fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lekarze i pielęgniarki

Na pracę lekarza powyżej 48 godzin tygodniowo potrzebna jest zgoda zainteresowanego

Przepisy przyjęte wczoraj przez Sejm miały jasno określić zasady czasu pracy lekarzy. Tymczasem już wywołały wątpliwości i spory ze związkowcami
Nowela dostosowuje przepisy ustawy o zakładach opieki zdrowotnej do przepisów Unii Europejskiej.
-Przełomem jest to, że czas dyżurów będzie się liczył do czasu pracy lekarzy -mówi Paweł Trzciński z Ministerstwa Zdrowia. -Bez dobrowolnej klauzuli, tzw. opt-out, musielibyśmy znaleźć 750 mln zł w skali roku na dodatkowe 13 tys. etatów w służbie zdrowia.
- Podpisanie klauzuli opt-out oznacza zgodę lekarza na pracę powyżej 48-godzinnego tygodniowego limitu czasu pracy - zauważa Czesław Miś, pediatra z Nowego Sącza, który jako pierwszy rozpoczął walkę o respektowanie praw pracowniczych lekarzy. - Ustawa nie reguluje jednak, ile wynosi maksymalny tygodniowy czas pracy lekarza po podpisaniu tej klauzuli.
Nowe przepisy mówią jedynie, że lekarzowi przysługuje w każdej dobie prawo do co najmniej 11 godzin nieprzerwanego odpoczynku. W ciągu tygodnia zaś ma prawo do 35 godzin nieprzerwanego wypoczynku.
Związkowcy z Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy obliczyli, że lekarz tygodniowo może pracować maksymalnie 67 godzin. Ministerstwo Zdrowia zaś w uzasadnieniu do projektu przewidującego te nowe rozwiązania stwierdziło, że w ten sposób lekarz może pracować o 11 godzin tygodniowo dłużej, czyli 78.
Związkowcy już w czasie procesu legislacyjnego zwracali się najpierw do rządu, a później do parlamentarzystów o jasne określenie, ile wynosi limit pracy.
- Nowela dostosowuje ustawę o zakładach opieki zdrowotnej do przepisów unijnych. Dyrektywa mówi, że pracownik ma prawo do odpoczynku przez 11 godzin dziennie plus 24 godziny nieprzerwanego odpoczynku raz w tygodniu. Wtedy zostaje 67 godzin pracy tygodniowo -mówi Lesław Świstuń, adwokat, który wspomaga związkowców z OZZL. - Staraliśmy się o wyjaśnienie rozbieżności w interpretacji tych przepisów. Nie wiem, dlaczego nie mówią one wyraźnie, jaki jest maksymalny tygodniowy limit pracy lekarzy.
Tak więc już teraz wiadomo, że między dyrektorami szpitali a lekarzami wybuchnie spór o te 11 godzin. Wielu medyków nie będzie jednak miało nic przeciwko temu, by pracować dłużej, skoro zarobią więcej pieniędzy.
Trzeba jeszcze pamiętać, że przekroczenie limitu jest poważnym naruszeniem prawa.
- Wychodzi na to, że przepisy określające czas pracy lekarzy nie mogą być po prostu jasne i klarowne - dodaje Świstuń. - I znowu Sąd Najwyższy będzie musiał wydać interpretację w tej sprawie.
- Nowe przepisy nie rozwiązują jeszcze jednego problemu, wciąż obecnego w wielu szpitalach. Dochodzi w nich do omijania prawa poprzez podpisywanie z lekarzami tzw. kontraktów na dyżury medyczne -zauważa Czesław Miś. -Często bywa tak, że lekarz rano wykonuje swoje obowiązki jako pracownik, a po zakończeniu dniówki zostaje na dyżurze do następnego dnia jako osoba prywatna czy przedsiębiorca. Po czym rozpoczyna kolejny dzień znowu jako pracownik. W ten sposób pracuje przez 31,5 godziny bez przerwy. Z czego tylko połowę wlicza mu się do czasu pracy.
Przyjęta w piątek przez Sejm nowelizacja trafi teraz do podpisu prezydenta. Przepisy wchodzą w życie 1 stycznia 2008 r.
masz pytanie do autora, e-mail: m.rzemek@rzeczpospolita.pl
Będziemy namawiali lekarzy, aby zgadzali się na dyżury trwające ponad dopuszczalny czas pracy, tylko jeśli wzrośnie ich płaca zasadnicza. Wynagrodzenie za dyżury będzie wprawdzie minimalnie większe, ale jest stałe i nie ma tu możliwości manewru.
Będzie to forma wywierania presji na dyrektorów szpitali, by podnieśli nasze bardzo niskie wynagrodzenia do dwuipółkrotności średniej krajowej. Najnowsza propozycja rządu, by przedłużyć o rok obowiązywanie przepisów przewidujących 30-proc. wzrost naszych pensji, to działania pozorne. Oznaczają jedynie, że lekarze nie stracą przyznanej przed rokiem podwyżki.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA