Giełda

Duże spółki zachowywały się gorzej niż szeroki rynek

Fotorzepa, Szymon Laszewski Szymon Laszewski
Piątkowa sesja na GPW, mimo głębokich spadków w południe, zakończyła się „tylko" 0,82 - proc. zniżką indeksu WIG
Inwestorzy giełdowi mają za sobą bardzo nerwowy tydzień. Szczególnych emocji dostarczyły im dwie ostatnie sesje. W czwartek WIG 20 zanurkował o przeszło 7 proc. co było największym, jednorazowym spadkiem od lutego 2007 r. W piątek rano wydawało się jednak, że trend się odwróci a indeksy poszybują w górę.
Ministrowie finansów oraz bankierzy centralni z grupy G20, zaniepokojeni czwartkowym załamaniem rynków, oświadczyli bowiem, że zwiększą wysiłki w walce z kryzysem finansów publicznych w eurolandzie oraz spowolnieniem gospodarczym. Zapowiedzieli zwiększenie elastyczności Europejskiego Funduszu Stabilności Finansowej. Rynki europejskie zareagowały na tę informację bardzo pozytywnie. Na otwarciu najważniejsze parkietu naszego kontynentu zyskiwały przeszło 1 proc.  Znacznie słabiej radziła sobie jednak nasza giełda. Zaczęła dzień pod kreską. Przeceny były jednak nieznaczne.
Zapał do kupowania akcji szybko się wyczerpał i już przed południem kontrolę nad europejskimi giełdami przejęły niedźwiedzie. Rynki zaczęły błyskawicznie tracić na wartości. W dziennym dołku spadały przeszło 3 proc. w porównaniu z czwartkowymi zamknięciami pogłębiając tym samym przeszło dwuletnie dołki. Na GPW sytuacja wyglądała jeszcze dramatyczniej, mimo że przedpołudniowe dane o sprzedaży detalicznej, która w sierpniu była aż o 11,3 proc. wyższa niż rok wcześniej, były daleko lepsze od oczekiwanych. WIG 20 tracił ponad 100 pkt. wobec poprzedniej sesji co oznaczało 4,9-proc. przecenę. Indeks ciągnęły w dół spółki surowcowe, przede wszystkim PKN Orlen i Lotos, które przejściowo zniżkowały po ponad 9 proc. KGHM spadał przeszło 7 proc. Wyprzedaż firm z tego sektora była reakcją na gwałtowne przeceny na giełdach surowcowych. Po godz. 14 sytuacja zmieniła się o 180 stopni. Tak naprawdę ciężko wskazać bezpośrednią przyczynę, dla której nagle inwestorzy zaczęli kupować przecenione akcje. Na pewno w zmianie stanowiska pomogli im inwestorzy zza oceanu, którzy nie bali się nabywać akcji co skutkowało dobrym początkiem sesji na giełdzie w Nowym Jorku. Popyt na papiery okazał się tak duży, że po południu najważniejsze giełdy zachodnioeuropejskie odrobiły wszystkie straty z wcześniejszych godzin i wyszły na plus (nie wszystkim udało się dowieźć jednak ten wynik do zamknięcia). Giełdzie warszawskiej, która miała do odrobienia znacznie większą stratę, aż do końca dnia nie udało się jednak przejść na zieloną stronę. Na zamknięciu WIG 20 spadał 1 proc. i zatrzymał się na poziomie 2101 pkt. WIG zniżkował 0,82 proc. do 36549 pkt. Przez cały dzień właściciela zmieniły akcje za niespełna 1,3 mld zł. Przedpołudniowi liderzy spadków, czyli spółki surowcowe, do zamknięcia odrobiły większą część strat. Na finiszu PKN Orlen spadał o 3,6 proc. a Lotos o 4,2 proc. KGHM stracił 3,2 przy obrotach przekraczających 310 mln zł. Liderem spadków, z dużych spółek, było Asseco Poland, które potaniało 5,2 proc. do 36,33 zł. To najniższy kurs od pięciu lat. Na rynkach walutowych sesja miała równie ciekawy przebieg. Popołudniowa interwencja BGK, do której przyłączył się też NBP, skutkowała gwałtownym umocnieniem się złotego. Dlatego w ciągu kilku minut euro potaniało o 10 groszy. Frank szwajcarski i dolar amerykański straciły niewiele mniej. Po południu za wspólną walutę płacono 4,4 zł czyli 2,5 proc. mniej niż w czwartek. Dolar kosztował 3,25 zł (przecena o 2,7 proc.) a frank 3,61 zł (2,2 proc.).
Źródło: ekonomia24

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL