fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Czy TP chce uciec spod regulacji?

Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Telekomunikacji Polskiej trudno znieść wizję sieci otwartej na konkurencję – mówi Mirosław Godlewski, prezes Netii
Rz: Od kiedy rozmawiacie z TP o wspólnych inwestycjach?
Mirosław Godlewski: Pomysł padł już przy okazji negocjacji porozumienia pomiędzy Telekomunikacją Polską a Urzędem Komunikacji Elektronicznej w 2009 r. Początkowo było wiele innych spraw do załatwienia, więc do konsultowania tego pomysłu przystąpiliśmy dopiero w połowie ubiegłego roku. Budowa na dużą skalę sieci światłowodowych to złożony problem. Są bardzo nieliczne przykłady krajów w Europie, w których by je rozpoczęto. Koszty są ogromne.
Jak je szacujecie?
Na terenach zurbanizowanych, bo tylko tam w ogóle można podjąć się komercyjnych inwestycji, koszt ten wynosi między 1,2 tys. zł a 3 tys. zł na jedno gospodarstwo domowe. Mówimy tu więc o co najmniej kilkunastu miliardach złotych dla samych terenów zurbanizowanych.
Inwestycje nie są opłacalne?
Jest ekonomiczny sens w modernizowaniu miedzianej linii abonenckiej do standardu VDSL2 kosztem 600 zł, ale nie ma sensu w doprowadzeniu światłowodu do domu za 1,8 tys. zł, bo Polacy nie chcą płacić o tyle więcej za usługi, aby inwestycja się zwróciła. Są na to dwa sposoby. Jeden to środki unijne lub publiczne. Drugi to obniżenie kosztów poprzez wspólne inwestycje operatorów.
Zatrzymajmy się przy współpracy operatorów. Jak to miało wyglądać?
Zostałaby powołana spółka, w której partycypowaliby operatorzy, np. stosownie do swojej pozycji rynkowej.
Netia wnosiłaby kapitały, np. na poziomie 15 proc., TP na poziomie 40 proc., ale dostęp do infrastruktury miałyby taki sam?
Dostęp byłby równy, ale udział w zyskach i wpływ poprzez członków rady nadzorczej stosowny do udziałów. Spółka musiałaby być rentowna. TP, inwestując więcej, osiągałaby nominalnie wyższe zwroty niż inni partnerzy.
Kto pana zdaniem poza TP mógłby uczestniczyć w takiej spółce?
Partnerzy, którzy są w stanie zainwestować środki, liczone w dziesiątki albo setki milionów złotych rocznie: TP, Telefonia Dialog, Exatel, operatorzy komórkowi czy najwięksi operatorzy telewizji kablowej. Podkreślam, że tak budowana sieć musiałyby mieć otwarty charakter i być dostępna dla wszelkich podmiotów. Także niefinansujących inwestycji.
Jakie były problemy w próbach porozumienia z TP?
Trudno jej zaakceptować wizję budowy infrastruktury w pełni otwartej na konkurencję.
W czym się wyrażała ta rzekoma postawa TP?
Na przykład w dylemacie, jaka ma być pojemność nowo budowanej sieci dostępowej, aby wystarczyła także dla operatorów trzecich. Poza tym, czy i na jakiej zasadzie mieliby oni dostęp do nowej sieci. Budowa sieci optycznej nie może wywrócić aktualnego porządku regulacyjnego w Polsce. Wyłączanie obszarów, na których budowane są sieci FTTH, spod regulacji ograniczałoby potencjał operatorów alternatywnych.
Może w takim razie nie ma drogi do porozumienia?
Jeżeli TP okopie się na aktualnej pozycji, to rzeczywiście nie ma. Próbujemy ją przekonywać, aby nie patrzyła na porozumienie inwestycyjne jak na sposób uniknięcia regulacji, ale na dobry biznes. Dobry i niezbędny, bo jeżeli dzisiaj telekomy nie zaczną inwestować, to za pięć lat zaczną tracić udział w rynku.
I to nie przekonuje TP?
Biznesowo mówimy jednym językiem. Ale co do filozofii – powtórzę – TP tęskni za monopolem.
Jaka jest alternatywa dla porozumienia?
Inwestycje w FTTH się rozpoczną, tyle że będzie się to działo wolniej. Sądzę, że wspólnym wysiłkiem operatorów udałoby się oddawać do 1 mln linii FTTH rocznie. Samodzielnie, nie sądzę, żebyśmy byli w stanie więcej niż kilkadziesiąt tysięcy. Na szczęście TP nie jest jedynym możliwym partnerem.
—rozmawiał Łukasz Dec
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA