Lustracja

Czyje nazwiska ujawni IPN

11 maja Trybunał Konstytucyjny ogłosił wyrok w sprawie ustawy lustracyjnej. Dzień wcześniej poseł PiS Arkadiusz Mularczyk zarzucił sędziom Marianowi Grzybowskiemu i Adamowi Jamrozowi współpracę z SB
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Na stronach internetowych Biuletynu Informacji Publicznej pojawią się jutro pierwsze nazwiska pracowników SB oraz inwigilowanych przez nich osób. IPN ujawni m.in. informacje o znanych sędziach i politykach
- To będzie specjalnie przygotowana aplikacja, która zostanie podzielona na cztery kategorie. Znajdą się w niej trzy katalogi IPN plus osoby publiczne. Nazwiska tych osób ułożone będą w kolejności alfabetycznej - mówi Andrzej Arseniuk, rzecznik IPN. Katalogi mają być sukcesywnie uzupełniane. - To pierwsza transza, z czasem dojdą kolejne nazwiska. Z osób publicznych w pierwszej kolejności znajdą się tam zajmujące najważniejsze stanowiska w państwie - prezydent, marszałkowie Sejmu i Senatu oraz premier - dodaje Arseniuk. Oprócz nich pojawią się nazwiska sędziów, co wcześniej zapowiadał prezes IPN Janusz Kurtyka.
Taka kolejność dziwi prezesa Trybunału Konstytucyjnego Jerzego Stępnia, przepisy lustracyjne w zakresie ujawniania teczek najpierw wymieniają bowiem rząd i parlamentarzystów. - Kryterium, jakim kieruje się IPN, zaczynając publikację od sędziów, jest nieeleganckie -mówi "Rz" Stępień. Decyzji IPN broni jednak Antoni Dudek, doradca prezesa instytutu. - Gdyby najpierw były opublikowane materiały na temat parlamentarzystów, pojawiłby się zarzut, że IPN miesza się w kampanię wyborczą -tłumaczy.
Publikację katalogów wymusiła na IPN nowa ustawa lustracyjna, podobnie jak termin umieszczenia ich w Internecie, który właśnie upływa. W katalogach znajdą się opisowe informacje o tym, co zachowało się w archiwach na temat każdej z osób. Będą to: dane osobowe, opis kategorii pracy, służby lub współpracy, informacje o rodzajach dokumentów zgromadzonych w zasobie archiwalnym IPN, przebieg pracy z organami bezpieczeństwa oraz treść zapisów ewidencyjnych. Osoby, które zostaną umieszczone w tych spisach, mogą przesyłać wyjaśnienia, sprostowania i uzupełnienia. -Sprostowania z pewnością zamieścimy - zapewnia rzecznik IPN Arseniuk. Osoby niezadowolone będą mogły wytoczyć też proces w sądzie. -Instytut będzie publikował tylko dokumenty. Nie będzie w nich oceniał, czy ktoś był tajnym i świadomym współpracownikiem. Opublikuje tylko zapisy rejestracyjne takich osób (publikację katalogu współpracowników SB zakwestionował w maju Trybunał - red). Na przykład są takie zapisy dotyczące sędziów Jamroza i Grzybowskiego -mówi poseł PiS Arkadiusz Mularczyk, który bronił w Trybunale ustawy lustracyjnej. Ryszard Kalisz (SLD) podkreśla: - Co innego katalogi, a co innego wykaz osób pełniących najważniejsze funkcje w państwie. W pierwszym przypadku można to zrobić w skróconej formie, w drugim musi być opublikowana cała teczka, wszystko, co się w niej znajduje. Jeśli IPN tego nie zrobi, złamie prawo. Polityk SLD zaznacza, że IPN musi wytłumaczyć, dlaczego na liście znalazły się te, a nie inne osoby. IPN ma też problem z zamieszczeniem katalogu osób inwigilowanych, gdyż na podanie każdego nazwiska musi mieć zgodę prześladowanego przez SB. Instytut rozesłał już listy z takim pytaniem, ale dostał na razie niewiele odpowiedzi. Katalogi będzie można znaleźć na stronie www.bip.gov.pl.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL