fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Rejestr prasowy: czym jest i co chroni

Fotorzepa, Paweł Gałka
20 lat funkcjonowania instytucji prawnej wyrosłej z braku ufności obywateli do organów administracji publicznej nakazuje poddać analizie potrzebę jej egzystencji – uważa sędzia Sądu Okręgowego w Szczecinie
W uzasadnieniu [b]wyroku z 20 lutego 2007 r. Trybunał Konstytucyjny (P 1/06)[/b], uznając tryb rejestracji tytułów prasowych za „pewne ograniczenie” wolności prasy, stwierdził, iż nie narusza on istoty tej wolności, gdyż ograniczenia wynikające z obowiązków rejestrowych nie są zbyt uciążliwe wobec wagi „innych wartości konstytucyjnych”, jak ochrona: przed nieuczciwą konkurencją, już istniejących tytułów, klientów przed kupnem innego tytułu, niż zamierzali (P 1/06).
Porównując polski system rejestracji prasy z obowiązującym w Niemczech systemem zgłoszeniowym, Trybunał podkreślił, iż na ustawodawcy ciąży obowiązek znajomości realiów społecznych, do których regulacja ustawowa się odnosi, w tym takich jak kultura czy świadomość prawna w obszarze prawa gospodarczego i handlowego, sprawny aparat jurysdykcyjny i egzekucyjny.
Czy dzisiaj realia społeczne dotyczące funkcjonowania rejestru dzienników i czasopism oraz rynku prasowego zmieniły się na tyle, by obywatele, korzystając z wolności słowa, nie doznali ograniczeń związanych z rejestrowaniem tytułów prasowych, zaś sądy mogły się poświęcić swoim obowiązkom konstytucyjnym: wymierzaniu sprawiedliwości?
[srodtytul]Zasada formalizmu[/srodtytul]
Rejestracji podlega tytuł dziennika lub czasopisma. Zasadniczym celem istnienia rejestru, który ma charakter przedmiotowy, jest ochrona nazw istniejących tytułów prasowych, jednak w tym tylko sensie, aby na rynku prasowym nie występowały tytuły o tych samych nazwach. Ochrony tej nie można utożsamiać z ochroną nazwy jako utworu w rozumieniu prawa autorskiego, znaku towarowego bądź innego dobra osobistego czy też nazwy domeny internetowej.
Postępowanie przed sądem rejestrowym ma charakter formalny, sam fakt rejestracji nie przesądza o prawie do tytułu prasowego, gdyż w postępowaniu rejestrowym nie bada się, komu prawo takie przysługuje. Nie stosuje się w nim również przepisów ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji.
W praktyce realizacja zasady formalizmu postępowania rejestrowego nie jest jednak taka jednoznaczna, o czym świadczy uzasadnienie [b]postanowienia Sądu Najwyższego z 5 marca 2002 r. (I CKN 540/00)[/b], w którym SN dokonał analizy treści tytułów prasowych, ich znaków graficznych, zasięgu rozpowszechniania na rynku lokalnym oraz wprowadził pozaustawowe kryterium „braku siły odróżniającej zgłoszony do rejestracji tytuł” z innego funkcjonującego na rynku już 25 lat (I CKN 540/00).
Warto też przytoczyć przykład podany przez Jacka Sobczaka (“Komentarz do art. 21 ustawy z 26 stycznia 1984 r. [link=http://akty-prawne.rp.pl/Dokumenty/Ustawy/1900_89/DU1984Nr%20%205poz%20%2024.asp]Prawo prasowe[/link], Komentarz, LEX 2008”) odmowy rejestracji tytułu prasowego identycznego z tytułem najpoczytniejszego dziennika ukazującego się w Poznaniu od 1945 r., lecz niezarejestrowanego.
[srodtytul]Nie identyczne, lecz podobne[/srodtytul]
Sąd odmówi rejestracji tytułu prasowego, jeśli będzie to tytuł o identycznej nazwie jak już zarejestrowany. Problemy orzecznicze pojawiają się wówczas, gdy tytuły prasowe nie są identyczne, lecz podobne. Nie ułatwia sądom zadania przepis § 4 ust. 2 [link=http://akty-prawne.rp.pl/Dokumenty/Rozporzadzenia/1990/DU1990Nr%2046poz%20275.htm]rozporządzenia ministra sprawiedliwości (z 9 lipca 1990 r. w sprawie rejestru dzienników i czasopism)[/link], z którego wynika, iż nazwa dziennika lub czasopisma nie może być zbieżna z istniejącym już tytułem prasowym.
[b]W postanowieniu z 18 listopada 1999 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie (I ACa 848/990)[/b] zarejestrował tytuł prasowy „ABC Remontowania Domu” w sytuacji, gdy w Księgach Rejestrowych funkcjonował już tytuł „ABC Remontu Domu”. W uzasadnieniu SA stwierdził, że samo ustalenie, iż nazwa czasopisma jest zbieżna z istniejącym już tytułem prasowym, nie jest wystarczające do odmowy rejestracji, gdyż ta może nastąpić wtedy, gdy zbieżność ta narusza prawa do ochrony istniejącego już tytułu prasowego. Powyższe tytuły stanowiły własność jednego wydawcy.
Odmawiając rejestracji tytułu prasowego o nazwie „Projekt – Murator”, sąd rejestrowy uznał, iż istniejący już tytuł „Murator – Projekt” jest tytułem o bliskim stopniu podobieństwa, gdyż różnica sprowadza się jedynie do zamiennej gry słów.
[b]Sąd Najwyższy w postanowieniu z 24 października 2002 r. (I CKN 1344/00) wyraził pogląd,[/b] że na rynku prasowym mogą funkcjonować tytuły podobne, byle stopień tego podobieństwa nie był tak duży, iż wprowadzi przeciętnego czytelnika w błąd, a więc żeby nie były one „zbieżne” (I CKN 1344/00). Podane przykłady wskazują na sporą swobodę orzeczniczą sądów rejestrowych w pojmowaniu kryteriów odróżniających podobne nazwy tytułów prasowych, do czego przyczynia się również prawodawca, gdyż we wspomnianym rozporządzeniu wprowadza pozaustawowe kryterium odmowy rejestracji: „zbieżność” z istniejącym już tytułem prasowym.
Dodać tu warto, iż w sprawach o wpis do rejestru dzienników i czasopism od 1 lipca 2000 r. kasacja do SN nie jest dopuszczalna, co może prowadzić do odmiennej praktyki orzeczniczej w poszczególnych okręgach apelacyjnych (art. 5191 § 3 [link=http://akty-prawne.rp.pl/Dokumenty/Ustawy/1900_89/DU1964Nr%2043poz%20296a.asp]kodeksu postępowania cywilnego[/link]).
[srodtytul]Swoboda wydawcy[/srodtytul]
Kwestią pełnej swobody wydawcy pozostaje, czy nazwa tytułu prasowego pozostaje w jakiejkolwiek korelacji z profilem czy treścią programową dziennika lub czasopisma. Formalizm postępowania rejestrowego nakazuje przejść do porządku dziennego nad tytułami prasowymi opatrywanymi oznaczeniami numerycznymi, nazwami stanowiącymi pełne adresy stron internetowych czy też nad tytułami o prowokacyjnym brzmieniu.
[b]Odmowa rejestracji danego tytułu prasowego to statystyczna rzadkość[/b]
Przykładem tego ostatniego było czasopismo “Niemcy – Polski Wróg Tysiąclecia”, którego odmowa rejestracji znalazła finał w [b]orzeczeniu Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 14 marca 2002 r. (skarga nr 26229/95)[/b]. Trybunał podkreślił, iż tytuł czasopisma nie jest w rozumieniu prawa krajowego oświadczeniem ujmowanym w kategoriach prawdy czy fałszu, a jego funkcja polega na identyfikacji czasopisma na rynku prasowym.
[srodtytul]Doszedł Internet[/srodtytul]
Konieczność szerszego spojrzenia na obowiązki prawno-rejestrowe wydawców wymusiło powstanie kolejnego medium – Internetu.
Od 2001 r. w Sądzie Okręgowym w Szczecinie zarejestrowano ok. 60 tytułów prasowych ukazujących się (jak zapewniają wydawcy) wyłącznie w Internecie, z czego 70 proc. w latach 2008 – 2009. Sygnały z innych sądów rejestrowych wskazują na to, iż tendencja ta związana była z zamiarem „zalegalizowania” i tak funkcjonujących już w sieci tytułów pod wpływem głośnego medialnie postanowienia Sądu Najwyższego z 26 lipca 2007 r.
Otóż [b]SN wyraził pogląd (IV KK 174/07)[/b], że osoba rozpowszechniająca bez rejestracji we właściwym sądzie okręgowym dziennik bądź czasopismo za pośrednictwem Internetu zarówno wówczas, gdy przekaz taki towarzyszy przekazowi utrwalonemu na papierze, stanowiąc inną elektroniczną jego postać, jak i wtedy, gdy istnieje tylko w formie elektronicznej w Internecie, wyczerpuje znamiona przestępstwa z art. 45 ustawy – Prawo prasowe.
[srodtytul]Co dalej[/srodtytul]
Obowiązujące prawo prasowe powstało pod rządami Konstytucji PRL z 22 lipca 1952 r. i było 13-krotnie zmieniane. Ówczesny ustawodawca stworzył akt prawny, którego celem było ujarzmienie wolnego słowa. Ustawa przetrwała jednak zmianę ustroju. Przekształcenia, którym uległa, nie były adekwatne do zmian społecznych.
Potrzeba nowego spojrzenia na prawo prasowe dostrzegana jest od dawna. W projekcie rządowym zmian prawa prasowego z 8 grudnia 2010 r. przewidziano zachowanie obowiązku rejestracji prasy, z tym że rejestracja dziennika lub czasopisma w formie elektronicznej miałaby być fakultatywna (!).
Co ciekawe jednak, projektodawca, odnosząc się (negatywnie) do wniosku Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji o zniesienie obowiązku rejestracji dzienników i czasopism, podał m.in., iż „system sądowej rejestracji gromadzi niezbędne dane o podmiotach prowadzących działalność prasową. Ponadto podmioty rejestrujące swoje tytuły prasowe mają pewność, że żaden inny podmiot nie będzie działał pod tym samym tytułem co one”.
Pierwsze z kryteriów przemawiających, w ocenie projektodawcy, za dalszym funkcjonowaniem rejestru dzienników i czasopism (system gromadzi dane o podmiotach) to kryterium pozaustawowe. Rejestr dzienników i czasopism to rejestr przedmiotowy, więc z definicji nie służy do gromadzenia danych o wydawcach. Wydawcy są w rejestrze uwidaczniani, lecz ich dane są przyporządkowane tytułom prasowym. Ponadto rejestracja danego tytułu prasowego nie przesądza o prawie do tego tytułu.
Dbałość o obywatela, aby ten miał pewność, że tytuł prasowy, który chce nabyć, jest tym, po który sięga, to przejaw braku zaufania do jego zdrowego rozsądku, gdyż zaistniała w tym wypadku pomyłka będzie na ogół pierwsza i ostatnia. Obecnie przepisy prawa prasowego dotyczące impressum, tj. koniecznej, umieszczanej w zwyczajowo przyjętym miejscu tytułu prasowego informacji o wydawcy, redakcji, ich adresach, o numeracji, miejscu i dacie wydania, nazwy drukarni, w sposób dostateczny chronią prawo czytelnika do pozyskania tych danych.
Zauważyć też należy, iż w praktyce orzeczniczej odmowa rejestracji danego tytułu prasowego to statystyczna rzadkość i jeśli się zdarza, to dotyczy dzienników i czasopism funkcjonujących na różnych niekonkurujących rynkach lokalnych (np. w Lublinie i Szczecinie).
[i]Autor jest sędzią Sądu Okręgowego w Szczecinie[/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA