fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Reklama w kieszeni konsumenta

Rzeczpospolita
Polacy nie chcą reklam w swoich komórkach. Operatorzy i dostawcy multimediów dwoją się i troją, aby przekonać do nich potencjalnych klientów
Około 4 mln multimedialnych reklam na telefony komórkowe wyemituje w tym roku firma Telecom Media. Zarobi na tym ok. 200 – 300 tys. zł. Choć to tylko ułamek z kilkunastu milionów przychodów tej firmy, to równocześnie jeden z najbardziej obiecujących segmentów rynku. – Nabywcy multimediów tak czy inaczej muszą wejść na nasz serwis mobilny – chociaż o tym nie wiedzą – a więc istnieje możliwość wyświetlenia im reklamy (tzw. spotlerów), gdy czekają na ściągnięcie multimediów – mówi Sławomir Szymański, prezes zarządu TM. Spółka wprowadziła do oferty reklamę w komórce na początku roku i pracowicie objeżdża z nią potencjalnych reklamodawców.
– To produkt zbyt nowy, aby można było liczyć na skuteczną sprzedaż przez domy mediowe, chociaż spodziewamy się, że docelowo taką reklamę będą sprzedawali klientom pośrednicy – mówi Sławomir Szymański. Na razie udaje mu się przekonać głównie reklamodawców związanych z branżą telefonii komórkowej: Motorolę, sieć Play. Ale są też globalni potentaci, tacy jak koncern kosmetyczny L’Oreal, którzy na całym świecie mocno wchodzą w reklamę mobilną. L’Oreal jako jeden z pierwszych zdecydował się na współpracę z brytyjską siecią komórkową Blyk, która nie pobiera opłat od swoich użytkowników, pod warunkiem że godzą się odbierać komunikaty reklamowe. W Polsce L’Oreal reklamował jedną z linii swoich kosmetyków w telefonach komórkowych osób, będących czytelnikami prasy młodzieżowej, w której reklamuje się TM. – Kierowanie reklamy do określonych grup konsumentów prowadzimy przede wszystkim na podstawie badań czytelnictwa pism, w których reklamowane są nasze produkty. Możemy ją kierować do abonentów poszczególnych sieci GSM czy użytkowników danej marki telefonu – mówi Sławomir Szymański. Sieci GSM umożliwiają nawet lokalizowanie użytkowników komórek, ale nie jest to popularna metoda. TM ma inne sposoby dotarcia do posiadacza telefonu tam, gdzie chce tego klient.
– Od niedawna prowadzimy kampanie, w których komunikaty reklamowe emitowane są lokalnie za pośrednictwem nadajników bluetooth – mówi Sławomir Szymański. W jednym z warszawskich centrów handlowych użytkownicy komórek mogli pobierać gry na komórki razem z elektronicznymi reklamówkami sieci Play. Nadajniki wykryły 40 tys. telefonów, a gier pobrano 8 tys. Reklama przez bluetooth jest dla TM jeszcze bardziej obiecująca niż spotlery. Wymaga jednak bardziej zaawansowanej technologii i przez to jest droższa. TM rozmawia o kampaniach z jednym z koncernów piwnych oraz z siecią kawiarni i barów fast food. Na rynku mobilnej reklamy – który jest na razie marginesem rynku reklamowego w ogóle – dominują komunikaty SMS i MMS. Za ich dostarczanie słono płaci się jednak operatorom GSM, więc branży reklamowej zależy na wypromowaniu nowych produktów, wpływami ze sprzedaży których nie trzeba by się dzielić. Łatwo nie będzie. Najpopularniejsze serwisy mobilne należą właśnie do operatorów GSM, a im też zależy na wpływach z reklamy mobilnej. Liczba reklam w postaci SMS czy MMS z roku na rok rośnie. Rynek w ostatnich dwóch latach okrzepł. Jest jednak wiele do zrobienia w zakresie reguł przestrzeganych przez głównych graczy na tym rynku. Kampanie stricte reklamowe (wysyłanie komunikatów o charakterze handlowym na posiadane przez marketerów numery telefonów komórkowych osób, które wyraziły zgodę na taką formę komunikacji), stanowią margines, bo ok. 2 – 3 proc. aktywności w zakresie marketingu mobilnego. Jeżeli już marketerzy decydują się na realizację takich kampanii, to są one połączone z innymi działaniami mobile marketingu.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA