fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Literatura

Poetka w ogrodzie na skraju ziemi

Rzeczpospolita
„Cenę wody w Finistere”, ironiczny pamiętnik poetki Bodil Malmsten, można czytać na wiele sposobów. To historia ucieczki przed agresywną rzeczywistością i opowieść o egoizmie własnego pokolenia
Poetka opuściła ojczyznę, w której, jak odnotowuje, przeżyła z górą 50 lat. Decyzję o wyjeździe starannie przemyślała, a przyjaciołom powiedziała tylko: „Zróbcie tak jak ja, ale po swojemu. Nie załamujcie się, wyłamujcie się”.
Zostawiła kraj rządzony przez „talibów wzrostu gospodarczego”. Tłumaczy, że „w Afganistanie o tym, czy możesz tam mieszkać i pracować, decydują płeć i długość brody, w mojej dawnej ojczyźnie saldo na koncie bankowym”. Dlatego autorka tak ceni dowódcę afgańskiej partyzantki walczącej z talibami Ahmada Szacha Masuda. W nowym domu zdjęcie bojownika powiesiła na honorowym miejscu. A osiedliła się we Francji. Tam, gdzie kończy się ziemia Europy – fin des terres, finis terrae – w Finistere.
Już pierwsze zdania wprowadzają nas w senną rzeczywistość prowincji. W krainę, gdzie czas płynie na kontemplacji przyrody: zmian światła i pór roku, gdzie każdą czynność – w pracy, banku czy ogrodzie – należy spokojnie wykonać, a pośpiech i nerwowość są oznakami złego wychowania. „Od Atlantyku czuć przypływ i wodorosty – pisze Malmsten. – Uspokajający dźwięk boi sygnalizacyjnej jak głos sowy. Mieszkam w Finistere, ponieważ się tu przeprowadziłam. Nie przez przypadek, w życiu doświadczonej kobiety nie ma przypadków”. Książka osnuta wokół projektowania i budowy przydomowego ogrodu jest w istocie prozą o tworzeniu własnego mikroświata, o kontemplacji spokoju zamkniętego w ziarnkach piasku. Pomysł bardzo ryzykowny, ale Bodil Malmsten potrafiła ominąć pułapki. Szczęśliwie nie opisuje, jak krzątając się po ogrodzie, muska klematisy i ziółka. Nie funduje nam pretensjonalnych sentencji i bon motów. Każda strona jest prawdziwa, każde zdanie własne i niewymuszone. Warto się zastanowić nad tym, co urodzona w 1944 r. autorka mówi o swym pokoleniu. Jej zdaniem miało wszystko: pracę i jasną przyszłość, ale „nie podzieliło się nią, zatrzymało dla siebie, na emeryturę. Skonfiskowało przyszłość następców – z lenistwa i egoizmu, nie pomnożyliśmy tego daru, zagarniając, ile się dało, zdefraudowaliśmy przyszłość, ukradliśmy ją”. Co zrobić, jeśli nie można się pogodzić ze światem? Poetka przypomina książkę „Człowiek, który sadził drzewa” Jeana Giono. To historia Elzearda Bouffiera, który na początku XX wieku mieszkał w jednej ze wsi na przedgórzu alpejskim. Jego żona i jedyny syn nie żyli. Przy pasaniu owiec Bouffier zauważył, że w okolicy umierały drzewa. Ziemia przypominała skałę, brakowało wody, ludzie tracili nadzieję i odchodzili. Pasterz postanowił działać i zaczął sadzić dęby. Czynił to niezmordowanie, dzień po dniu, nie przeszkodziły mu nawet wojny światowe. Całe zbocza pokrywał zieloną dębiną. Okolica ożyła, wrócili mieszkańcy. To samo, tylko na mniejszą skalę, czyni Malmsten, sadząc w swym ogrodzie tulipany i krokusy, magnolie i rozmaryn.Wreszcie czuje, że jest na swoim miejscu i nie marnuje czasu. – Morze nie wyrzuciło mnie na brzeg – powiada, patrząc na swój ogród. – Szczęście przychodzi tylko do tego, który jest gotów. Ur. 1944 r. Jest autorką 27 książek, w tym siedmiu tomików poetyckich. Uhonorowa- na wieloma skandynawskimi nagrodami literackimi, m.in. August Strindberg Prize, SKTF Prizes. Od ponad siedmiu lat mieszka we Francji. „Cena wody w Finistere” to jej pierwsza książka napisana po przeprowadzce. Ostatnio w Szwecji opublikowano zapiski z jej blogu. Dzieli się tam przemyśle- niami z lektur, m.in. Ryszarda Kapuścińskiego, Imre Kertesza czy Wisławy Szymborskiej. Z jej wiersza zaczerpnęła tytuł książki: „Posłuchaj, jak mi prędko bije twoje serce”. b.m. O „Cenie wody w Finistere” Ryszard Kapuściński napisał, że jest piękna, wysmakowana i pełna ciepła. Dodał też: „Po wielokrotnej lekturze wracam do niej nadal, ilekroć szukam spokoju w tym hałaśliwym i chaotycznym świecie”. Bodil Malmsten należy do miłośników twórczości autora „Cesarza”. Przez lata prowadziła z nim korespondencję. Kiedy w 2003 r. Polska była gościem Targów Książki w Göteborgu, pierwszego dnia zorganizowano im wspólny wieczór autorski. Jak wspomina obecny tam wtedy literaturoznawca i tłumacz Anders Bodegard, Malmsten żartem skarciła Kapuścińskiego. Powiedziała, że powinien raczej pracować u siebie nad nową książką, niż przyjmować zaproszenia na takie imprezy. b. m. Bodil Malmsten, Cena wody w Finistere, Przełożył Jan Rost,Wydawnictwo Literackie, Kraków 2007
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA