fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Operacja w Afganistanie

Prawo musi chronić cywilów

Rzeczpospolita
dr Elżbieta Mikos-Skuza, ekspert prawa międzynarodowego
Rz: Polakom postawiono zarzut zabójstwa ludności cywilnej i atak na niebroniony obiekt cywilny. To oskarżenie o zbrodnie wojenne?
Elżbieta Mikos-Skuza: Treść oskarżenia wskazuje, że tak. W Polsce to pierwszy taki przypadek od procesów po drugiej wojnie światowej. Ale na świecie to częsty zarzut zarówno w sądach krajowych, jak i przed sądami międzynarodowymi. Przed Międzynarodowym Trybunałem ds. Zbrodni Wojennych w byłej Jugosławii żołnierzom stawiano podobne zarzuty. Sześciu Polakom grozi dożywocie. Czy to, że działali pod wpływem stresu, może wpłynąć na wyrok?
Prawo międzynarodowe mówi jedynie, jakie czyny są niedozwolone. Reszta odbywa się według polskiego prawa karnego. Sąd bierze pod uwagę okoliczności łagodzące, np. stres, lub obciążające, np. szczególne okrucieństwo. Rozkaz ataku na wioskę miał ponoć wydać dowódca. Żołnierze po prostu go wykonali. Zgodnie z prawem międzynarodowym działanie na rozkaz może być traktowane jako okoliczność łagodząca. Ta zasada obowiązuje od czasów Trybunału Norymberskiego. Ale sprawa i tak będzie oceniana według polskiego kodeksu karnego. Niektórzy żołnierze przekonują, że tego typu błędy zdarzają się w wielu armiach, a tylko Polska robi z tego incydentu taką aferę. Takie sprawy są badane w wielu krajach i osądzane przez sądy krajowe, np. w Chorwacji, Izraelu czy Stanach Zjednoczonych. Bo to wcale nie jest tak, że na wojnie można robić, co się chce. Talibowie nawet nie próbują przestrzegać prawa wojennego. Nie noszą np. opasek, które odróżniałyby ich od cywilów. Może w takim wypadku powinno się zwolnić żołnierzy z przestrzegania prawa wojennego? Jeżeli dajemy żołnierzom broń, to musimy określić zasady jej użycia, nawet jeśli naruszona jest zasada równości walczących stron. Ale pomyślmy przy tym o ludziach, którzy żyją np. w Afganistanie. Gdyby nie prawo wojenne, byliby pozbawieni jakiejkolwiek ochrony. A przecież i tak nie każdy cywil jest chroniony. Gdy cywil atakuje żołnierza, sam siebie tej ochrony pozbawia. Wtedy żołnierz może użyć broni. Z tego, co mówi prokurator wojskowy, wynika, że w przypadku Polaków chodzi o sytuację, w której choć nikt ich nie atakował, zaczęli ostrzeliwać wioskę. Czy rzeczywiście nie powinno się stosować pewnych reguł, bo talibowie ich nie przestrzegają? Gdybyśmy tak uznali, byłoby to najsmutniejsze stwierdzenie dla naszej cywilizacji. Przecież zwykli ludzie często nie chcieliby mieć z tą wojną nic wspólnego. Dlatego nawet atakując cel wojskowy, żołnierze muszą się upewnić, czy straty wśród ludności cywilnej nie będą zbyt duże. Może żołnierze nie znają prawa? Armie, w tym polska, są szkolone z prawa humanitarnego. Być może tych szkoleń powinno być więcej. Żołnierz musi wiedzieć, kiedy może użyć broni. Nie może używać jej z chęci odwetu albo wyłącznie pod wpływem stresu. Zbrodnia wojenna jest chyba wyjątkowo trudna do udowodnienia? Na pewno tak. Dlatego wojskowi prokuratorzy działają na miejscu. Sąd opiera się na dokumentach, które powstały po przesłuchaniu świadków czy podejrzanych. W razie wątpliwości można się odwołać do Międzynarodowej Komisji ds. Ustalania Faktów.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA