fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Prezesi uczą się w kraju

Anna Rulkiewicz-Kaczyńska, prezes Lux-Medu. Ukończyła Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu i Uniwersytet w Hamburgu (równolegle) oraz studia podyplomowe w Polsko-Francuskim Instytucie Ubezpieczeń oraz trzyletnie studia menedżerskie LIMRA
Lux-Med
Jak wynika z analizy "Rz", zdecydowana większość krajowych top menedżerów bazuje na rodzimym wykształceniu
Jak wynika z analizy „Rz”, tylko co dziesiąty z 335 prezesów dużych polskich firm ma za sobą studia (najczęściej podyplomowe) na zagranicznej uczelni. A i tak znaczną część tej grupy stanowią cudzoziemcy kierujący polskimi spółkami globalnych koncernów, np. Fiata, Carrefoura czy Unileveru. Cudzoziemcy dominują też wśród niespełna 7 proc. szefów, którzy za granicą skończyli pierwsze studia.
Choć niemal co piąty polski prezes ma za sobą co najmniej dwa kierunki, to większość kończyła je na krajowych uczelniach.
W niezbyt licznej grupie posiadaczy dyplomów znanych zagranicznych szkół są m.in. Andrzej Klesyk, prezes PZU, który po ekonomii na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim skończył studia MBA na Harvard University, Małgorzata Iwanejko, prezes Boryszewa, która dyplom SGH uzupełniła studiami MBA w Wielkiej Brytanii, Piotr Czarnecki, prezes Raiffeisen Bank Polska, absolwent Politechniki Warszawskiej oraz studiów z zarządzania na Harvardzie i programu Senior Executive na Uniwersytecie Columbia, gdzie studiował też Cezary Stypułkowski, prezes BRE Banku.
[srodtytul]Szykują się zmiany[/srodtytul]
Zdaniem szefów firm executive search specjalizujących się w rekrutacji na najwyższe stanowiska za kilka lat udział menedżerów z dyplomami zagranicznych uczelni może się jednak zwiększyć.
– Widzimy bardzo zdecydowany rozwój karier absolwentów międzynarodowych szkół biznesu, którzy studiowali za granicą. Tego rodzaju studia to nie tylko wiedza, ale i bardzo dobra sieć kontaktów koleżeńskich – ocenia Borysław Czyżak, partner zarządzający polskiej spółki Egon Zehnder International. – Bardzo wpływowe są środowiska związane z takimi uczelniami, jak INSEAD, Harvard, London School of Economics czy London Business School.
O wpływy tych środowisk renomowane zachodnie uczelnie dbają od lat, śledząc kariery swych absolwentów i inwestując w tzw. programy „Alumni”, które ich integrują. Polskie szkoły wyższe, zwłaszcza publiczne, dopiero się tego uczą.
– Prasowe doniesienia o tym, że absolwent SGH objął wysokie, kierownicze stanowisko w danej spółce, są dla nas powodem do dumy i satysfakcji – podkreśla prof. Janusz Stacewicz, prorektor ds. nauki Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.
Uczelnia we wrześniu przeprowadziła pilotażowe badanie losów swych absolwentów. Ma ono dać odpowiedź, jak poprawiać jakość kształcenia w SGH.
– Wszystko po to, by w kolejnych latach móc nadal wypuszczać wykwalifikowanych menedżerów na zmieniający się rynek pracy – mówi prof. Stacewicz.
Losów swych absolwentów nie monitoruje największa kuźnia prezesów dużych firm – Politechnika Warszawska (PW). Za to – jak podkreśla rektor PW Włodzimierz Kurnik – uczelnia mocno pracuje nad tym, by zapewnić im dobre kształcenie na europejskim poziomie.
– Uczymy poprzez projekty inżynierskie, które przygotowują do pracy w zespole. Coraz powszechniej wysyłamy studentów na staże i praktyki zagraniczne. Zwracamy uwagę na dobre przygotowanie ekonomiczne z elementami zarządzania i przedsiębiorczości, co sprzyja swobodnemu poruszaniu się na rynkach pracy i zajmowaniu odpowiedzialnych stanowisk przez absolwentów – wylicza.
[srodtytul]Studia techniczne na fali[/srodtytul]
Jak wynika z naszej analizy, co dziesiąty szef dużej polskiej firmy ma dyplom PW, a łącznie ponad połowa szefów ma za sobą studia techniczne. Wysoki udział absolwentów technicznych uczelni w zarządach spółek potwierdzają też łowcy menedżerskich głów.
– Studia politechniczne uzupełnione przez podyplomowy program MBA są chyba najczęściej spotykanym profilem wykształcenia wśród kadry najwyższego szczebla w Polsce – ocenia Borysław Czyżak.
– Jeszcze więcej inżynierów pełni funkcję prezesa i dyrektora zarządzającego w mniejszych spółkach – zwraca uwagę Dariusz Użycki, szef Deininger Consulting w Polsce (i absolwent Wojskowej Akademii Technicznej).
Jego zdaniem choć absolwenci uczelni ekonomicznych mają dużą przewagę pod względem znajomości narzędzi finansowych, to studia techniczne dają bardzo przydatne menedżerom uniwersalne narzędzia intelektualne: uczą pracy projektowej, czyli zbierania danych, przetwarzania ich pod kątem założonego celu, wyciągania wniosków i wdrażania ich w praktyce.
– Absolwenci studiów technicznych są zwykle bardziej praktyczni i zorientowani na rezultat niż posiadający wykształcenie „ogólne”. Może to decyduje o ich przewadze na biznesowym rynku pracy. Warto też zwrócić uwagę, że badania sympatii i zaufania do zawodów stawiają inżynierów i techników ponad innymi specjalizacjami – komentuje Jacek Santorski, psycholog biznesu.
[i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: [mail=a.blaszczak@rp.pl]a.blaszczak@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA