fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Media

Najdroższe słowa świata

ROL
Sławomir Mrożek zadebiutował jako copywriter. Dla reklamy tworzyli m.in. Osiecka i Kosiński
"Jutro to dziś tyle że jutro" – twierdzi Sławomir Mrożek. Ten cytat znalazł się na billboardach zachwalających fundusz emerytalny PKO BP. I tak autor "Tanga" dołączył do grupy znakomitych polskich pisarzy, z których talentu skorzystała reklama. – Wyboru hasła dokonał butik kreatywny Lemoniada, który odpowiada za całą koncepcję reklamy – mówi "Rz" Ewa Madej, dyrektor Biura Marketingu PKO BP Bankowy PTE. – Słowa Sławomira Mrożka znakomicie oddają istotę naszej propozycji. Chcemy przekonać ludzi, że przechodząc na emeryturę, nie muszą zrywać z dawnym stylem życia.
Czy pisarz od razu wyraził zgodę na wykorzystanie swoich słów? – Pan Sławomir nie znosi rozgłosu, a jego opinia o reklamie nie jest przesadnie wysoka – wyjaśnia Ewa Madej. – Nam się udało. Skontaktowałam się z Susaną Osorio-Mrożek, żoną pana Sławomira, i doszliśmy do porozumienia.
Warunki umowy to tajemnica, ale wiadomo, że PKO BP Bankowy OFE może się posługiwać tym hasłem przez pięć lat.
[srodtytul]Cukier krzepi [/srodtytul]
Pierwszym copywriterem wśród polskich pisarzy został Melchior Wańkowicz. Twierdził, że dzięki reklamie poznał wagę i cenę słowa. W rozmowie z Krzysztofem Kąkolewskim mówił z dumą, że za dwa słowa otrzymał "najwyższe honorarium na świecie" – 10 tysięcy złotych, czyli tysiąc ówczesnych dolarów. Było to na początku lat 30. XX wieku.
Wańkowicz szukał wtedy krótkiego hasła promującego cukier. Postanowił, że słowa sloganu powinny się składać z takiej samej liczby liter. Co do pierwszego nie miał wątpliwości – w haśle musiał się pojawić zachwalany produkt. Zatem i drugie słowo musiało być sześcioliterowe. Rozważał czasownik "posila", ale wydał mu się nazbyt wyświechtany. W końcu zdecydował się na "krzepi". Jak wspominał, slogan zdobył dużą popularność i doczekał się zabawnej trawestacji: "Cukier krzepi, wódka lepiej".
W 1971 r. Wańkowicz powtórzył sukces – zwyciężył w konkursie zorganizowanym przez Polskie Linie Lotnicze LOT. Spośród 5 tys. propozycji wybrano jego "Lotem blisko" (tak podaje Wańkowicz w "Karafce La Fontaine'a", choć często mówi się "Lotem bliżej") – hasło zwięzłe, przykuwające uwagę i zapadające w pamięć. Na rysunku slogan znalazł się między pochylającymi się ku sobie w geście powitania królem Zygmuntem i Statuą Wolności.
– W nagrodę pisarz otrzymał bilet na dowolnie wybrany rejs – opowiada Aleksandra Ziółkowska-Boehm, pisarka i była asystentka Wańkowicza. – Gdy zdiagnozowano u niego chorobę nowotworową, zdecydował się na operację w Manchesterze. W koszta wliczono cenę podróży. Ponieważ potrzebna była osoba towarzysząca, Wańkowicz zadzwonił do biura LOT i spytał, czy biletu, który wygrał w konkursie, może się zrzec na moją korzyść. Usłyszał, że tak, więc do Manchesteru udaliśmy się razem. Była to ostatnia podróż reportera. Sześć miesięcy później przegrał walkę z rakiem.
[srodtytul]Coca-cola to jest to![/srodtytul]
Swoich sił w reklamie próbował także Jerzy Kosiński. Chwalił się, że gdy przechodził obok nowojorskiego biura linii lotniczych Swiss Air, wpadł mu do głowy rymowany slogan: "Swiss Air will take you there". Wszedł, zaproponował i zainkasował 500 dolarów (480 po potrąceniu podatku).
Największy sukces spośród polskich autorów odniosła bezsprzecznie Agnieszka Osiecka, która w 1972 r. wymyśliła nieśmiertelne "Coca-cola to jest to!". Propozycję na konkurs nadesłał wtedy również Wańkowicz, ale przegrał. – Agnieszka bardzo była z tego sloganu dumna – wspomina Magda Umer, przyjaciółka poetki.
– Gdyby reklama była wtedy w cenie, zarobiłaby sporo pieniędzy. Bo lubiła się bawić słowem.
Jest to również hobby Michała Rusinka, poety, tłumacza i sekretarza Wisławy Szymborskiej. W 2000 r. wziął udział w konkursie organizowanym przez British Petroleum. Za nadesłany wiersz otrzymał forda focusa 1.4 hatchback.
Clare Cavanagh, tłumaczka Wisławy Szymborskiej, żartem deprecjonowała ten sukces, twierdząc, że auto nie ma dużego bagażnika i nie da się w nim słuchać płyt CD. Michałowi Rusinkowi nie pozostało więc nic innego niż wygrać kolejny konkurs. Kilka miesięcy później otrzymał od producenta papierosów Klubowych forda focusa 1.6 sedan. Ten model wyposażono w odtwarzacz płyt kompaktowych. Wielkość bagażnika także nie budziła zastrzeżeń.
– Nagroda Nobla to milion dolarów, więc podzieliłem ten milion przez 200, bo tyle wierszy napisała pani Wisława – mówi "Rz" Michał Rusinek. – To, rzecz jasna, absurd, ale okazało się, że jako autor jestem opłacany lepiej od pani Szymborskiej. Moim spostrzeżeniem podzieliłem się z noblistką. Przyznaję: przyjęła to z godnością.
[ramka][srodtytul]Wiersze Michała Rusinka pisane dla reklam[/srodtytul]
[b]I.[/b]
Moim nowym samochodem,
gdy równamy się z Zachodem,
żądam, by było (w to lato)
auto godne członka NATO.
Polak, będąc w Europie,
żyć chce na wysokiej stopie
i ta stopa, bądźmy szczerzy,
Polakowi się należy.
A na razie cierpi męki,
gdy znów wsiada do Syrenki...
Na te męki panaceum
ma Brytyjskie Petroleum.
Gdy nam ono da po aucie,
zapomnimy zdradę w Jałcie.
[b]II.[/b]
Lubię w domu zapalić Klubowego,
gdy dzień cały słucham od każdego.
że Amerykę Polska już dogania...
Kraj „non-smoking”? To nie do wytrzymania!
W USA palenie ma już coś z wybryku.
By zapalić, trzeba jechać do... Meksyku.
[b]III.[/b]
Moim telefonem Nokia
z nudów się drapałem w bok ja,
gdy na pewnej konferencji
poświęconej elokwencji
młody i zdolny uczony
od godziny plótł androny.
Wtem mi podszepnęły biesy
myśl: są przecież SMS-y!
Więc wysłałem, tak natchniony,
zdanie mu – niby od żony...
Krótki dzwonek, on dyskretnie
spojrzał, zbladł, skrzywił się szpetnie
i zakończył wnet referat,
po czym dyla dał, rad nie rad...
Tak to komórkowe sztuki
mogą w służbie być nauki! [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA