fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sylwetki

Chcemy silnej lokalnej grupy kapitałowej

Paweł Dangel
Archiwum
W tym roku przy okazji powodzi żaden polityk nie odważył się wspomnieć o ubezpieczeniach – mówi prezes grupy Allianz w Polsce w rozmowie z Elizą Więcław i Jakubem Kuraszem
[b]Rz: Allianz to nie tylko ubezpieczenia. Zbudowaliście w Polsce bank, który teraz chcecie sprzedać. Kiedy to się stanie?[/b]
[b]Paweł Dangel[/b]: Analizujemy kilka scenariuszy dalszego funkcjonowania naszego banku. Samodzielnego, jak też w połączeniu z innym bankiem lub inwestorem strategicznym. Przedstawiliśmy te koncepcje naszym właścicielom. Jesteśmy na etapie ustalania, czy i kto może być zainteresowany Allianz Bankiem oraz współpracą z nami. Wariant dalszego samoistnego funkcjonowania tak, aby w ciągu przynajmniej dwóch lat osiągnąć pełną ekonomię skali, wymaga zwiększenia sieci sprzedaży do 200 placówek, czyli zainwestowania przez naszych właścicieli dodatkowych co najmniej 300 mln zł. [b]Jak bardzo jesteście zdeterminowani do sprzedaży? Finansiści twierdzą, że Allianz Bank może zostać sprzedany za “kilo gruszek”.[/b]
Rolą finansistów jest znać fakty i liczby oraz umieć je przeanalizować. Tym zajmują się obecnie kompetentni finansiści ze strony potencjalnych inwestorów. Dla nas oprócz ceny szalenie istotny jest dobór partnera, z którym moglibyśmy stworzyć wspólnie nowe możliwości dystrybucji oraz rozwijać korzystny dla obu stron model sprzedaży ubezpieczeń oparty na bancassurance. [wyimek]Większość osób się nie ubezpiecza, licząc na to, że pomoc nadejdzie ze strony państwa, gminy czy Caritasu[/wyimek] [b]Opowiada się pan za opcją sprzedaży banku?[/b] Nie. Partnerstwo z Allianz, który ma prawie 2,5 mln klientów w Polsce, zarządza blisko 10 mld zł aktywów, jest obecny zarówno na rynku ubezpieczeń jak, też funduszy emerytalnych i inwestycyjnych, posiada bardzo szeroką sieć dystrybucji, jest ciekawą wartością dla kogoś, kto chciałby z nami stworzyć silną lokalną grupę kapitałową. [b]Jak mocno trzeba Allianz Bank dokapitalizować, aby dalej samodzielnie funkcjonował?[/b] To zależy od obranej strategii. Aby rozwinąć spółkę pod względem dystrybucyjnym do poziomu, który planowaliśmy, i aby spełniać wymogi kapitałowe, potrzeba co najmniej 300 mln zł. [b]Ten rok chyba nie jest dla waszej grupy pomyślny. Firmy ubezpieczeniowe będą miały straty?[/b] Dla rynku ubezpieczeniowego ten rok jest najtrudniejszy w ostatnim dziesięcioleciu. Klęski żywiołowe dały się wszystkim firmom we znaki. W ciągu kilkunastu miesięcy towarzystwa ubezpieczeniowe majątkowe pogorszyły swój wynik ubezpieczeniowy o miliard złotych. W dużej mierze przyczyna leży po stronie ubezpieczeń komunikacyjnych, które generują dużą stratę. [b]Czy w związku z tym za OC będziemy płacić więcej?[/b] Podwyżki cen ubezpieczeń komunikacyjnych to coś, co się już dzieje. Każda podwyżka, a szczególnie w ubezpieczeniach OC, wymaga dodatkowego uzasadnienia, bo w świadomości wielu klientów traktowana jest jako podatek za posiadanie samochodu. Ceny OC w Polsce są najniższe w Europie, natomiast wysokość i częstotliwość wypłacanych świadczeń z ich tytułu jest już na poziomie średniej europejskiej. [b]Co w takim razie w największym stopniu wpływa na wzrost wypłat świadczeń?[/b] Branża ubezpieczeniowa, jak żadna inna, oparta jest w całości na modelu solidarnościowym. To sami klienci składają się na fundusz, z którego wypłacane są różnorakie świadczenia, renty i odszkodowania. Firma ubezpieczeniowa jest de facto stróżem tych pieniędzy. Na to, jaka będzie wysokość świadczeń, mają wpływ różne uwarunkowania. Oprócz kosztów naprawy pojazdu i jego części zamiennych mają na nią również wpływ np. coraz liczniejsze kancelarie odszkodowawcze, które prowadzą działalność bez żadnego zewnętrznego nadzoru. Do tego dochodzi nieprzewidywalność orzecznictwa sądowego oraz wciąż nowe obligatoryjne i ustawowe opłaty. [b]Jaka w związku z tym jest rola samego ubezpieczyciela? [/b] Naszą bezwzględną odpowiedzialnością jest dostosowanie stawek ubezpieczeniowych do takiego poziomu, który nie generuje strat zakładów ubezpieczeń. Zbyt długo utrzymujące się straty mogą bowiem doprowadzić do zachwiania bezpieczeństwem finansowym klientów. Drugim szalenie istotnym obszarem jest należyte dbanie o koszty. Chodzi o walkę ze wszystkimi patologiami, nadużyciami, absurdami czy po prostu bezmyślnością, które powodują, że część klientów zmuszona jest płacić za oszustwa i błędy innych. [b]Czy skala tego zjawiska jest duża?[/b] Szacuje się, że wszystkie wyłudzenia i oszustwa obejmują aż 30 proc. rynku. Z jednej strony problemem ten jest powiązany z naszą świadomością oraz społecznym przyzwoleniem i akceptacją faktu, że można – bądź wręcz należy – wyłudzać. Podam tylko jako przykład błędnie interpretowane tzw. proklienckie zmiany w kodeksie cywilnym. Klient oświadcza nam, że w ciągu kilku ostatnich lat nie miał szkody i ma w związku z tym prawo do 60 proc. zniżki. Jeśli okaże się, że podał i poświadczył nieprawdę, to my nie tylko nie możemy zerwać tej umowy lub choćby pomniejszyć proporcjonalnie kwoty odszkodowania, tylko możemy pobrać różnicę w składce. To zwykłe oszustwo, które odbywa się w majestacie prawa. W wielu przypadkach podczas zgłaszania szkody ubezpieczeniowej próbujemy powiększyć kwotę roszczenia, nawet jeśli mija się to z prawdą. Sąd zapewne i tak uznałby, że czyn ten nosi znamiona niskiej szkodliwości społecznej i uniewinniłby delikwenta. Z drugiej strony mamy do czynienia ze zorganizowaną przestępczością oraz dużo bardziej profesjonalnymi próbami wyłudzenia czy oszustwa. Nasza rola polega na ciągłym uszczelnianiu tego procesu. [b]Jakie widzi pan inne bolączki ubezpieczycieli?[/b] Świadomość! W naszych głowach nadal tli się postsocjalistyczne myślenie. Kiedyś były już premier powiedział w trakcie powodzi: “To się ubezpieczajcie”. Zapłacił za to polityczną cenę. W tym roku żaden polityk nie odważył się wspomnieć o ubezpieczeniach. Nieczytelna jest granica podziału odpowiedzialności pomiędzy tym, za co państwo chce brać na siebie odpowiedzialność, choćby w sytuacji kataklizmów, żywiołów, nieszczęść losowych, kryzysu itd., a tym, gdzie każdy z nas sam musi zadbać o ochronę swojego mienia, zdrowia, emerytury czy życia. W tym roku zalanych zostało wiele gospodarstw domowych i przedsiębiorstw. Wielu Polaków straciło swój dobytek. Czy poprawiło to świadomość ubezpieczeniową? Raczej nie. Nadal większość osób się nie ubezpiecza, licząc na to, że pomoc finansowa nadejdzie właśnie ze strony państwa, gminy czy Caritasu. [b]Państwo powinno zmienić swoje podejście?[/b] Powinno określić, za co chce brać na siebie finansową odpowiedzialność, a za co nie. Tak, aby większość z nas nie żyła złudzeniami. [b]Rząd powinien wprowadzić obowiązkowe ubezpieczenia na terenach zalewowych?[/b] Żeby przygotować kalkulację ryzyka i kosztów z tym związanych, trzeba mieć dane. Dzisiaj nie ma statystyk, nikt nawet nie wie, ile jest budynków, ile znajduje się na terenach powodziowych. Co to jest teren zalewowy? Czy państwo jest gotowe dopłacać do tego ubezpieczenia? Czy nie lepiej przeznaczyć te środki na dofinansowanie ludzi i przesiedlić ich na bezpieczne tereny? Na własne potrzeby stworzyliśmy definicję takiego wydarzenia: jeżeli kogoś zalało dwa razy w ciągu dziesięciu lat, to znaczy, że mieszka na terenie powodziowym. Być może należy wprowadzić odpowiednie uregulowania z tytułu odpowiedzialności cywilnej urzędników, tak aby nie wydawali beztrosko i masowo zgody na budowanie się na terenach osuwiskowych i zalewowych? [ramka][srodtytul]CV[/srodtytul] Paweł Dangel – absolwent reżyserii, pracował w teatrach w kraju i w Londynie. Wykładał na wyższych uczelniach teatralnych. Odbył liczne szkolenia z zakresu marketingu, finansów, ubezpieczeń i zarządzania. Karierę zawodową zaczynał jako agent ubezpieczeniowy w Wielkiej Brytanii, pracował m.in. w Royal Life i MGM Assurance. W 1994 r. zakładał w Polsce Towarzystwo Ubezpieczeń na Życie Nationale-Nederlanden. Obecnie jest prezesem TU Allianz i TU Allianz Życie.[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA