fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Euro 2012

Wizytacja polskich aren przyszłorocznych mistrzostw Europy

Gdański stadion z lotu ptaka. Fot. Artur Ryś
www.pgearena.gdansk.pl
Na rok przed Euro 2012 wciąż budowany stadion we Wrocławiunie robi wrażenia, natomiast w Gdańsku już jest pięknie
Korespondencja z Wrocławia, Poznania  i Gdańska
46 dziennikarzy sportowych z najważniejszych pism w Europie podróżuje od niedzieli po arenach przyszłorocznych mistrzostw Europy.
Po środowej konferencji w Warszawie przenieśliśmy się do Wrocławia, gdzie stadion  jest wciąż w budowie, a we wrześniu ma tu walczyć Witalij  Kliczko z Tomaszem Adamkiem. Wydaje się to niemożliwe. Stadion nie robi wrażenia. Jest nieciekawą bryłą przypominającą magazyn supermarketu, otoczoną materiałem w bliżej nieokreślonym kolorze, zbliżonym do szarego.
Koledzy z innych krajów byli początkowo pełni uznania, że na czas budowy owinięto stadion w taką „pończochę", zatrzymując dzięki temu kurz i pył. Okazało się niestety, że to forma niemal ostateczna, a jej walory będzie można docenić, gdy po zakończeniu prac włączy się oświetlenie. Oby tak było naprawdę.
Im dalej od stadionu, tym ładniej. Przeszliśmy się po rynku, a kiedy goście obejrzeli multimedialny pokaz fontann (z koncertem m.in. Grzegorza Markowskiego) przy stuletniej Hali Ludowej znajdującej się na liście UNESCO, to oczy wyszły im z orbit. A przecież nie zdążyli zobaczyć Ostrowa Tumskiego, mostów na Odrze i Auli Leopoldina, w której Johannes Brahms odbierał godność doktora honoris causa Uniwersytetu Wrocławskiego i z tej okazji skomponował uwerturę „Akademicką".
Potem były trzy godziny w Poznaniu. To tu znajduje się jedyny z trzech stadionów Euro w Polsce oddany już do użytku, chociaż ceną tego tempa są setki niedoróbek i wielokrotna wymiana płyty boiska.
Kiedy siedzieliśmy na miejscach dla prasy, koledzy z całej Europy z zaciekawieniem słuchali opowieści o budowie stadionu i mieście, ale ich pytania krążyły wokół trzech tematów: Jose Mari Bakero, meczów Lecha w Lidze Europejskiej i chuliganów. Bo okazało się, że wyczyny kibiców Lecha po finale Pucharu Polski w Bydgoszczy odbiły się echem w Europie.
W tym kontekście deklaracja prezydenta Poznania Ryszarda Grobelnego, że każda rodzina na stadionie czuje się komfortowo, została przyjęta jako niezbyt wiarygodna. Tyle że zagraniczni dziennikarze w większości o tym nie wiedzą. Dla nich najważniejsza była wizyta na stadionie, a zwłaszcza w szatni Lecha, zajmującej ponad 120 metrów kwadratowych.
Gdańsk nie był gorszy, bo gdzie jest drugi taki Dwór Artusa, Długi Targ, Zielona Brama i lotnisko imienia Lecha Wałęsy? A po południu zobaczyliśmy PGE Arena Gdańsk, chyba najpiękniejszy stadion zbudowany na Euro, pachnący świeżością, z zieloną trawą i bursztynowym dachem.
Wszyscy mieli jedno pytanie: dlaczego mecz z Francją gracie w Warszawie, a nie tu? Bo niegotowy. Chociaż tego nie widać.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA