Społeczeństwo

Putin gra w reklamie

"Jadę do pracy, czytam "Komsomołkę" wyznaje Władimir Putin na billboardach
Fotorzepa, Andrzej Pisalnik a.pis. Andrzej Pisalnik
Największa bulwarówka znalazła sposób na niezwykle skuteczną kampanię reklamową. Do czytania gazety zachęca Rosjan sam prezydent Putin
- Jechałem do pracy, przeglądałem prasę: w"Komsomołce" na przykład duży artykuł na ten temat... -mówił rok temu rosyjski przywódca podczas transmitowanego na żywo przez największe stacje telewizyjne kraju wystąpienia do narodu. "Jadę do pracy, czytam "Komsomołkę"!" -wyznaje dzisiaj na setkach billboardów reklamujących "Komsomolską Prawdę" na ulicach rosyjskich miast.
Spoty z fragmentem ubiegłorocznego wystąpienia Putina Rosjanie widzą codziennie także w telewizyjnych blokach reklamowych.
To pierwszy w Rosji przypadek wykorzystania wizerunku urzędującego prezydenta do celów komercyjnych. - Zwróciliśmy się z oficjalnym zapytaniem do prezydenckiej administracji, czy możemy wykorzystać tę wypowiedź w swojej kampanii reklamowej. Po dwóch - trzech tygodniach uzyskaliśmy pozwolenie - wyznał dziennikowi "Kommiersant" redaktor naczelny "Komsomolskiej Prawdy" Władimir Sungorkin. -To prawda -potwierdzono w Administracji Prezydenta, dodając, że "udział Władimira Władimirowicza w reklamie gazety jest nieodpłatny". Podobnie jak prezydent ze swoich honorariów zrezygnowali dwaj pozostali bohaterowie promocji - gwiazda rosyjskiej muzyki rozrywkowej Nikołaj Rastorgujew oraz mistrzyni olimpijska w gimnastyce sportowej Swietłana Chorkina. -To będzie bardzo tania kampania. Wydawca wyda zaledwie milion dolarów. Efekt reklamy zaś, uzyskany dzięki wykorzystaniu wizerunku Putina, będzie trudny do oszacowania - mówi "Rz" Siergiej Sobolew, piszący o mediach dziennikarz "Kommiersanta". - Reklama stanie się prawdziwym nokautem dla konkurencji - zapewniają rosyjscy specjaliści od marketingu i public relations. Z tą opinią nie zgadza się Paweł Gusiew, wydawca i redaktor stołecznego tabloidu "Moskowskij Komsomolec". - "Komsomolskaja Prawda" już dawno stoczyła się do"żółtego" poziomu. Nasi czytelnicy są zupełnie inni - twierdzi w rozmowie z "Rz". Przekonuje, że nie jest jednoznaczny także bezinteresowny udział Putina w reklamie konkurencyjnego pisma. - Kreml postanowił w ten sposób dotrzeć do zlumpenizowanych i apolitycznych mas społecznych w celu zmobilizowania ich do udziału w zbliżających się wyborach i głosowania na partię władzy -uważa wydawca. Podobnego zdania jest szef Centrum Ekstremalnego Dziennikarstwa Oleg Panfiłow. -To zabieg PR-owski Kremla, mający na celu zdobycie przez Putina jeszcze większej popularności - mówi nam. Przypomina, że "Komsomolskaja Prawda" jest nie tylko najbardziej "żółtą", lecz także największą gazetą w kraju. Jej nakład (sobotnio-niedzielne wydanie sięga 3 mln egzemplarzy) przekracza sumę nakładów wszystkich poważnych dzienników w Rosji. -Teraz, czytając o tym, kto z kim śpi i komu niespodziewanie zdarzył się atak biegunki, czytelnik "Komsomołki" będzie miał świadomość, że interesuje to także Putina-podkreśla Panfiłow. Na polityczne podłoże sprawy zwracają uwagę także politycy opozycji. Putin okazał się bowiem jedynym formalnie bezpartyjnym uczestnikiem promocji gazety. Rastorgujew i Chorkina natomiast są członkami prokremlowskiej partii Jedna Rosja. A mistrzyni olimpijska zamierza wystartować z jej list w grudniowych wyborach do Dumy.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL