Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie nowe zarzuty usłyszała Kamila M. w związku z organizowaniem przerzutu migrantów?
  • Jakich dowodów dostarczyło śledztwo prowadzone przez Lubelski Wydział do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji?
  • W jaki sposób telefon Kamili M. stał się kluczowym elementem w postępowaniu śledczym?

Uniewinniający wyrok tzw. piątki z Hajnówki – aktywistów oskarżonych o pomoc migrantom – rodzinie z Iraku i Egipcjaninowi, którzy cztery lata temu nielegalnie przedostali się przez granicę polsko-białoruską – zapadł 8 września 2025 r. Odbił się głośnym echem w całej Polsce. Triumfowały organizacje humanitarne i Naczelna Rada Adwokacka, podkreślając, że trwający od 2022 r. proces „stał się jednym z najgłośniejszych przykładów kryminalizacji działań humanitarnych w Polsce”.

Podejrzani bronili się, że cudzoziemcom – irackiej rodzinie z siódemką dzieci oraz Egipcjaninowi – jedynie przekazali żywność, wodę, ubrania i udzielili schronienia. A kiedy Straż Graniczna zatrzymała ich na gorącym uczynku, gdy kilkoma samochodami przewozili migrantów przykrytych kocami – przekonywali, że nie są kurierami. Mieli ich wieźć do pobliskiego punktu Straży Granicznej, by mogli tam złożyć wnioski o ochronę międzynarodową.

Sprawa ta była jednym z głośniejszych procesów dotyczących aktywistów pomagających migrantom na granicy polsko-białoruskiej.

Ewa Moroz-Keczyńska, Mariusz Chyżyński, Joanna Humka (zgodzili się na podawanie pełnych danych), Marco W. oraz Kamila M. zostali uniewinnieni – Sąd Rejonowy w Hajnówce uznał, że nie ma dowodów na popełnienie przez nich przestępstwa – nie przyjęli korzyści, ani majątkowej, ani osobistej. Prokuratura nie zgadza się z wyrokiem, właśnie wniosła apelację.

Zarzuty dla Kamili M. i małżeństwa aktywistów. Cudzoziemcy poszli na współpracę

Jednak jak ustaliła „Rz”, cała historia ma ciąg dalszy i przybrała zaskakujący obrót.  Okazuje się, że już w trakcie procesu przed sądem w Hajnówce, 17 czerwca 2025 r., Kamila M. usłyszała poważniejsze zarzuty w innym śledztwie, które prowadzi Wydział do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Lublinie.

To postępowanie dotyczy międzynarodowego przemytu ludzi i zostało wszczęte w związku z ujawnionymi we wrześniu 2021 r. przypadkami nielegalnego przekraczania granicy Polski przez obywateli Syrii. Proceder związany był z organizowaniem przez jordańskie biura podróży tzw. wycieczek turystycznych na Białoruś, których jedynym celem było nielegalne przedostanie się poprzez terytorium Polski do krajów Europy Zachodniej, w tym głównie Niemiec. To ogromne dziś śledztwo stało się wielowątkowe i dotyczy przemytu ludzi na wielką skalę.

W tym śledztwie, prowadzonym przy udziale Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oprócz Kamili M. podejrzane jest polskie małżeństwo – Paweł i Justyna W., którym w czerwcu 2025 r. uzupełniono zarzuty.

„Zarzuty wobec Pawła W., Justyny W. oraz Kamili M. dotyczą popełnienia wspólnie i w porozumieniu czynu polegającego na organizowaniu innym osobom przekroczenia wbrew przepisom granicy Rzeczpospolitej Polskiej, tj. czynu z art. 264 par. 3 k.k..” – odpowiada „Rz” prok. Katarzyna Calów-Jaszewska z Prokuratury Krajowej.

Żadnego komentarza nie będzie. Ta sprawa nie ma związku ze sprawą z Hajnówki i procesem 

mec. Radosław Baszuk, obrońca Kamili M.

Mec. Radosław Baszuk, obrońca Kamili M. zarówno w procesie w Hajnówce, jak i przed lubelską prokuraturą odmawia odniesienia się do tych zarzutów: – Żadnego komentarza nie będzie. Ta sprawa nie ma związku ze sprawą z Hajnówki i procesem” – stwierdza.

Justyna i Paweł W. są działaczami ruchu społecznego Obywatele RP. O tym, że zostali zatrzymani przez policję w październiku 2021 r., gdy przewozili dwóch obywateli Iraku nielegalnie przebywających na terenie Polski informowała policja.

Telefon Kamili M. okazał się dla śledczych kopalnią informacji

Dowodami w śledztwie są między innymi wiedza informatyczna – czaty w komunikatorze oraz nagrania z telefonu Kamili M. znalezionego pod wycieraczką w samochodzie, podczas jej zatrzymania. Biuro Badań Kryminalistycznych ABW odzyskało z niego cenne dane. Ich analiza znalazła się w aktach śledztwa lubelskiej prokuratury, a jako materiał  uzupełniający została przedłożona na procesie „piątki z Hajnówki” na rozprawie 15 kwietnia 2025 r. (sąd nie wziął go pod uwagę, a w wyroku odniósł się do aktu oskarżenia). To stąd można wysnuć wnioski, jaką naprawdę rolę na granicy odgrywała Kamila M.

Jak pisała „Rz” wiadomości tekstowe znalezione w jej telefonie w marcu 2022 r. świadczą o udziale Kamili M. w organizowaniu nielegalnego przekraczania granicy. Z ich treści ma wynikać, że podejrzana prowadziła korespondencję z organizatorem przemytu ludzi.


Czytaj więcej

Pomagała humanitarnie czy organizowała migrantom ucieczkę na Zachód? Znana aktywistka z zarzutami

Okazuje się, że pół roku wcześniej numer telefonu, którym się posługiwała na granicy został zarejestrowany na dane niejakiego Juhyma S., który... w ciągu ostatnich 32 lat nie przebywał na terytorium RP. Służby uważają, że numer mógł zostać zarejestrowany przy użyciu podrobionego lub przerobionego dokumentu i jest wykorzystywany przez inną osobę – Lwa K., Ukraińca, na którego zarejestrowano 130 numerów telefonów u różnych operatorów telekomunikacyjnych.

W październiku 2022 r., powołany biegły od informatyki śledczej ustalił hasło do telefonu Kamili M. i wykonał kopię danych. Zabezpieczył też ślady cyfrowe – rejestr kontaktów, połączeń i wiadomości. Miała się ona posługiwać m.in. pseudonimem „Mila”, czyli skrótem swojego imienia.

Te wszystkie informacje hajnowska prokuratura, już w trakcie procesu, podała do sądu. Sąd nie wziął ich pod uwagę i uniewinnił „piątkę z Hajnówki”.

Koszty do 2,8 tys. dolarów, a ci, co chcą więcej, to oszuści

W SMS-ach można przeczytać m.in., że migranci zawsze muszą mówić polskim pogranicznikom, że noc spędzili w lesie, nawet jeśli byli w Mińsku, muszą podwyższać liczbę wjazdów do Polski („mów, dziesięć razy wjechaliśmy do Polski, a Polacy zatrzymali nas i zawrócili do granicy”) i zawsze twierdzić, że są bici po białoruskiej stronie.

„Cześć, tu M z Grupy Granica. Słyszałam, że potrzebujesz transportu do Białegostoku. Mogę coś dla ciebie zorganizować. Jestem teraz w Warszawie” – to jedna z wiadomości.

W innej ma być wskazówka dla wszystkich, „którzy chcą się dostać z Rosji do Mińska i do Niemiec, aby kontaktowali się z Panem przemytnikiem w grupie dotyczącej emigracji do Europy”.

Korespondencja z telefonu Kamili M. ma potwierdzać, że nawiązała ona ścisłą współpracę z organizatorem przemytu, działającym poza Polską – planowała sprowadzenie imigrantów do Europy.

Pomagam ludziom w Polsce i w Niemczech, organizuję darmowy transport i mieszkania

jeden z wpisów w telefonie "Mili" odkryte przez biegłego na zlecenie prokuratury i ABW

W SMS-ach jest również mowa o zleceniu przez M. transportu, umawianiu migrantów bezpośrednio z przemytnikami, przekazywaniu do nich telefonów, spotkaniu dla kurierów – kierowców taksówek wożących ludzi z Polski do Niemiec, by „uchodźców” dobrze traktowali i nie zdzierali za przewóz. Jest też mowa o próbach rozmów z przemytnikami, by brali „wynagrodzenie” dopiero „po zawiezieniu ludzi” i by były to kwoty w „rozsądnych granicach”.

„Pomagam ludziom w Polsce i w Niemczech, organizuję darmowy transport i mieszkania” – miała pisać M. w jednym z esemesów. I wspominać o „obiektach tymczasowych”, skąd mają oni jechać dalej, na zachód.

W kontaktach ujawnionych w telefonie M., znaleziono dane obcokrajowców skazanych za pomoc w organizacji przemytu ludzi – którzy dostarczali nielegalnym imigrantom środki transportu

Ile kosztowało nielegalne przekroczenie granicy?  „Wszystkie koszty nie przekroczą 2800 dolarów” – wskazuje kolejny esemes i ostrzega, że ci, co chcą więcej, to oszuści.

Z zapisów wynika, że jeśli ktoś nie ma pieniędzy, M. może zapłacić – bo ma rachunek bankowy, na który wpływają darowizny od ludzi na rzecz pomocy imigrantom.

Co więcej, w kontaktach ujawnionych w telefonie M. znaleziono dane obcokrajowców skazanych za pomoc w organizacji przemytu ludzi, którzy dostarczali nielegalnym imigrantom środki transportu.

„Ujawnione dane świadczą o tym, iż Kamila M. otrzymała kontakt do „kurierów” od organizatora działającego poza terytorium państwa polskiego” – uważa prokuratura. I ocenia, że materiał w jej telefonie „zawiera treści typowe dla działań o charakterze przestępczym”, a oskarżeni byli zaangażowani w organizację nielegalnego przekraczania granicy (od 2021 r. do 22 marca 2022 r., gdy wpadli). Całość mają uzupełniać zeznania pograniczników i migrantów, którzy poszli na współpracę.

Śledczy są pewni, że znaleziony aparat to telefon należący do Kamili M., bo zainstalowane na nim konta różnych aplikacji mają być zarejestrowane na jej dane.

Podejrzanych w śledztwie lubelskiej prokuratury jest więcej – oprócz „Mili” oraz małżeństwa Pawła i Justyny W. – trzy inne osoby – wszyscy, organizując przemyt ludzi, mieli działać „wspólnie i w porozumieniu”. Niejaki Zachar B., Hanna V. i Sierhiej L. dobrowolnie poddali się karze – złożyli wnioski o wydanie wyroku bez procesu.

Za organizowanie przemytu ludzi grozi do 8 lat więzienia.