fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Pensjonat z żelaznymi prętami w oknach

commons.wikimedia.org
Więziennictwo po szwedzku. Cele z łazienką. Wygodne łóżka, telewizory, telefony. Odbywający karę w największym więzieniu Szwecji nie mogą narzekać na warunki odbywania kary - pisze nasza korespondentka ze Szwecji.
Mój wzrok przykuwa leżąca na stoliku broszurka: „Witamy w zakładzie karnym i areszcie Salberga”. Dla gościa spoza Skandynawii brzmi to kuriozalnie. Więzienie znajduje się w gminie Sala, 150 km na północny zachód od stolicy. Może pomieścić 343 osoby. W kraju, gdzie w zakładach karnych przebywa nie więcej niż kilkudziesięciu więźniów, to gigant. Składa się z 12 budynków, zajmuje 21 ha. Każdy ma własną celę. Od 7 do 14 mkw.
To jasne, sterylnie czyste pomieszczenia. W każdym łazienka z prysznicem, wygodne łóżko, nowiutki telewizor, regał, biurko. I telefon, z którego można dzwonić do osób, których numery zgłosiło się personelowi. Trudno byłoby się zorientować, że zwiedzam więzienie, a nie pensjonat, gdyby nie żelazne pręty w ogromnych oknach, żelazne, na biało pomalowane drzwi i szarobure ściany w korytarzach. Na każdym oddziale dwie kuchnie. Na każdym piętrze – przestronna świetlica z telewizorem plazmowym i skórzanymi fotelami. Dyrektor Christer Fränneby tłumaczy, że personel kieruje się zasadą, iż przestępcy – nazywani tu z szacunkiem klientami – powinni opuszczać mury lepsi, niż gdy ich tu zamykano. – Skazanym należy stworzyć warunki rozwoju – dodaje. Dlatego od pierwszego dnia pobytu więźniowi towarzyszy osoba, która go wspiera.
Skazani nie są izolowani. Najbliżsi mogą im składać całodobowe wizyty. Więzień z rodziną ma do dyspozycji dwa pokoje i kuchnię. Parom zapewnia się intymność. Pomyślano też o dzieciach. O dziecinnych mebelkach, książkach, grach. W resocjalizacji pomaga praca. Więźniowie są zatrudniani przy pakowaniu części do silników traktorów i ich montowaniu. Mają możliwość nauki na poziomie szkoły podstawowej i średniej oraz studiowania. W czasie wolnym poprawiają kondycję w dobrze wyposażonej sali gimnastycznej. Ważne jest, by skazany nie odsiadywał całej kary w zamkniętym zakładzie, ale przygotowywał się do życia za murami. Dlatego końcówkę wyroku odbywa w placówce otwartej. Oznacza to możliwość opuszczania więzienia w ciągu dnia w celu pójścia do pracy czy na uczelnię. Coraz częściej stosuje się elektroniczną bransoletkę. Jednak zakład i tak jest krytykowany przez KRIS, organizację pomagającą eksprzestępcom w resocjalizacji. – Salberga nie jest wcale bardziej humanitarna niż inne więzienia – mówi „Rz” Thomas Almlöf, który spędził za kratkami 13 lat. – Od innych zakładów różni się tym, że trudniej stamtąd uciec, a personel sprawdzany jest wykrywaczem metali – mówi. Po fali spektakularnych ucieczek sprzed kilku lat zaczęto zwracać większą uwagę na bezpieczeństwo. Więzienie w Sala otacza wysoki na sześć metrów mur, za nim jest ogrodzenie pod wysokim napięciem, wokół którego wzniesiono jeszcze jedno ogrodzenie. Więźniowie nie mogą się spotykać w dużych grupach, nikt nie chodzi między budynkami. I personel, i skazani przemieszczają się podziemnymi korytarzami. Uzbrojeni w pałki i gaz pieprzowy strażnicy poruszają się na hulajnogach. – Musimy się jeszcze zabezpieczyć, by nikt z zewnątrz nie mógł przerzucić przez mur narkotyków, broni czy telefonów komórkowych – mówi odpowiedzialny za rozwój więziennictwa Henrik Svärd. – Zdarzył się tu raz komiczny wypadek. Paczuszka z haszyszem wylądowała wprost u stóp strażników – opowiada. W Salberga odbywa kary sześciu Polaków. We wszystkich więzieniach Szwecji cudzoziemcy stanowią 28 proc. skazanych. Więziennictwo pochłania ponad 2 mld zł rocznie. Koszt utrzymania jednego osadzonego wynosi 1800 koron (680 zł) na dobę. W roku ubiegłym w Szwecji odbywało kary pozbawienia wolności średnio 4781 osób dziennie.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA