fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rewolucje w krajach arabskich

Pułkownik Kaddafi chwali Niemców

Muammar Kaddafi
Fotorzepa, Wojciech Grzedzinski W.G. Wojciech Grzedzinski
Berlin sprzeciwia się ustanowieniu strefy zakazu lotów nad Libią, zyskując uznanie krwawego dyktatora
Wprowadzenie takiego zakazu oznaczałoby, że myśliwce Muammara Kaddafiego – które dokonują nalotów na miasta opanowane przez rebeliantów – nie mogłyby się wznosić w powietrze. W przeciwnym razie zostałyby zestrzelone przez siły NATO. Niemcy takiemu rozwiązaniu się sprzeciwiły.
– W przeciwieństwie do  wielu innych krajów Niemcy prezentują odpowiedzialne stanowisko – powiedział libijski przywódca w wywiadzie dla telewizji RTL, dając do zrozumienia, że po jego zwycięstwie Niemcy, Chiny i Rosja będą mogły liczyć na lukratywne kontrakty.
Niemcy były do tej pory drugim po Włoszech partnerem handlowym Libii, a niemieckie koncerny energetyczne wyprzedzał w państwie Kaddafiego jedynie włoski ENI. Berlin odmawia komentarzy na temat pochwał libijskiego pułkownika, wyjaśniając, że jakakolwiek operacja militarna w Libii jest zbyt ryzykowna.
„Czy po ustanowieniu strefy no-fly przyjdzie kolej na  strefę no-drive?" – zadaje pytanie szef niemieckiej dyplomacji Guido Westerwelle. Jego zdaniem wspieranie demokracji i pokoju nie może się odbywać za pomocą siły. Niemcy wzbraniają się nawet przed  podjęciem oficjalnych kontaktów z przedstawicielami rządu powstańczego z Bengazi.
Takie stanowisko wywołuje irytację Paryża i Londynu, które prą do ustanowienia strefy zakazu lotów przez Radę Bezpieczeństwa ONZ. Berlin nie zamierza jednak zmieniać stanowiska. – Nikt w Niemczech na to nie nalega – tłumaczy Cornelius Ochmann, ekspert fundacji Bertelsmanna.
Przyczyn jest kilka, począwszy od tradycyjnie negatywnego nastawienia Niemców do wszelkich interwencji zagranicznych, a na stanie reformowanej właśnie Bundeswehry, której nie stać na  uczestnictwo w nowej operacji skończywszy.
– Niemcy wykorzystują niezdecydowanie USA – przekonuje Hamadi El Aouni, naukowiec z Wolnego Uniwersytetu w Berlinie. Jego zdaniem Waszyngton wzbrania się przed   użyciem siły w Libii nie tylko powodowany obawą o otwarcie kolejnego frontu w regionie państw islamskich.
– Z punktu widzenia USA Kaddafi przegra, nawet gdyby udało mu się odzyskać kontrolę nad krajem. Stanie się na tyle słaby, że łatwo będzie nim sterować – mówi El Aouni.
W środę rozpoczęły się w ONZ prace nad dokumentem w sprawie zakazu lotów, zaopiniowanym już przez wszystkich członków Rady Bezpieczeństwa.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA