fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo karne

Europejski nakaz działa jak automat

Fotorzepa, Wojciech Robakowski Wojciech Robakowski
Za kilka tygodni i w kajdankach – tak pewnie wróci do Polski były senator Henryk Stokłosa
Dwa tygodnie na przekazanie Polsce przez władze niemieckie byłego senatora Henryk Stokłosy, ściganego na podstawie europejskiego nakazu aresztowania, jak zapowiadają przedstawiciele Komendy Głównej Policji – to optymistyczny wariant. Raczej potrwa to kilka tygodni. To prawda, że procedura ENA jest szybsza, odformalizowana i skuteczniejsza niż tradycyjna ekstradycja, ale i ona wymaga czasu.
O zastosowaniu polskiego nakazu w Niemczech będzie decydował tamtejszy sąd, stosując niemiecką procedurę karną. Niewiele różni się ona od polskich przepisów w tym względzie, gdyż jej ramy określiła Unia Europejska, a Polska przyjęła je wraz z przystąpieniem do niej 1 maja 2004 r. Niemiecki sąd (a w razie odwołania także sąd odwoławczy) będzie musiał rozstrzygnąć dwie kwestie: o samym przekazaniu Polsce Stokłosy (nakazie europejskim) oraz o zastosowaniu tymczasowego aresztowania lub innego środka zapobiegawczego, o co strona polska wystąpiła.
Tymczasowe aresztowanie, powiedzmy to od razu, nie jest automatyczne, ale nikt z zajmujących się takimi sprawami (a są ich rocznie setki) nie pamięta, by po areszt nie sięgano. Bez niego zresztą przekazanie przez granicę byłoby dość iluzoryczne. Wprawdzie mówiono o dużej kaucji za wolność Stokłosy, ale zastosowanie jej wobec osoby, którą podejrzewa się o wyłudzenie wielomilionowych umorzeń podatkowych dzięki powiązaniom m.in. z jednym z sędziów, trudno sobie wyobrazić. Przynajmniej do czasu zakończenia śledztwa. W razie natomiast skazania na więzienie taki areszt ekstradycyjny, także w Niemczech, byłby zaliczony na poczet kary. Niemcy na podjęcie decyzji mają podobnie jak w Polsce określony czas. I tak w Polsce jest to 60 dni od zatrzymania, a w zupełnie wyjątkowych wypadkach dodatkowo 30 dni. Krótkie są też terminy na zażalenia do wyższej instancji – trzy dni. Z kolei wykonanie przekazania powinno nastąpić w ciągu dziesięciu dni od uprawomocnienia się orzeczenia. Jeżeli wydanie byłoby niemożliwe na skutek siły wyższej albo zagrożenia dla życia lub zdrowia podejrzanego, owe dziesięć dni liczy się od ustania tych przeszkód. Wszystkie te terminy są maksymalne, a cała procedura nastawiona jest na szybkość. Oczywiście podsądny musi mieć prawo do obrony, w szczególności do adwokata – przed niemieckimi sądami będzie to tamtejszy adwokat.Obrońcy Stokłosy ubiegali się o list żelazny – w tej sytuacji jest to nieaktualne. Jeżeli więc wniosek strony polskiej jest formalnie poprawny, Stokłosa powinien trafić przed oblicze polskich organów ścigania niejako z automatu. Tym właśnie ENA różni się od ekstradycji, że tam potrzebna była dodatkowo polityczna decyzja o wydaniu.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA