Relikwie z rosyjskiej torby

Rzeczpospolita
Pięć lat temu polskie władze wykupiły z rąk tajemniczego Rosjanina kilka tysięcy pamiątek katyńskich. Wśród nich krzyże Virtuti Militari, notatki z lekcji języka angielskiego i ukryty w menażce fragment sztandaru. Jednak pamiątki te do dziś nie trafiły do Muzeum Katyńskiego
Zbigniew Dunin-Wilczyński, doktor historii, kolekcjoner, specjalista od orderów i odznaczeń, dobrze pamięta dzień, w którym ujrzał te rzeczy po raz pierwszy. Aluminiowa manierka, a na niej wyryte nazwiska. Czytelne dwa: Dąbrowski J. mjr J. Plocer. Na spodzie innej manierki wydrapany napis: „Niewola” i data – 2 XI 1939. W środku kolejnej zwinięty fragment sztandaru. Ich właściciele próbowali pozostawić światu wiadomość o swoim losie. A udało się to, przez przypadek, dopiero po 62 latach od chwili, kiedy zabito ich strzałem w tył głowy.Okoliczności, w jakich Dunin-Wilczyński trafił w 2002 r. na ślad rzeczy z Katynia, były niezwykłe. Przez znajomego otrzymał wiadomość, że ktoś ma dla niego niecodzienną ofertę. Na warszawskim targu staroci na Kole, gdzie na rozłożonych kocach leżą stare ramy, filiżanki nie do pary i żelazka z duszą, odszukał tajemniczego przybysza z Moskwy. Rosjanin otworzył torbę. – Były w niej krzyże Virtuti Militari opatrzone numerem, medale i odznaki...
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL