Biznes

Energia droższa o jedną trzecią w 2013r

Fotorzepa, Krzysztof Skłodowski
Polska dostanie znacznie mniej bezpłatnych pozwoleń na emisję dwutlenku węgla, niż się spodziewała
Ministerstwo Gospodarki i Ministerstwo Środowiska przygotowują wniosek Polski o derogację, czyli okres przejściowy we wdrażaniu pakietu klimatycznego. Po zatwierdzeniu przez rząd we wrześniu dokumenty trafią do Komisji Europejskiej. Dopiero po zaakceptowaniu go polskie elektrownie istniejące i nowo budowane będą mieć pewność, że dostaną za darmo część potrzebnych pozwoleń na emisję dwutlenku węgla.
Teraz już wiadomo na pewno, że nie odbędzie się to na tak korzystnych warunkach, jak zapowiadano jeszcze rok temu. A samych bezpłatnych uprawnień będzie mniej, więc wzrosną wydatki na zakup dodatkowych, by spełnić unijne wymagania. Gdy trzy lata temu Unia Europejska zatwierdzała założenia polityki klimatycznej, nakładając obowiązek m.in. 20-proc. redukcji emisji dwutlenku węgla do 2020 roku, uznano, że ze względu na specyfikę Polski, gdzie ponad 90 proc. energii wytwarzają elektrownie węglowe, nasz kraj powinien skorzystać z okresu przejściowego. Ustalono, że elektrownie polskie zamiast – jak te z innych krajów UE – kupować od razu w 2013 r. wszystkie pozwolenia na emisję na wolnym rynku, dostaną 70 proc. za  darmo. I z roku na rok ta pula miała maleć.
Tymczasem z analiz, jakie ma Ministerstwo Gospodarki, wynika, że ze względu na wskazany przez Brukselę sposób obliczania przydziału pozwoleń na CO2 pula ta będzie znacznie mniejsza. W 2013 r. wyniesie tylko 53 proc., w 2015 – 43 proc., a w 2017 – ok. 28 proc. Konieczność dokupienia pozwoleń na otwartych aukcjach i wydatki z tym związane przeniesione zostaną na ceny energii w Polsce. Dlatego – jak pokazały analizy – elektryczność zdrożeje nawet o 35 – 40 proc., i to już w 2013 r. Wynika z nich też, że wartość bezpłatnych pozwoleń na CO2 dla Polski sięgnie w 2013 r. 1,15 mld euro, ale też za ponad miliard euro elektrownie będą musiały dokupić brakujące. W kolejnych latach wydatki będą wyższe. A ostatecznych kosztów, jakie poniosą elektrownie, nie sposób przewidzieć, bo zależą od ceny pozwoleń na CO2. Formalnie UE ustaliła wskaźnik, według którego pozwolenie na emisję 1 tony CO2 będzie kosztować ok. 15 euro do 2014 r., a potem ok. 20,4 euro. Jednak część ekspertów ostrzega, że pozwolenia mogą być znacznie droższe – ich koszt sięgnie nawet ok. 40 euro. Według analiz doradców za megawatogodzinę energii w  2013 r. trzeba będzie zapłacić 270 zł. I to przy optymistycznym założeniu, że Komisja Europejska zatwierdzi polski wniosek o derogację. Jeśli nie, to cena wzrośnie do 320 zł za 1 MWh w 2013 r. Projekt wniosku o derogacje, który jest na etapie zatwierdzania przez kierownictwa resortów gospodarki i środowiska, w najbliższych dniach trafi do konsultacji społecznych.

Za mało inwestycji

  Istnieje ryzyko, że po 1 stycznia 2016 r. zapotrzebowanie na energię elektryczną będzie większe niż jej produkcja. To wnioski z raportu Ministerstwa Gospodarki o bezpieczeństwie dostaw energii elektrycznej w latach 2009 i 2010. Wynika z niego, że w tych latach do użytku oddano jeden konwencjonalny blok wytwórczy o mocy 460 MW (w Elektrowni Łagisza) oraz jeden blok 150 MW na biomasę w Elektrowni Konin (Zespół PAK). Reszta inwestycji to modernizacje. Blok w Elektrowni Bełchatów, którego oddanie do użytku oczekiwane jest wkrótce, o mocy 858 MW, to jedyna nowa duża elektrownia, a kolejne nie powstaną wcześniej niż za cztery lata. Resort gospodarki podsumowuje, że choć w ankietach spółki energetyczne deklarują budowę wielu elektrowni, to są to tylko zapowiedzi, które na razie nie skutkują konkretnymi działaniami.     —jp
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL