Finanse

Inflacja na drożdżach

SPINKA
We wrześniu inflacja była znacznie wyższa od oczekiwań ekonomistów. W reakcji na tę informację złoty się umocnił i pierwszy raz od 2002 r. kosztował 3,7 zł za euro. Inwestorzy oczekują bowiem podwyżek stóp procentowych jeszcze w tym roku
Inflacja we wrześniu wyniosła 2,3 proc., czyli aż o 0,4 pkt proc. więcej od prognoz i o 0,8 pkt proc. więcej niż w sierpniu. – Zaskoczyło to wszystkich – przyznaje ekonomista BRE Banku Ernest Pytlarczyk. – Ale jest to powrót do poziomów, których oczekiwano od dawna. Po prostu spadek inflacji w sierpniu, spowodowany obniżkami cen usług telekomunikacyjnych, był niespodziewany.
W nadchodzących kilkunastu miesiącach tempo wzrostu cen może być coraz wyższe – dodaje. Wśród inwestorów zapanowało przekonanie, że Rada Polityki Pieniężnej będzie podnosić stopy procentowe. Widać to po kursie złotego. Tuż po publikacji GUS euro pierwszy raz od 2002 r. kosztowało mniej niż 3,7 zł, ponieważ rosnące oprocentowanie zwiększa atrakcyjność oszczędzania w danej walucie. Wrześniowe dane o inflacji wyraźnie pokazują, że Polska odczuwa światowy wzrost cen żywności. W całej Europie zboża są najdroższe od lat. W naszym kraju we wrześniu ceny żywności były wyższe o 2,4 proc. niż w sierpniu i jest to największy miesięczny skok od czasu wejścia Polski do Unii Europejskiej. Jest to też główny powód wrześniowego przyspieszenia inflacji. – Zwyżki cen wielu zbóż są związane m.in. z rosnącym popytem na biopaliwa. W najbliższych kilkunastu miesiącach, a może nawet kilku latach, żywność może zatem systematycznie drożeć – mówi ekonomista Citibanku Handlowego Piotr Kalisz. Z kolei główny ekonomista Raiffeisen Banku Jacek Wiśniewski dodaje: – Warto pamiętać, że ostatnie lato w Europie było nieurodzajne. Wydaje mi się, że ceny żywności mogą rosnąć do wiosny. Chociaż w długim okresie podwyżki będą spowodowane głównie faktem, że zboża stają się coraz częściej substytutem energii.
Banki centralne rzadko przywiązują dużą wagę do cen żywności. Ale zdaniem ekonomistów wczorajsza publikacja GUS może być dla Rady Polityki Pieniężnej argumentem za podwyżką stóp procentowych. – Sierpniowy spadek inflacji do 1,5 proc. był niespodzianką. Rada miała dzięki temu chwilę oddechu. Szybki wzrost cen we wrześniu również jest niespodzianką. Ale w rzeczywistości jest to powrót do trendu, który pokazuje, że ta chwila oddechu dla Rady była bardzo krótka – mówi Jacek Wiśniewski. Jego zdaniem stopy procentowe zostaną podniesione jeszcze w tym roku. Podobnie twierdzi Ernest Pytlarczyk. – Nasz scenariusz wskazuje na podwyżkę w październiku. Wtedy pojawi się nowa projekcja inflacji. Rada już dawno zdiagnozowała zagrożenia dla stabilności cen, wśród których głównym jest szybki wzrost płac – mówi. Również Piotr Kalisz uważa, że koszty kredytu zostaną podniesione jeszcze w tym roku, chociaż jego zdaniem nastąpi to prawdopodobnie w listopadzie. Dla RPP najważniejsze jest tempo wzrostu wynagrodzeń. Jest ono bardzo wysokie. Wczoraj GUS podał, że we wrześniu przeciętna płaca w przedsiębiorstwach była o 9,5 proc. wyższa niż przed rokiem. – Wydaje się, że jeszcze przez kilka miesięcy wynagrodzenia będą rosły szybko. Firmy potrzebują pracowników, zatrudnienie się zwiększa w tempie 4,6 proc., a rąk do pracy brakuje. Ludzi trzeba przekonywać do pracy wyższymi pensjami – mówi Kalisz. Jeżeli zaś płace rosną szybciej niż wydajność pracowników, jednostkowe koszty pracy zwiększają się. Dlatego RPP obawia się, że firmy zaczną podnosić ceny. Na razie powstrzymuje je przed tym wysoka zyskowność i konkurencja międzynarodowa. Presję płacową widać natomiast w cenach usług. Za hotele i restauracje trzeba było płacić we wrześniu średnio o 3,8 proc. więcej niż przed rokiem. Droższa jest również edukacja i usługi zdrowotne, a także usługi związane z utrzymaniem mieszkania. Firmom usługowym dużo trudniej bowiem podnosić wydajność pracowników (znaczenie technologii jest mniejsze), a jednocześnie nie są one narażone na konkurencję zza granicy.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL