Prawo karne

Do ukarania służy tylko legalnie zdobyty dowód

Zdjęcia z fotoradarów Straży Miejskiej zrobione przed marcowym wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego nie są dowodami
Kierowcy, którzy nie przyznali się do przekroczenia prędkości, powinni więc zostać uniewinnieni.
Tak orzekł stołeczny sąd w poniedziałek w sprawie Joanny T. Jej auto strażnicy miejscy uchwycili fotoradarem w styczniu, jeszcze przed wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego. Samochód gnał ponad 100 km/godz., podczas gdy obowiązywało 40. Wezwana na przesłuchanie Joanna T. nie przyznała się do winy. Sprawa powinna więc była trafić do sądu. Jednak w marcu TK uznał (sygn. U 1/07), że rozporządzenie MSWiA pozwalające strażnikom używać fotoradarów zostało wydane z przekroczeniem delegacji określonej w prawie o ruchu drogowym. Przepisy straciły więc moc. Straże miejskie zaczęły przekazywać zdjęcia z fotoradarów policjantom. Ci na ich podstawie wysyłali do kierowców nakazy grzywny, a gdy delikwenci się nie przyznawali – kierowali sprawy do sądu.
Tak też było w przypadku pani Joanny. Policjanci wyznaczyli jej grzywnę w wysokości 300 zł. W sądzie podnosiła, że dowód, którym jest zdjęcie z fotoradaru wykonane przez Straż Miejską, został pozyskany nielegalnie i jest tzw. owocem zatrutego drzewa. Strażnicy bowiem bezprawnie używali w tamtym czasie fotoradarów (co potwierdził TK), a art. 170 § 1 pkt 1 kodeksu postępowania karnego przewiduje, że sąd nie może uwzględnić dowodu, gdy jest on niedopuszczalny. Art. 51 ust. 4 konstytucji daje także każdemu prawo do żądania usunięcia informacji o nim zebranych w sposób sprzeczny z ustawą. Zdjęcie z fotoradaru nie może też zostać potraktowane jako tzw. donos obywatelski. Wczoraj Sąd Rejonowy dla Warszawy-Pragi-Północ – powołując się na wyrok TK – nie uwzględnił dowodu, którym było zdjęcie z fotoradaru. Ponieważ zabrakło innych dowodów w tej sprawie, zapadł wyrok uniewinniający. Nie jest on jeszcze prawomocny.Komenda Główna Policji nie odpowiedziała wczoraj na pytanie „Rz”, jaki jest sens kierowania do sądów spraw, w których nie ma szans na wygraną. KGP nie dysponuje też dokładnymi danymi, ile podobnych spraw policjanci skierowali do sądów. Rozprawa pani Joanny odbywała się rankiem, a jeszcze tego samego dnia na wokandzie w tym samym wydziale były dwie takie same. W innych sądach grodzkich w całej Polsce jest podobnie (sygn. VIII W 2237/07).
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL