Katastrofa smoleńska

Rosyjska sekcja zwłok Wassermanna była nierzetelna

Fotorzepa, Pio Piotr Guzik
Protokół z sekcji zwłok posła PiS sporządzony przez Rosjan w ogromnym stopniu różni się od ostatnich ustaleń polskich biegłych
Wyniki pierwszych badań wykonanych przez ekspertów z Zakładu Medycyny Sądowej we Wrocławiu – według nieoficjalnych informacji – podważają wiarygodność rosyjskich dokumentów z sekcji zwłok posła PiS Zbigniewa Wassermanna,  który zginął pod Smoleńskiem.
Jak w środę podało Radio RMF FM, tylko od 7 do 10 proc. rosyjskiego protokołu z sekcji zwłok Wassermanna zgadza się ze wstępnymi wynikami po ekshumacji i sekcji wykonanej przez polskich ekspertów. Te same są jedynie dane osobowe i podstawowe obrażenia, jakie poseł odniósł w katastrofie. Inne kwestie, opisane w rosyjskich dokumentach, różnią się od tego, co ustalili nasi biegli.
Te nieoficjalne na razie informacje potwierdzają podejrzenia córki posła, że zrobione w Rosji badania są nierzetelne, a prawdziwej sekcji, zgodnej ze standardami, w ogóle nie było. – To, że rosyjskie dokumenty sekcyjne potwierdzają nieprawdę, mnie nie zaskakuje – mówi "Rz" Małgorzata Wassermann. I zaznacza: – Chodzi o charakter i sposób powstania obrażeń. To ważne, by ustalić przyczynę śmierci i odtworzyć przebieg katastrofy. Córka posła nabrała wątpliwości co do rzetelności sekcji tuż po nadesłaniu przez Rosję protokołu. Zauważyła, że brak w nim m.in. choćby wzmianki o poważnej operacji, którą ponad 20 lat temu przeszedł jej ojciec, usunięto mu wtedy część organów wewnętrznych. – Rosyjski protokół w żaden sposób nie odzwierciedla tej operacji. Praktycznie nic się w nim nie zgadza. I nie mam na myśli koloru oczu, wzrostu czy wagi – zaznacza. Polscy eksperci znaleźli różnice dotyczące złamań kości – chodzi o miejsca złamań i ich liczbę. Ich badania – według nieoficjalnych informacji – potwierdzają, że niedokładnie albo wcale nie badano organów wewnętrznych. Z informacji "Rz" wynika, że rosyjski dokument zawiera opis organu, który podczas operacji usunięto posłowi. Małgorzata Wassermann nie zdradza szczegółów, ale podkreśla: – To tak, jakby komuś amputowano nogę, a w badaniu sekcyjnym znalazł się opis tej części ciała. Jeszcze w tym tygodniu córka posła chce się udać do wojskowej prokuratury i zapoznać się z ustaleniami biegłych. – Na razie mam tylko informację, że są wyniki jednego z badań. Wnioski poznam po przeczytaniu materiałów – mówi. Wojskowi śledczy zarządzili ekshumację zwłok, bo uznali, że rozbieżności między dokumentacją medyczną posła z polskich szpitali, gdzie był leczony, a sekcją zrobioną przez Rosjan po katastrofie Tu-154, są istotne. Domagała się tego córka posła, która jesienią 2010 r. złożyła wniosek w tej sprawie. Obecne badanie jest jednym z wielu, jakie prowadzą biegli. – Oficjalnie wyniki analiz polskich ekspertów poznamy nieprędko. Nie ma wyznaczonego terminu końca badań – mówił RMF<\p>FM dr Jerzy Kawecki, wiceszef Katedry Medycyny Sądowej AM we Wrocławiu. – Dotarły do nas wyniki, ale są cząstkowe. Nie mamy jeszcze kompleksowej opinii biegłych, dlatego na razie nie wypowiadamy się w tej sprawie – ucina pytania "Rz" płk Zbigniew Rzepa, rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL