Styl życia

Rozmnażanie zabytków

Fotorzepa, Pio Piotr Guzik
Rozmowa z Janem Janczykowskim - Małopolskim wojewódzkim konserwatorem zabytków, uczestnikiem konferencji w Działdowie 18 – 20. października „Ochrona zabytków architektury obronnej – teoria a praktyka”
Rz: Z zamku krzyżackiego w Działdowie przetrwało główne skrzydło mieszkalne‚ do którego niedawno dobudowano szpetną część nowoczesną. Może lepiej było zrekonstruować pozostałe skrzydła?
Jan Janczykowski: Ta konferencja była właśnie wywołana problemem‚ jaki narasta lawinowo w całej Polsce: odbudowy ruin. Sprawa nie jest nowa‚ ale teraz‚ po zmianach ustrojowych‚ jest coraz więcej ludzi‚ którzy chcą być panami na zamkach‚ także organizacji‚ które szukają czegoś, co mogłoby je wyróżnić. I chcą znajdować pieniądze właśnie na odbudowę zamków‚ a nie na konserwację. W Małopolsce mam teraz ok. dziesięciu wniosków o odbudowę. Co w tym złego?
Mamy dwa przykłady zaawansowanej odbudowy ruin. Zamek w Tropsztynie był zachowany do wysokości najwyżej metra nad poziomem trawy. Dziś stoi tam wielka rezydencja z wieżą‚ z lądowiskiem dla helikoptera na dachu. Co najgorsze‚ powstał zamek o formie całkowicie fantazyjnej‚ wzorowanej na zamkach nadreńskich. Nikt nie wie‚ jak pierwotnie wyglądał – przestał istnieć w XVI w.‚ a zachowane rysunki przedstawiają go jako ruinę. Zamek w Korzkwi był znacznie lepiej zachowany‚ więc i pole do fantazji mniejsze‚ ale też mamy dziwne rzeczy: nowo wzniesiona brama znajduje się w miejscu wybitej w XIX w. dziury w murze‚ a obok niej zachowany budynek bramny z pięknym kamiennym portalem‚ w który wstawiono szyby, pełni funkcję okna wnętrza hotelowego. Czy taka fantazyjnie odbudowana ruina pozostaje zabytkiem wpisanym do rejestru? W Tropsztynie‚ gdzie autentyczne partie murów zostały zachowane i ładnie oddzielone od części nadbudowanej kolorową spoiną‚ zapis w rejestrze zabytków o ruinie zamku pozostaje w mocy. Może za kilkadziesiąt lat ktoś wpisze całość do rejestru jako dokument pewnego zjawiska społecznego. Ale sprawa jest trudna i konserwatorzy są bezradni. Jak to bezradni? Ustawa o ochronie zabytków w ogóle nie przewiduje czegoś takiego jak rekonstrukcja. Z drugiej strony zezwala konserwatorowi na dokonywanie zmian w zabytkach‚ takich jak przebudowy i rozbudowy‚ więc przenosi odpowiedzialność na konserwatorów wojewódzkich. Jak zatem powinni postępować? Można dopuszczać do odbudowy ruin‚ ale na zasadzie integracji‚ zwanej scaleniem. Mamy na przykład w zamku Krzyżtopór w Ujeździe mury obwodowe bez sklepień czy stropów‚ po których jednak zachowały się czytelne ślady. Uzupełniając te stropy, wzmocnilibyśmy konstrukcję‚ która może się zawalić‚ a jednocześnie można by wprowadzić jakąś funkcję do wnętrza‚ choćby hotelową. Jeżeli nie ma rysunków pozwalających stwierdzić‚ jak dany obiekt był zwieńczony‚ to nie wprowadzamy fantazyjnych dachów‚ tylko zachowujemy utrwaloną w krajobrazie formę zewnętrzną. Czyli formę ruiny? Główna konkluzja konferencji w Działdowie jest taka‚ że ruina sama w sobie jest wartością i powinna być chroniona. W każdym województwie mamy kilka czy kilkanaście wyjątkowo malowniczych i cenionych obiektów‚ które w stanie ruiny są od wieków. Z reguły pozostają we władaniu samorządów gminnych‚ które nie są w stanie podołać gigantycznym kosztom ich renowacji. Te uznane za najcenniejsze muszą być konserwowane ze środków państwowych. To chyba pobożne życzenia? Niezupełnie. W zeszłym roku miałem 800 tys. zł na konserwację zabytków w całym województwie‚ a w tym roku jest to już 6 mln zł. Dodatkowo pokaźne środki na zabytki miało Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz samorządy. A istnieje jeszcze możliwość korzystania ze środków unijnych. —rozmawiał Paweł Jasica
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL