Wybory parlamentarne 2011

Konwencja PiS z papryką i Greenpeace

ROL
Gwiazdą konwencji PiS w Krakowie został rolnik, który pytał Tuska, jak żyć
Politycy i zwolennicy PiS spotkali się w niedzielę w Krakowie na konwencji, która została przygotowana jako wyborczy show.
Wyjątkowe zdolności sceniczne pokazał zwłaszcza Stanisław Kowalczyk, producent papryki spod Radomia, który stał się znany, gdy zapytał Donalda Tuska: "Jak żyć?". Nie tylko skarżył się, że państwo nie pomaga wszystkim poszkodowanym przez trąbę powietrzną rolnikom, ale też przypominał politykom, że istnieją wyborcy poza Warszawą i wielkimi miastami. – A my, reszta, to co: dzicz? busz? Dzikie Pola?  – pytał z trybuny, na której położył wyhodowaną przez siebie paprykę. – Dziękuję, panie premierze Tusk. Gdyby nie pan, nie byłoby mnie dziś w Krakowie.
Sala nagrodziła go owacją na stojąco. Wzbudził większy entuzjazm niż śpiewający dla uczestników konwencji Leszek Długosz, przez lata bard Piwnicy pod Baranami. A ten na scenę opery, w której odbywało się spotkanie, "wyjechał" efektownie z podziemi – z fortepianem. Krytykował "sojusz autorytetów i złodziei" i zaznaczył, że artyści są od tego, by przypominać o tym, co było, i budzić nadzieję na przyszłość. Gromkie brawa zebrał także wójt Pcimia Daniel Obajtek, któremu w swojej gminie udało się m.in. zapewnić wszystkim dzieciom bezpłatne usługi stomatologiczne na wysokim poziomie poza NFZ, przedszkola dla wszystkich chętnych i rehabilitację dla chorych. Konwencję zakończyło wystąpienie prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, któremu na scenie niespodziewanie towarzyszyli działacze Greenpeace'u  – opuścili się na linach z plakatami "Polacy zasługują na więcej. Zielona energia". Lider PiS zaprosił ich na kawę. Mimo to do końca jego wystąpienia wisieli na linach. Według rzecznika partii Adama Hofmana Kaczyński zadeklarował potem ekologom, że jeśli po wyborach powstanie rząd PiS, zostanie powołany pełnomocnik ds. odnawialnych źródeł energii. – Ten rząd boi się polskich marzeń i nie chce Polski silnej. To rząd białej flagi – mówił Kaczyński. Jak podkreślił, obecnie "straszenie jest na porządku dziennym". – Premier epatuje kryzysem, minister Rostowski straszy wojną, co bije rekordy politycznej nieodpowiedzialności. Straszenie to jest metoda słabych – ocenił Kaczyński.  – My nie będziemy dzieciom załatwiać zielonych kart. Zostajemy tutaj. Tu jest nasz dom. Dzień wcześniej, w sobotę, prezes PiS gościł w Szczecinie. Przemawiając tam, obarczył Donalda Tuska i jego rząd winą za upadek przemysłu stoczniowego. Mówił o katarskim inwestorze, "którego nie było". Towarzyszyły mu okrzyki: "Rozliczyć!". Także w sobotę Kaczyński skierował list do premiera, apelując o zmianę rozporządzenia resortu edukacji w sprawie nauczania historii. Jego zdaniem nowe przepisy zmniejszą ilość zajęć z tego przedmiotu. Minister edukacji uważa jednak, że jest odwrotnie. "W chwilach rocznic historycznych, tak jak  17 września, w rocznicę sowieckiej agresji na Polskę, dostrzegamy silniej znaczenie edukacji historycznej w szkołach i odpowiedzialność władz publicznych za ochronę dziedzictwa narodowego" – napisał prezes PiS. O tej rocznicy pamiętano także m.in. w Olsztynie. Działacze PiS spotkali się pod pomnikiem Wdzięczności Armii Radzieckiej (potem jego nazwę zmieniono). Ich zdaniem ten obelisk to znak, że obecnym władzom nie zależy na likwidowaniu symboli zniewolenia narodu.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL