Kontrolerzy moralności literatury

Być może najgorszym, godnym pożałowania aspektem dzisiejszego purytanizmu – a widać go zarówno na prawicy, jak i lewicy – jest coraz powszechniejsza skłonność do prymitywnego sposobu oceny i rozumienia literackiej fikcji
Trend ten rozpoczął się kilka lat temu najpierw w krajach anglojęzycznych, a potem w zapatrzonych w nie innych regionach świata.

Ludzie zaczęli krytykować i kwestionować, a nawet cenzurować wiele tradycyjnych bajek dla dzieci. Purytanie argumentowali, że niektóre historie są zbyt przerażające, tak jakby strach nie istniał w prawdziwym życiu i tak jakby nie było dobrym pomysłem oswajanie z nim dzieci pośrednio, poprzez określone postacie, bez doświadczania realnego zagrożenia.Niektóre bajki zawierają elementy erotyczne, które powinny zostać usunięte. Inne są niesprawiedliwe wobec zwierząt, szczególnie „Czerwony Kapturek". Jeszcze inne opisują kobiety w sposób „niewłaściwy" lub „nieprzystający" do naszych czasów, tak jakby kobiety, których jedyną ambicją jest znalezienie męża, już nie istniały, albo jakby autorzy piszący wieki temu powinni przewidzieć niewyobrażalne zmiany, które zaszły w społeczeństwie.?Nowi purytanie podnieśli zaś kwestię...
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL