Reklama

Fuzje i przejęcia: czy Polska to ryzykowny rynek?

To nie jest dobry czas na sprzedaż biznesu, a jednak rynek fuzji i przejęć w Polsce i regionie znów się ożywił. Co wspólnego mają z tym fundusze private equity, USA i Donald Trump?

Publikacja: 24.02.2026 17:53

Fuzje i przejęcia: czy Polska to ryzykowny rynek?

Foto: Adobe Stock

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Co wpływa na ożywienie rynku fuzji i przejęć w Europie Środkowowschodniej?
  • Dlaczego polisy ubezpieczeniowe zyskują na popularności w transakcjach fuzji i przejęć?
  • Dlaczego rośnie w Polsce zainteresowanie polisami od nieujawnionych ryzyk (W&I)?
  • Jakie zmiany zaszły w strukturze rynku fuzji i przejęć w regionie CEE?
  • W jakich sektorach gospodarki najczęściej używane są polisy W&I?

Polisy ubezpieczeniowe obejmujące nieprzewidziane ryzyka zaszyte w oświadczeniach sprzedających w transakcjach fuzji i przejęć to produkt popularny w krajach Europy Zachodniej. Zyskują też na popularności w regionie Europy Środkowo-Wschodniej, w tym w Polsce. Rośnie liczba roszczeń zgłaszanych ubezpieczalniom – wynika z najnowszej edycji raportu  brokera ubezpieczeniowego HWF Partners, który opisujemy jako pierwsi.

Wielka Brytania, Irlandia, Skandynawia – w tych krajach ubezpieczyciele nie notują już wzrostu liczby polis od nieujawnionych ryzyk w transakcjach fuzji i przejęć (ang. warranty and indemnity policy, W&I). Zaczęli doceniać je inwestorzy we Francji, Niemczech i Włoszech, ale rosnącą popularność tego produktu widać przede wszystkim w państwach Europy Środkowo-Wschodniej, głównie w Polsce i Krajach Bałtyckich.

Czy to oznacza, że zrobiło się bardziej ryzykownie? Jakie zjawiska zachodzą na rynku fuzji i przejęć? 

Prognoza: rekordowy 2025 r. dla polis od nieujawnionych ryzyk

Prognoza zamieszczona w raporcie HWF mówi, że w ubiegłym roku liczba polis od nieujawnionych ryzyk wykupionych przez inwestorów w Europie urosła o 7,6 proc., do 3,2 tys., osiągając nowy rekord. Poprzedni odnotowany został w 2021 r., pierwszym roku od wybuchu pandemii COVID-19.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Jest nowa oferta Paramountu na właściciela TVN. Co zrobi Netflix?

Jak wynika z raportu, polisy takie wykupywane są najczęściej przez strony relatywnie niewielkich transakcji o wartości do 50 mln funtów (około 30 proc. wszystkich), a najmniejszy udział w tym torcie mają inwestorzy gigantycznych transakcji o wartości przekraczającej 1 mld funtów. Wydaje się, że struktura ta odzwierciedla strukturę rynku fuzji i przejęć, gdzie naprawdę dużych operacji jest relatywnie mało.

Najwięcej zabezpieczonych polisami W&I transakcji odnotowano do tej pory w Wielkiej Brytanii i Irlandii (33,6 proc. wszystkich), a najmniej w krajach naszego regionu i Krajach Bałtyckich (5,84 proc. wszystkich).  W HWF notują wzrosty wykupu polis na takich rynkach jak Niemcy, Francja czy region Europy Środkowo-Wschodniej, w tym Polska.

Region Europy Środkowo-Wschodniej i Polska z potencjałem. Rośnie ryzyko? 

Czy to znaczy, że region CEE i Polska stały się bardziej ryzykownymi rynkami?

– Raczej chodzi o to, że w całym regionie CEE rynek ubezpieczeniowy jest coraz bardziej dojrzały, jeśli chodzi o korzystanie z polis. To wynika m.in. z tego, że za szeregiem transakcji stoją fundusze private equity, którym zależy na tym, aby kapitał nie był blokowany, co ma miejsce przy innych formach zabezpieczeń niż polisy – uważa Chrystian Poszwiński, szef HWF Partners na Europę Środkowo-Wschodnią.. – Widzimy na rynku fuzji i przejęć zabezpieczanych w formie polis spore zmiany. Przed 2025 r. transakcje przychodziły z Polski (60 proc.), a potem z Węgier, Czech i całej reszty. Dziś widzimy, że Węgry spadły do blisko zera, Rumunia wytraciła tempo, a wybiły się Czechy oraz Kraje Bałtyckie – wylicza

Z jego wypowiedzi wynika, że najwięcej roszczeń wobec nieuczciwych sprzedających pojawia się w Rumunii. – Jeśli chodzi o dochodzone z polis roszczenia, to wina umyślna pojawia się najczęściej w Rumunii – mówi Poszwiński.

Reklama
Reklama

Michał Osowski, odpowiedzialny w HWF za segment podatkowy w CEE, przekonuje, że popyt na polisy w Polsce będzie rósł wraz z rynkiem fuzji i przejęć. Broker obserwuje na nim ożywienie po dwóch trudniejszych latach.. – Powiedziałbym, że ostatnie dwa lata były okresem spowolnienia w Polsce i CEE. Liczba transakcji była zdecydowanie mniejsza niż w latach wcześniejszych. Było to zapewne spowodowane czynnikami geopolitycznymi. Część inwestorów ostrożniej podchodziła do inwestycji w naszym regionie. Szukali konkretnych branż i aktywów. Był to ciekawy okres, bo pokazał, że przejęciami są zainteresowani lokalni inwestorzy z CEE. Obecnie obserwujemy więcej transakcji. Ich liczba i skala jest coraz większa – mówi Michał Osowski.

Z czego wynika to ożywienie? Zdaniem Osowskiego to kwestia ustabilizowania sytuacji. – Część inwestorów przyzwyczaiła się do konfliktu za wschodnią granicą i podchodzi do tej kwestii bez takich obaw jak dwa lata temu. Po liczbie transakcji widać, że koniunktura wraca – uważa menedżer.

Amerykanie wycofują się z funduszy private equity

Chrystian Poszwiński podaje nieco inne argumenty: – Na rynku mamy coraz więcej family office (inwestycyjna firma rodzinna – red.) i search fundów (fundusze specjalizujące się w wynajdywaniu okazji inwestycyjnych – red.), które poszukują podmiotów lub grup w celach inwestycyjnych w konkretnym sektorze. Według ostatnich danych Datasite w czwartym kwartale ub.r. transakcji było mniej, ale ich wartość była dużo wyższa – mówi Chrystian Poszwiński.

– W ostatnich kilku latach obserwujemy również istotną zmianę związaną z aktywnością inwestorów ze Stanów Zjednoczonych. Inwestorzy amerykańscy ostrożniej podchodzą do inwestycji w regionie CEE, co widać po ich obecnym „apetycie” na inwestycje w regionalne fundusze private equity – dodaje

– Drugi aspekt to obecność inwestorów polskich szukających podmiotów za granicą, w tym w USA. Aby dokonać tam transakcji, trzeba zwykle otworzyć spółkę lub prowadzić działalność przez lokalny wehikuł. Do tego doszedł problem ceł: ich podniesienie utrudniło realizację planów biznesowych, wpływając na opłacalność niektórych przedsięwzięć, co automatycznie wpłynęło na rynek transakcyjny – wylicza.

To nie czas na sprzedawanie spółek. Presja cyklu

Chrystian Poszwiński ocenia przy tym, że nie jest to najlepszy czas na sprzedaż biznesów. – Pewnie nie jest to najlepszy okres dla sprzedających. Jeśli spojrzymy na dane finansowe spółek portfelowych należących do funduszy, to widać, że poza wyjątkami nie radziły sobie one najlepiej w ostatnim roku – mówi

Reklama
Reklama

Zaznacza, że są inne elementy stymulujące rynek fuzji i przejęć. – Każdy model właścicielski ma swój horyzont, co też przekłada się na jego aktywność w segmencie M&A. Fundusze funkcjonują w cyklu inwestycyjnym, wyjście i zwrot środków są wpisane w ich DNA. Firmy rodzinne działają długoterminowo, ale również one dochodzą do momentu sukcesji, sprzedaży lub częściowego wyjścia z biznesu. Oczekujemy, że w tym roku szczególnie aktywność funduszy inwestycyjnych powinna być większa, natomiast uzyskanie oczekiwanych parametrów transakcyjnych może być wyzwaniem, szczególnie w niektórych branżach – mówi Poszwiński.

– Mamy dziś ciekawszą, ale i bardziej wymagającą sytuację rynkową. Znaczna część uczestników rynku nie tyle chce przeprowadzać transakcje, co musi je realizować – uważa menedżer.

– Presja cyklu inwestycyjnego, struktury finansowania czy oczekiwań inwestorów powoduje, że ruch jest konieczny, nawet jeśli warunki nie są idealne. Coraz częściej obserwujemy rolowanie inwestycji, również dlatego, że brakuje naturalnych nabywców dla danego aktywa. W praktyce oznacza to transfer pozycji pomiędzy funduszami, gdy pierwotny inwestor wie, że w obecnych realiach nie zrealizuje oczekiwanego zwrotu w klasycznym procesie sprzedaży – dodaje Poszwiński.

Nieruchomości, technologie i media – w tych sektorach najwięcej polis W&I

Sama liczba polis jeszcze niewiele mówi o ryzykach czekających na inwestorów. Więcej – wskaźnik zgłoszonych roszczeń. W najnowszej edycji raportu jest on wyższy niż w publikacji obejmującej 2024 r. o około 1 pkt proc. i wynosi 12,46 proc. Autorzy raportu nie przesądzają jednak, czy chodzi o to, że pojawiło się więcej problematycznych transakcji, czy też inwestorzy lepiej wykorzystują dane im możliwości.

Sektory, w których polisy te są stosowane najczęściej, to nieruchomości (ponad 22 proc. wszystkich), technologie i media, produkcja i przemysł, energetyka i infrastruktura. Najmniej tego typu zabezpieczeń pochodzi z sektora handlu detalicznego (3,84 proc.).

Reklama
Reklama

Dla inwestorów cenną wiadomością będzie zapewne, że mniej niż połowa zgłoszonych roszczeń kończy się wypłatą odszkodowań przez ubezpieczyciela (szacunki HWF).

Czy w ogóle warto w ten sposób zabezpieczać się przed ryzykami? W HWF Partners uważają, że sama wypłata odszkodowania nie jest głównym argumentem. Ważniejsze są brak blokady kapitału i czas dochodzenia odszkodowań, który w tym przypadku ma wynosić nie więcej niż dwa lata dla przeważającej liczby spraw.

Poszwiński podaje, że polisy W&I chronią przed celowym oszustwem. – Należy jednak pamiętać, że z punktu widzenia treści polisy ubezpieczyciel w sytuacji winy umyślnej może przyjść do sprzedającego z roszczeniem zwrotnym. Niemniej, tylko i wyłącznie w przypadku 1,4 proc. wszystkich polis dochodzi do takich sytuacji. Problem polega na tym, że bardzo ciężko jest udowodnić winę umyślną – mówi.

Jak duże jest średnie odszkodowanie, które otrzymuje kupujący? – W naszym regionie to kwoty jeszcze dość małe, najczęściej 200 tys. zł, a maksymalnie około 3,5 mln zł. W Europie Zachodniej, Zjednoczonym Królestwie i USA to czasami gigantyczne sumy. Najwyższa jaką pamiętam to 700 mln euro. Średnio na Zachodzie mamy do czynienia z kwotami 10-30 mln euro – podaje Poszwiński.

Polisy W&I nie należą do najtańszych form zabezpieczenia, choć Poszwiński uważa, że potaniały o połowę, od kiedy weszły do obiegu. – To efekt coraz większej liczby ubezpieczycieli oferujących tego typu zabezpieczenia. Ceny zależą od wartości transakcji i segmentu gospodarki. W nieruchomościach koszt to ok. 0,5 proc. sumy ubezpieczonej, w przypadku OZE średnio ok. 0,65 proc., w przypadku spółek produkcyjnych, ale także szpitali czy firm technologicznych: 0,85-0,95 sumy ubezpieczonej. W segmencie ropa i gaz – powyżej 1 proc. – wylicza.

Ubezpieczenia
System miał się kończyć, a bije rekordy. Czy OFE dostaną drugą szansę?
Ubezpieczenia
Ofiary wypadków bez odszkodowania? Ceny polis OC w górę? Projekt Polski 2050
Ubezpieczenia
Ukraińskie drony topią sektor paliwowy i ubezpieczeniowy Rosji. Ogromne straty
Ubezpieczenia
Bolesne konsekwencje jazdy bez ważnego OC. Rekordzista ma do zapłaty 5 mln zł
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama