12,93 zł za pociągokilometr. PKP Przewozy Regionalne, które również stanęły do przetargu, chciały wozić podróżnych za 18,63 zł. W sumie oferta prywatnych przewoźników wyniosła ok. 61 mln zł.
– Spółkę zajmującą się przewozami pasażerskimi budujemy praktycznie od podstaw – mówi Radosław Gawek, dyrektor PCC Rail ds. przewozów pasażerskich. Część taboru, którym będą wykonywane przewozy, dał marszałek – to 13 składów elektrycznych. Kolejne dwa autobusy szynowe zostały zamówione. – Tabor uzupełnimy jeszcze ośmioma doczepianymi wagonami – podsumowuje Gawek. Jednym z problemów, które CTL i Arriva musiały rozwiązać, jest kwestia sprzedaży biletów na trasy obsługiwane przez prywatnych przewoźników. Udało się to, nawiązując współpracę z PKP – bilety na przejazdy prywatnymi pociągami będą sprzedawane w tych samych kasach.
Konsorcjum zapowiada, że nie ma zamiaru poprzestać na tym jednym kontrakcie. – Będziemy startować we wszystkich przetargach ogłaszanych przez samorządy, chcemy się prezentować w każdym, choć nie każdy musimy wygrać – zapowiada Radosław Gawek. Władze spółki deklarują, że będą do kraju sprowadzać tabor, jeśli pojawią się takie potrzeby, więc nie będą się ograniczać tylko do przetargów, w których marszałkowie chcą zwycięzcy przekazywać własne pociągi. Niewykluczone, że w ślady brytyjsko-polskiego konsorcjum pójdą następni przewoźnicy. W Urzędzie Transportu Kolejowego jest zarejestrowanych 28 firm z licencją na przewozy pasażerskie. Faktycznie działa zaledwie kilka – głównie spółki z grupy PKP, takie jak InterCity czy SKM Trójmiasto oraz Warszawska Kolej Dojazdowa. Są też takie jak Pomorskie Towarzystwo Miłośników Kolei Żelaznych, które wykonywało już regularne przewozy i przygotowuje się do wznowienia działalności. – Obsługiwaliśmy trasę wąskotorową pomiędzy Nowym Dworem Gdańskim a Sztutowem. Teraz PTMKŻ nastawia się na obsługę wybranej linii lokalnej. – Całego województwa obsługiwać nie chcemy – mówi Jarosław Lipiński, prezes stowarzyszenia. Także brytyjski Freighliner nie wyklucza realizowania przewozów pasażerskich – dysponuje już licencją. – Nie wykluczamy udziału w przetargach organizowanych przez samorządy na obsługę linii regionalnych – deklaruje prezes Rafał Mielczarski. Jak przyznaje, przewoźnik wciąż nie ma jeszcze własnego taboru pasażerskiego, ale zwraca uwagę, że większość urzędów marszałkowskich ma swoje pociągi. Również CTL Logistics przygląda się temu rynkowi. – Nie jest to dla nas działalność priorytetowa, na razie monitorujemy rynek i czekamy m.in. na wyjaśnienie, co dalej będzie ze spółką PKP Przewozy Regionalne – przyznaje Krzysztof Niemiec, prezes spółki. Jak dodaje, tabor leasinguje się zazwyczaj na siedem do dziesięciu lat, a umowy z przewoźnikiem samorządy podpisują na rok. Jego zdaniem minimalny okres uzasadniający podjęcie ryzyka nowej działalności wynosi trzy lata.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA