Opinie

Czy Gowin zastąpi konserwatystom Rokitę

Fotorzepa, Pio Piotr Guzik
Był w PO marginalizowany. Teraz ma szansę na polityczną karierę, ale musi bardziej zaangażować się w życie partii
Gdy we wrześniu okazało się, że wśród zgłoszonych przez krakowską Platformę kandydatów do Senatu nie ma Jarosława Gowina, wybuchła burza. Przyjaciel Gowina Jan Rokita zapowiedział, że w takiej sytuacji on też nie będzie startował z list PO.
Gdy Rokita wycofał się z polityki z powodu nowego zajęcia swojej żony Nelly, senator Gowin został liderem listy i dostał misję stworzenia jej od początku. To on ma teraz być przywódcą konserwatywnej frakcji Platformy, która od dwóch lat była w partii marginalizowana. Choć przegrana w Krakowie ze Zbigniewem Ziobrą osłabiła jego pozycję w PO, podobno otrzymał propozycję objęcia teki ministra edukacji. Kim jest Gowin? Filozof z wykształcenia, od zawsze związany ze środowiskiem krakowskiego „Znaku”. Od lat 90. sympatyzował z Unią Wolności. Jako redaktor naczelny miesięcznika stał się jednym z najbardziej znanych polskich intelektualistów.
Gdy w 2002 r. Znak rozpoczynał przygotowania do tworzenia Wyższej Szkoły Europejskiej, Gowin był już ideowo bardziej na prawo, ale nie było innego kandydata na rektora szkoły. I dzięki jego autorytetowi uczelnia zyskała prestiż. Na tę funkcję namaścił go tuż przed swoją śmiercią ks. Józef Tischner. Niemal wszyscy, którzy znają Gowina, podkreślają, że w każdej sytuacji szuka kompromisu. – Jest obdarzony dużą charyzmą, ale ma kłopot z podejmowaniem trudnych decyzji, bo jak ognia unika otwartych konfliktów – mówi publicysta Michał Szułdrzyński, jego były współpracownik. Senator Tomasz Misiak dodaje: – Potrafi trzymać emocje na wodzy nawet w najtrudniejszych sytuacjach. Taki dżentelmen z brytyjskim poczuciem humoru. Ale nawet jemu udzielają się polityczne emocje. Gdy Nelly Rokita zgodziła się kandydować z list PiS do Sejmu, Gowin ostro zaatakował premiera za to, że „wszedł z butami w życie małżeńskie Rokitów”. – Bracia Kaczyńscy będą się z tego tłumaczyć na Sądzie Ostatecznym – grzmiał w Radiu Zet. Po niespodziewanej porażce ze Zbigniewem Ziobrą w Krakowie tłumaczył, że „Ziobro jest idolem podkrakowskich wsi”. Ostatnio na łamach „Faktu” zaatakował nawet ministra edukacji Ryszarda Legutkę, z którym łączą go przyjacielskie stosunki. W 2005 roku, mimo że startowali z rekomendacji innych partii, prowadzili wspólnie kampanie do Senatu. – Wychodzi z niego Unia Wolności – kwituje jego znajomy. Dwa lata temu Gowin brał udział w rozmowach koalicyjnych z Jarosławem Kaczyńskim i był zwolennikiem przyjęcia warunków PiS. Skrytykował go za to nawet Jan Rokita i Gowin odsunął się od bieżących wydarzeń politycznych. Zajmował się pracą w WSE, brał udział w rozgrywkach w krakowskim samorządzie i pisał analizy do gazet, które często nie podobały się otoczeniu Donalda Tuska. – Musieliśmy kiedyś aż w Białymstoku zwołać posiedzenie klubu, żeby wytłumaczyć senatorowi Gowinowi, że jego krytyczne teksty o Platformie szkodzą partii – opowiadał nam kiedyś Rafał Grupiński, doradca lidera PO i głośny krytyk Gowina. Ale senator mówi, co myśli. – Nieraz krytykował Grupińskiego podczas wewnętrznych spotkań – mówi polityk PO. A przychylny Gowinowi Ireneusz Raś dodaje: – Jest w połowie drogi między intelektualistą a politykiem. Praca senatora pozwalała mu na łączenie obu tych ról, ale decydując się na zastąpienie Jana Rokity w roli lidera konserwatywnej frakcji PO, będzie musiał się zaangażować w bieżące spory. Ma też zażegnać nabrzmiały konflikt w krakowskiej PO. Będzie to o tyle łatwe, że młody wilk i najzagorzalszy antagonista Rokity Paweł Sularz nie dostał się do Sejmu. Podobnie poseł Tomasz Szczypiński. To daje szansę na utemperowanie środowiska, które do tej pory wiodło prym w Krakowie i nie ukrywało niechęci do partyjnych konserwatystów. – Wybory weryfikują sytuację w partii i będą okazją do rozliczeń wewnętrznych – ocenia krakowski poseł Ireneusz Raś.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL