Lekarze i pielęgniarki

Lecznice walczą o dodatkowe pieniądze za zabiegi

Roszczenia szpitali wobec NFZ rosły do 2009 r. W 2010 r. się zmniejszyły, bo lecznice dostały więcej pieniędzy ze składki zdrowotnej.
Rzeczpospolita
Szpitale żądają od NFZ zapłaty za świadczenia, których udzieliły ponad uzgodniony limit. Fundusz zwraca tylko za nagłą pomoc
Z danych Narodowego Funduszu Zdrowia wynika, że o ile w 2007 r. zakłady opieki zdrowotnej żądały od funduszu zwrotu 115 mln zł za świadczenia nieprzewidziane czy wykonane ponad limit określony w kontrakcie, o tyle w 2010 r. były to już 162 mln zł. Sądy tymczasem rozstrzygały, że oddziały NFZ musiały zwracać około 20 proc. tych roszczeń. Szpital musi udowodnić, że sfinansował pomoc w stanach nagłych i niespodziewanych, np. zawał serca czy udar mózgu, a fundusz nie zapłacił za to.

Rośnie liczba procesów

– Lecznice będą coraz częściej występowały do sądów o zwrot nadwykonań. Usługi medyczne, które sfinansują ponad limit, a NFZ nie zapłaci za nie, pogłębiają tylko długi ZOZ – wyjaśnia Mieczysława Pasowicz, prezydent Polskiego Stowarzyszenia Dyrektorów Szpitali. Zaznacza, że każdy dyrektor musi dbać o dyscyplinę finansową szpitala. Proces z NFZ wygrał niedawno Wysokospecjalistyczny Szpital Miejski w Bydgoszczy. Kujawsko-pomorski oddział NFZ musi zwrócić lecznicy 661 tys. zł za świadczenia z zakresu kardiologii inwazyjnej, które lekarze wykonali ponad limit. Wyrok jest jeszcze nieprawomocny. Zapadł zaocznie. Fundusz się odwołuje, ale dyrektor szpitala ma zapewnione pieniądze, bo komornik zamroził zasądzoną kwotę na koncie NFZ.
Proces z NFZ wygrał na początku 2011 r. w pierwszej instancji także Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Rzeszowie. Sąd orzekł, że fundusz musi zwrócić lecznicy 12 mln zł za leczenie chorych na raka ponad limit w latach 2008 i 2009. W ślad za zwycięskimi ZOZ zamierzają dochodzić kwot za nadwykonania m.in. Uniwersyteckie Centrum Kliniczne w Gdańsku czy szpital w Brzesku.

Nieprzestrzeganie umów

Andrzej Troszyński, rzecznik prasowy centrali NFZ, uważa jednak, że dyrektorzy szpitali, żądając od funduszu zwrotu pieniędzy za nadwykonania, nie przestrzegają wcześniej zawartych umów. – Każdy dyrektor szpitala doskonale przecież się orientuje, jaki procent w kontrakcie stanowią procedury nielimitowane czy też ratujące życie, a jaki planowane – wyjaśnia Andrzej Troszyński. – Mało tego, przecież co roku oddziały wojewódzkie podpisują dodatkowe aneksy do umów zwiększające ich wartość. To nie jest więc kwestia pieniędzy, ale zarządzania nimi – podkreśla.

Więcej pieniędzy

Co roku do szpitali płynie coraz więcej pieniędzy na leczenie. W 2004 r. resort zdrowia przeznaczył na ten cel 13 mld, a już w 2011 r. było 27 mld zł. Zdaniem Adama Kozierkiewicza, eksperta ds. ochrony zdrowia, szpitale po wyczerpaniu wszystkich zakontraktowanych usług specjalnie przyjmują dodatkowych pacjentów. Są to nagłe przypadki, czyli zawały, które są nielimitowane, a dyrektor szpitala ma wtedy świadomość, że łatwiej będzie mu dochodzić od NFZ zapłaty za takie świadczenia. Słuszność decyzji lekarza, który przyjął pacjenta w nagłym zagrożeniu życia lub zdrowia do lecznicy, też ciężko ocenić. masz pytanie, wyślij e-mail do autorki k.nowosielska@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL