fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Inflacja zmorą rynków

AFP
Banki centralne boją się wzrostu cen surowców. Fed obniżył stopy procentowe, ale dalsze cięcia nie są już pewne. Pomimo decyzji Rezerwy Federalnej USA na światowych giełdach spadały notowania głównych indeksów. Dow Jones stracił aż 2,6 proc.
Dla przedsiębiorców i inwestorów, którzy marzą o niskich kosztach kredytu, inflacja wciąż jest zmorą. Dobitnie pokazały to środowe decyzje banków centralnych w USA i Polsce. Wprawdzie są one w diametralnie różnych sytuacjach – Fed obniżył stopy procentowe o 0,25 pkt proc., by ratować kraj przed recesją. Rada Polityki Pieniężnej utrzymała koszty kredytu bez zmian i zasygnalizowała, że mogą być konieczne podwyżki, bo polska gospodarka rozwija się bardzo szybko.
Ale jest coś, co łączy władze pieniężne obu krajów i co wyraziły w swoich komunikatach – obawa przed cenami surowców, które zagrażają inflacji. Z tego względu koszty kredytu w dolarach mogą nie spadać tak szybko, jak oczekiwali inwestorzy na całym świecie. A oprocentowanie w złotych może wzrosnąć już w listopadzie. Dla giełd nie jest to zbyt dobra informacja. Fed swoją decyzją wprawdzie nie zaskoczył – obniżka głównej stopy procentowej o 0,25 pkt proc. do poziomu 4,5 proc. była niemal pewna, gdyż fatalne dane z rynków nieruchomości i pracy wskazują na ryzyko znacznego spowolnienia gospodarki. Ale wielu inwestorów przewidywało, że bank zasygnalizuje możliwości dalszych obniżek. PKB USA w III kwartale zwiększył się o 3,9 proc., ale najgorsze dane o gospodarce pochodziły z października. Tymczasem Fed zachował dość jastrzębi ton.
„Ostatni wzrost cen energii i surowców poza innymi czynnikami może odnowić presję inflacyjną” – napisał w komunikacie. Ceny ropy rzeczywiście osiągają niebotyczny poziom. Wczoraj w Nowym Jorku baryłka surowca kosztowała już 95 dolarów. Dla milionów Amerykanów może to oznaczać droższe tankowanie paliwa. – Komunikat po posiedzeniu powinien ograniczyć oczekiwania na dalsze obniżanie stóp, ponieważ wskazuje, że ryzyko wzrostu inflacji i ryzyko spowolnienia wzrostu gospodarczego zrównały się – skomentowali ekonomiści Societe Generale. Kredyty w dolarach są tańsze. Ale giełdom to nie pomogło. Inwestorzy liczyli, że Fed zasugeruje dalsze obniżki stóp, ale tego nie zrobił. Za to kłopoty kolejnych instytucji finansowych pociągnęły indeksy ostro w dół. Decyzja Fed nie wywarła na giełdach wrażenia. Dow Jones stracił jednak wczoraj aż 2,6 procent, ale z innego powodu. Obniżenie rekomendacji analityków dla Citigroup wywołało obawy o kondycję innych instytucji finansowych w związku z kryzysem na rynku kredytów hipotecznych. W efekcie Fed wpompował w rynek bankowy 41 mld dolarów, ale to niewiele pomogło. Nie wróży to dobrze dzisiejszym notowaniom w Warszawie. Na rynkach wschodzących również nie było entuzjazmu. W Rosji i Czechach indeksy nieznacznie rosły, ale już w Brazylii, Turcji czy Chinach (w Szanghaju) traciły. Nie wróży to dobrze dzisiejszym notowaniom na warszawskim parkiecie. Wzrostu cen surowców – głównie rolnych – obawia się również Rada Polityki Pieniężnej. W środę pozostawiła ona stopy procentowe na dotychczasowym poziomie – główna stopa wynosi 4,75 proc. Ale analitycy są zgodni. – Podwyżka stóp w listopadzie jest bardzo prawdopodobna – mówi główny ekonomista PKO BP Łukasz Tarnawa. Jego zdanie podziela większość obserwatorów. Wprawdzie podstawowym zmartwieniem RPP pozostają rosnące jednostkowe koszty pracy. Z tego powodu w 2009 r. (a w takim okresie decyzje RPP przynoszą skutek w gospodarce) inflacja może wynieść 3,2 proc., znacznie powyżej celu NBP – wynika z nowej projekcji inflacji przygotowanej przez bank. Ale w komunikacie po raz pierwszy pojawiło się też zdanie o rosnącym zagrożeniu wyższych cen żywności na globalnych rynkach. W Polsce we wrześniu żywność była aż o 5 proc. droższa niż przed rokiem. Mimo dobrych zbiorów w kraju producenci odczuwają rosnący popyt z innych rynków. Wrześniowy skok inflacji do poziomu 2,3 proc. z 1,5 proc. w sierpniu był spowodowany właśnie tym czynnikiem. Wprawdzie banki centralne rzadko zwracają uwagę na ceny żywności, bo są one zmienne i często zależą od zmian w podaży, na którą stopy procentowe nie mają wpływu. Ale tym razem może być inaczej.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA