fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Styl życia

Kobiece komórki

Galeria ZPAF
Czy telefonem można zrobić sztukę? Spróbowały tego trzy artystki, członkinie Związku Polskich Artystów Fotografików: Anna Musiałówna, Jolanta Rycerska i Barbara Sokołowska.
Fotografowały kobiecą codzienność tym, co mają w torebce. Stąd, niejednoznaczny bynajmniej, tytuł wystawy ich prac w stołecznej Galerii ZPAF – „Kobiece komórki".
W każdym z trzech pomieszczeń galerii pokazywanych jest po kilkanaście zdjęć. Anna Musiałówna przedstawia portrety Polek na łóżku. Fotografowane mają od trzech do 90 lat. W swoich sypialniach śpią, czytają, pracują, szkicują, oglądają telewizję. Banalne ujęcia, bałagan w tle i jednoczesne, sztuczne upozowanie pań paradoksalnie czyni tę część ekspozycji wyjątkowo wiarygodną. Kobiety pozują, ale nie kłamią. Takie są ich te kobiece komórki do życia, małe sypialnie z materacami.
– Dla mnie najważniejsze jest macierzyństwo – mówi „Rz" Jolanta Rycerska, prezes warszawskiego ZPAF, mama trojga dzieci. – Urodzenie dziecka jest jak olśnienie. Dużo się daje dzieciom, a one ciągle oddają jeszcze więcej. Trudno to opisać. Trudno też zrozumieć osobom, które tego nie doświadczyły. Próbowałam uchwycić różne nastroje i chwile z dziećmi.
Rycerska utrwalała je przez tydzień. Zdjęcia pokazują bliskie kadry codzienności: stopę, bańki mydlane, śpiącą buzię, dotyk. Zestawione tworzą mozaikowe poetyckie kompozycje.
Barbara Sokołowska stworzyła „kalendarz dla księżniczek i królowych". Każde z 12 zdjęć przedstawia jakby wyrzuconą na stół zawartość damskiej torebki. Są tu różowe tabletki na uspokojenie, jakieś techniczne USB, fragmenty biżuterii, korek od wina, orzechy, cukierki, czosnek, tiule. Kim jest właścicielka? Oto rebus. Podpowiedzią mogą być porzucone w kompozycyjnym nieładzie reprodukcje słynnych wizerunków kobiet Dürera, Velázqueza, Gauguina, Rousseau.
Wystawa zrealizowana telefonem komórkowym to typowe „kino-oko" w zaciszu domowym. Z powodzeniem wcielona w życie koncepcja radzieckiego awangardzisty Dzigi Wiertowa z lat 20. XX wieku, według której należy utrwalać za pomocą techniki wszystko, co według nas warte jest udokumentowania. Co czyni te zdjęcia sztuką, a więc różni od dokumentu? Celowa inscenizacja, prowokacyjny kicz i zamierzony banał w przypadku Sokołowskiej i Musiałówny, oraz przemyślany, mozaikowy zapis fragmentów spotkań matka – dziecko u Jolanty Rycerskiej.
Wystawa do 7 kwietnia. Galeria ZPAF, pl. Zamkowy 8, Warszawa
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA