fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

george soros idzie na emeryturę

AP
Uznawany za jednego z guru inwestycyjnych 81-letni Węgier zdecydował się znacznie ograniczyć prowadzenie interesów
Zanim we wtorek amerykańska agencja prasowa Bloomberg ujawniła, że spekulant wszech czasów George Soros zwraca pieniądze inwestorom i zamyka swój Quantum Fund dla klientów zewnętrznych, widać było po akcjach wielkich gwiazd giełdowych, że „coś" się dzieje. Taniały papiery od Apple'a po Coca-Colę.
Drożało jedynie złoto. Soros inwestycji w złoto pozbył się wiosną tego roku, kiedy płacono 1500 dol. za uncję. Uznał, że drożej już być nie może. Czyli postąpił tak, jak zawsze w swojej strategii. Rozgrzać popyt tak, jak jest to możliwe, i wycofać się, zanim zrobią to inni.
Początkowo wtorkowe zamieszanie na rynkach brano za reakcję na kłopoty Amerykanów z uzgodnieniem nowego limitu długu publicznego. Wczesnym popołudniem czasu warszawskiego okazało się, że chodzi o coś zupełnie innego.
George Soros, znany jako człowiek, który upokorzył Bank of England i dumne rządy krajów Azji Południowo-Wschodniej, nie będzie już zarządzał pieniędzmi zewnętrznych klientów i ograniczy się wyłącznie do biznesu rodzinnego. Informacja została ujawniona w liście do inwestorów podpisanym przez dwóch synów Sorosa, Jonathana i Roberta, wiceprezesów Quantum Fund.
„Mamy nadzieję, że jesteście zadowoleni ze zwrotu ze swoich inwestycji. I dziękujemy tym, którzy zaufali i powierzyli pieniądze Soros Fund Management LLC przez ostatnich 40 lat" – napisali. Sam George Soros od tego czasu nie odezwał się ani słowem, chociaż bardzo lubi występować publicznie.
Z Quantum odchodzi też Keith Anderson, który odpowiadał za inwestycje od roku 2008. Oficjalnie z powodu zamknięcia interesu. Nieoficjalnie – bo jego strategia okazała się błędna.

Rodzinne miliardy dolarów

Nie jest to pierwszy zwrot kapitału inwestorom przez fundusz Sorosa. Po raz pierwszy zrobił to 11 lat temu. Teraz pozbywa się wszystkich inwestorów zewnętrznych, bo pieniądze mają zostać w rodzinie. A zostało mu w tym biznesie dobrze ponad 25 mld dol.
Napisano o nim dziesiątki książek, on sam napisał kilkanaście. Żadna do końca nie wyjaśnia, jak naprawdę zarabia pieniądze, chociaż wynika z nich, że jego strategia jest bardzo podobna do tego, co robi pirat drogowy, który powoduje wypadek i ucieka.
Pomysł zamknięcia wartego dzisiaj 25,5 mld dol. Quantum Fund i ograniczenia jego roli wyłącznie do rodzinnych interesów wymusił zmieniający się rynek i zapowiedź zmian ograniczających działania spekulacyjne.
Gdyby Quantum nadal zarządzał zewnętrznymi pieniędzmi, na mocy ustawy Dodda-Franka musiałby zarejestrować się w Komisji Nadzoru Giełdowego (SEC) najpóźniej w marcu 2012 r. Nowy przepis, któremu nie podlegają firmy rodzinne, stanowi, że jeśli fundusz wysokiego ryzyka zarządza kwotą większą niż 150 mln dol., musi ujawnić pełną informację dotyczącą właścicieli, pracowników, klientów, aktywów, potencjalnych konfliktów interesów i ich działalności poza funduszem. Dodatkowo wszystkie fundusze wysokiego ryzyka będą teraz podlegały inspekcji ze strony SEC. To konsekwencja ostatniego kryzysu finansowego, kiedy nieznane było ryzyko, jakie podejmują inwestorzy.
Takie firmy mają twórcy Microsoftu Bill Gates i Paul Allen, telewizyjna gwiazda Oprah Winfrey, także inwestor Carl Icahn, który wycofał się z aktywnego zarządzania pieniędzmi innych, ale ostatnio ostro namieszał przy kupnie Cloroxa (jest zdeterminowany, by za ponad 13 mld dol. przejąć większościowy pakiet akcji tego amerykańskiego producenta artykułów chemicznych i spożywczych). W samych Stanach Zjednoczonych – według analityków Wharton School University of Pennsylvania – jest ponad tysiąc takich firm. A ponieważ zarządzanie nimi jest kosztowne, ich majątek zawsze przekracza 100 mln dol. Typowa firma wg opracowania Whartona obsługuje średnio ok. 40 członków rodziny. Podobnie będzie w przypadku rodziny Sorosów.
George Soros urodził się 81 lat temu w Budapeszcie. Nazywał się wtedy Dzjchdze Shorash.
W 1944 r., kiedy Niemcy weszli do stolicy Węgier, jego ojciec Tivadar, który był pisarzem publikującym w języku esperanto, zdobył dla wszystkich dokumenty, na których nazwiska nie wskazywały na żydowskie pochodzenie rodziny. Korzystając z okazji, zmienił nazwisko rodziny początkowo na Schwartz, a potem na Soros, które w esperanto oznacza „będzie się wznosił".
„Nie tylko nam udało się dzięki temu przeżyć, ale pomogliśmy także innym. Te tragiczne przeżycia pozostawiły na mnie trwałe ślady. Nieszczęście, które mogło okazać się totalne, zmieniło się we wspaniałą przygodę" – pisał potem George Soros w swojej autoryzowanej biografii.
W roku 1947 udało mu się przedostać do Londynu, gdzie dzięki wsparciu wuja, ortodoksyjnego Żyda, skończył London School of Economics (LSE). Na studiach dorabiał, pracując jako bagażowy, malarz pokojowy, domokrążca i kelner. A że był wyjątkowo zdolnym studentem, otrzymywał także stypendium – 40 funtów miesięcznie.
W 1956 r. z 5 tys. dolarów w kieszeni przeniósł się do Nowego Jorku, gdzie zaczął pracę jako makler giełdowy w FM Mayer, potem jako analityk w Wertheim & Co. Nie planował jeszcze wtedy pozostania w Stanach Zjednoczonych.
Prawdziwe pieniądze zaczął zarabiać w 1963 r. w firmie inwestycyjnej Arnhold S. Bleichroder, gdzie doszedł do stanowiska wiceprezesa. Tam namówił szefów, że dobrze byłoby założyć fundusz inwestycyjny w którymś z rajów podatkowych, którym on sam by zarządzał.
Sam Soros mówi o sobie, że naprawdę nigdy nie chciał zostać finansistą, ale pieniądze były mu potrzebne do finansowania innych pasji. W tym chyba najważniejszej – wsparcia Europy Środkowej i Wschodniej w pozbyciu się władzy komunistycznej. Tę pasję przejął od swojego mentora z LSE Karla Poppera.
Ale w 1973 r. władze amerykańskie zaostrzyły przepisy regulujące rynki finansowe i Soros nie mógł już działać tak, jak sobie wymyślił. Założył więc prywatny fundusz inwestycyjny. Tak powstał Quantum Fund – wprawdzie nie największy, ale najbardziej znany fundusz spekulacyjny na świecie. Jak powiedział potem w jednym z wywiadów, zamierzał oszczędzić pół miliona dolarów i wrócić do Londynu na studia filozoficzne.
W działalności Quantum wspierał go Soros Fund Management, założony trzy lata wcześniej wspólnie z Jimem Rogersem. Ich partnerami byli Stanley Druckenmiller i Victor Niederhoffer. Mieli wtedy łącznie 12 mln dol. pozyskanych od prywatnych inwestorów. W 2000 r. doszło do reorganizacji, powstała Quantum Group of Funds i wydzielony został z niej Quantum Endowment Fund. Dzisiaj Soros Fund Management, którego prezesem jest George Soros, a wiceprezesami dwaj jego synowie, Jonathan i Robert, jest głównym doradcą Quantum.
W 2003 r. Soros powołał jeszcze Institute for New Economic Thinking, który zatrudniając najlepszych ekonomistów na rynku, ma za zadanie prowadzenie analiz, które ostatecznie miałyby zostać wykorzystane do przebudowy światowego systemu finansowego. Wartość aktywów tej instytucji szacowana była do 25 lipca na 25,5 mld dol.

Azjatycka zagrywka

W 1997 r. wiadomo było, że kurs tajlandzkiego bahta jest nie do utrzymania. Narastała bańka na rynku nieruchomości nazywana „różowym słoniem". Spadał eksport napędzający dotychczas gospodarkę tego kraju. A kurs bahta trwał od kilku dziesiątków lat na poziomie 25 za dolara.
Zaczynała cierpieć turystyka, kolejne ważne źródło przychodów budżetu. Podobna sytuacja była w Malezji, Indonezji, Korei Południowej, nawet w bogatym Singapurze. Wtedy George Soros wprowadził na tajski rynek 750 mln dol., bo wiedział, że rząd zrobi wszystko, co tylko jest możliwe, żeby uratować walutę. Nie pomylił się.
Tajowie nie zdołali uratować wyśrubowanego kursu, a baht spadł błyskawicznie do poziomu 37, a potem nawet 57 za dolara. Soros został przez władze w Bangkoku uznany za persona non grata.
– Nie byłbym w stanie spekulować bahtem, gdyby system finansowy Tajlandii nie był w tak fatalnym stanie – tłumaczył swoje działanie.
Tajlandia została zmuszona do skorzystania z wartego 17,2 mld dol. pakietu pomocowego i radykalnego przebudowania gospodarki. Tak radykalnego, że kiedy do Bangkoku przyjechał ówczesny dyrektor generalny Międzynarodowego Funduszu Walutowego Michel Camdessus, podczas jednej z konferencji dostał w twarz tortem. – To ryzyko związane z moim stanowiskiem – powiedział wówczas.
Tak naprawdę wrogiem numer jeden Bank of Thailand powinien być Julian Robertson, właściciel Tiger Fund, który wydał wtedy na rynku tajlandzkim 3 mld dol. i zarobił dwa razy tyle co Soros.
Zdaniem Mahathira bin Mohamada, byłego premiera Malezji, Soros swoimi spekulacjami na walutach regionu przyczynił się do wybuchu kryzysu w regionie. I nazwał go publicznie durniem. Soros odpowiedział wówczas, że Mahathir używa go jako kozła ofiarnego, aby przykryć swoje własne błędy w polityce gospodarczej.
W tym samym czasie, kiedy postanowił pobawić się tajską walutą na poważnie, inwestował w Rosji. Za miliard dolarów wykupił akcje telekomunikacyjnego Swiazinestu, a potem dokupił akcje innych spółek i rządowe papiery.
I tutaj zachował się zupełnie inaczej niż w Tajlandii, bo nie wycofał się ze swoich pozycji nawet wówczas, gdy w artykule dla „Financial Timesa" radził rosyjskim władzom dewaluację rubla o 15 – 25 proc. Rosjanie jednak zachowali się inaczej niż Tajowie i szybko posłuchali rady Sorosa.
Zdaniem osób mu bliskich Soros wierzył, że za jego przykładem pójdą inni inwestorzy, a pieniądze z Zachodu będą w stanie dokonać głębokich przemian i w rosyjskim społeczeństwie,  i we władzach. Stało się inaczej, a jego fundacje tak w Rosji, jak i na Ukrainie wielokrotnie miały kłopoty z ingerencją władz.
Soros przez wiele lat nie próbował doprowadzić do tego, aby w jakikolwiek sposób wpłynąć na sytuację polityczną w USA. Do czasu wojny w Iraku. Wtedy stał się jednym z najbardziej zagorzałych krytyków George'a Busha i jego roli w rozpętaniu na świecie terroryzmu. Zaczął wspierać demokratów, a potem przyznał, że jest gotów poświęcić wszystko, co posiada, żeby tylko odsunąć Busha i republikanów od władzy. I miał w tym swój udział, wspierając Baracka Obamę.
Najbardziej spektakularnym atakiem spekulacyjnym Sorosa było zmuszenie banku centralnego Wielkiej Brytanii, Bank of England, do dewaluacji funta w czarną środę, 16 września 1992 r., i opuszczenia
Mechanizmu Kursów Walutowych (ERMII). Wpompował wówczas w rynek brytyjski 10 mld dol., wykorzystując brak zdecydowania BoE, który wahał się, czy ma podnieść stopy procentowe, tak jak zrobiły to banki centralne krajów ERM, czy też zdecydować się na dewaluację funta.
Choć autorstwo tego udanego przedsięwzięcia przypisywane jest nawet nie samemu Sorosowi, ale jego ówczesnemu głównemu strategowi Stanleyowi Druckenmillerowi, który dokładnie wypatrzył słabość funta, to jednak Soros namówił go, aby poszedł na całość, a cała akcja została przeprowadzona z typową dla jego działań  konsekwencją i precyzją.
Ostatecznie funt został zdewaluowany, a Soros zarobił na tym ponad miliard dolarów i sławę człowieka, który złamał Bank of England. Pięć lat później brytyjskie Ministerstwo Skarbu przyznało, że akcja Sorosa kosztowała 3,4 mld funtów.
Po udanej dla siebie akcji Soros powiedział w wywiadzie dla „The Times": – Nasze zaangażowanie na rynku brytyjskim wynosiło 10 mld dol. Ale byliśmy przygotowani na więcej. Szczerze mówiąc, kiedy minister finansów Norman Lamont tuż przed ogłoszeniem dewaluacji powiedział, że jest przygotowany na pożyczenie 15 mld dol. tylko po to, by bronić kursu funta, bawiliśmy się jak dzieci. Było to dokładnie tyle, ile my byliśmy gotowi w tę zabawę wpompować – mówił potem Soros.

Żniwa subprime

Stanley Druckenmiller odszedł w 2000 r., kiedy pękła bańka spekulacyjna na rynku spółek technologicznych. Tuż przedtem aktywa Quantum wynosiły 22 mld dol., a sam Soros uważał, że te pieniądze powinny zostać podzielone, bo jest to zbyt duża kwota, aby zarządzała nią niewielka grupa ludzi.
Prawdziwe żniwa finansowe jednak zaczęły się w 2007 r., kiedy na dobre trwał już kryzys w Stanach Zjednoczonych na rynku subprime (papierów wysokiego ryzyka opartych na rynku nieruchomości), choć jeszcze nikt nie doceniał jego potencjalnych niszczących efektów. Wtedy Quantum przyniósł 32 proc. zysku z inwestycji.
Rok 2008 nie był już tak dobry z zyskiem 8-proc., ale działo się to w czasach, kiedy akcje taniały w zastraszającym tempie, wiadomo, że zaczęła się recesja, a konkurencja Quantum straciła średnio 19 proc. Soros znów w porę zdołał uciec.
Były prezes Rezerwy Federalnej USA Paul Volcker, który przyjaźni się z Sorosem od lat, napisał w przedmowie do jego ostatniej książki, „Alchemii finansów": „George Soros zostanie zapamiętany jako niezwykle zdolny spekulant, wystarczająco sprytny, aby wycofać się, kiedy akcje jeszcze rosły. Ogromna pula jego majątku jest teraz wykorzystywana do wspierania dążeń demokratycznych w krajach, gdzie promuje powstanie „otwartych  społeczeństw". Mają one być otwarte nie tylko na wolny handel, ale i tolerancję nowych idei i różnorodne myślenie i zachowania".
Mniej entuzjastycznie wypowiada się o Sorosu noblista Paul Krugman. „Każdy, kto ostatnio miał w ręku jakąkolwiek gazetę biznesową, nie może nie zauważyć, że w dzisiejszych czasach są inwestorzy, którzy nie tylko przemieszczają swoje pieniądze, zanim dojdzie do kryzysu finansowego, ale robią wszystko, aby dla zysków i satysfakcji ten kryzys wywołać. Ci aktorzy nie mają jeszcze swojej wspólnej nazwy. Dlatego proponuję: Soroi" – pisał Krugman w „New York Timesie".

Żarłoczny filantrop

Sukces w świecie finansów dał mi niezależność znacznie większą, niż mogą się cieszyć inni ludzie. To z kolei zobowiązuje do zajęcia stanowiska nawet w najbardziej kontrowersyjnych sprawach, kiedy inni na taki luksus nie mogą sobie pozwolić. I nie urywam, że sprawia mi to ogromną satysfakcję. W krótkich słowach. Moje działania charytatywne spowodowały, że jestem szczęśliwym człowiekiem" – napisał Soros w „Alchemii finansów".
W roku 1979 – kiedy fundusz Sorosa zgromadził pierwsze 100 mln dol. aktywów, a jego osobisty majątek wyniósł 25 mln dol. – powstał Instytut Społeczeństwa Otwartego. Głównym celem funduszu była pomoc w transformacji krajom Europy Środkowej i Wschodniej, chociaż ta idea była odległa w świadomości obywateli regionu. Dziś w ramach instytutu najrozmaitsze organizacje działają w 70 krajach – od Czarnogóry poprzez Polskę i Republikę Południowej Afryki po Haiti.
Nic nie wskazuje na to, aby teraz jego działalność charytatywna miała się skończyć. Wtorkowa decyzja Sorosa o pozbyciu się „obcych" pieniędzy nie spowoduje też, że George Soros zniknie z list najbogatszych ludzi na świecie. Jego klienci jednak mają czego żałować. Dzięki powierzeniu pieniędzy Sorosowi rokrocznie byli bogatsi o 20 proc. Tyle średnio zwrotu na powierzonym kapitale dawały fundusze Sorosa.
Nie zawsze jednak te lata były tak dobre. Najgorsze było ostatnie pół roku, kiedy Quantum stracił 6 proc. Zysk ubiegłoroczny też nie był imponujący – wyniósł zaledwie 2,6 proc. I to w czasach, kiedy jego konkurencja zarabiała już ponaddwukrotnie więcej – wynika z Hedge Fund Research.
W pamięci rynków finansowych George Soros pozostanie jednym z najbardziej kontrowersyjnych graczy, bo jego pieniądze jednym bardzo pomagały, podczas gdy innych upokarzał bez żadnych skrupułów. Firma nadal będzie zatrudniała ponad 100 pracowników.
Przy tym to przecież jeszcze nie koniec aktywności Sorosa. Tymi ponad 20 mld dol. prywatnych pieniędzy na wielu rynkach może jeszcze bardzo namieszać. A jego portret niejednokrotnie jeszcze, tak jak to było dotychczas, ukaże się na okładkach najważniejszych gospodarczych magazynów na świecie.
Wiosną tego roku Soros powiedział: – Jestem gotowy na oddanie połowy moich dochodów. Drugą połowę oddam po śmierci. Do historii zapewne przejdzie jako nowoczesny Robin Hood, który zabierał pieniądze bogatym i dawał je biednym. Tyle że w Azji nie do końca jest to prawdą.
Kiedy się na niego patrzy, nie wygląda na jednego z najbogatszych ludzi na świecie. Garnitur z pewnością nie pochodzi od najlepszego krawca, a na ręce żaden rolex, tylko zwyczajny swatch. Tylko ochrona jak u prezydenta.
Jest dwukrotnie rozwiedziony, ma pięcioro dzieci. Mieszka sam w apartamencie na nowojorskiej V Alei. Ma także dom w Southampton, kamienicę w Londynie i 19-pokojową posiadłość w Bedford, którą odkupił od Michaela Crichtona, autora „Parku jurajskiego".

George Soros i polityka

Miliarder nie szczędził i nadal nie szczędzi pieniędzy na wspieranie demokracji na świecie. Na ten cel wydaje nie mniej niż 600 mln dol. rocznie. Łącznie od 1970 r. – kiedy zaczął zarabiać „prawdziwe" pieniądze – przeznaczył na to 7 mld dol.
Na liście jego stypendystów byli dzisiejszy premier Węgier Viktor Orban i sekretarz generalny węgierskiej partii Fidesz Laszlo Kover. W Polsce pieniądze węgierskiego miliardera zasilają Fundację im. Stefana Batorego. Jego działalność w naszym regionie zaczęła się od rozdawania drukarek i powielaczy, w końcu stworzył kosztem 250 mln dol. Uniwersytet Środkowoeuropejski w Budapeszcie.
Dofinansowywał też badania prowadzone przez rosyjskich uczonych, którzy utracili pracę po rozpadzie Związku Radzieckiego. Do Europy Wschodniej sprowadził jako doradców słynnych ekonomistów Jeffreya Sachsa i Andersa Aslunda.
W Rosji jego nazwisko posłużyło nawet do określenia „wystąpić o grant" – „sorosowat'". W Chinach władze uznały go za agenta CIA i zmusiły do zamknięcia biura fundacji. Musiał również zamknąć swoje biuro w Moskwie, a w Kijowie trwa wyjątkowo drobiazgowy audyt finansowy w jego fundacji. Z kolei Żydzi narzekają, że niezbyt chętnie wspiera ich sprawy.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA