fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Działania rządu obniżą dynamikę narastania długu

Uruchomienie w Warszawie przez Leszka Balcerowicza licznika długu publicznego skrytykował doradca premiera Michał Boni
Fotorzepa, Dariusz Golik Dariusz Golik
Od momentu uruchomienia licznika długu, czyli w ciągu miesiąca, wzrósł on o 13 mld zł i przekracza już 737 mld zł
Zadłużenie Polski na koniec 2011 r. może być wyższe, niż szacuje rząd, i wynieść ponad 918 mld zł, czyli 61,4 proc. PKB. Tak wynika z wyliczeń „Rz“ na podstawie dotychczasowego tempa przyrostu zadłużenia. Choć rząd planuje pewne działania, które mają znacznie obniżyć tę dynamikę, to ekonomiści nie do końca wierzą w powodzenie zamierzeń rządu.
Resort finansów w swej prognozie dotyczącej przyrostu zadłużenia wylicza, że na koniec 2011 r. nie powinno ono być wyższe niż 854,6 mld zł. W relacji do PKB sięgnęłoby więc 57,1 proc. (przy zastosowaniu unijnej metody szacowania długu). Według krajowego sposobu liczenia resort stara się utrzymać poziom długu poniżej progu 55 proc. PKB – szacuje, że na koniec 2011 r. będzie to 54,2 proc. PKB.
Zdaniem wiceministra finansów Wiesława Szczuki na obniżenie dynamiki przyrostu zadłużenia pozytywnie wpłynie np. konsolidacja płynności sektora finansów publicznych. Z wyliczeń resortu wynika, że obniży ona dług publiczny w 2011 r. o 1,3 pkt proc. PKB. Od początku przyszłego roku niektóre instytucje publiczne będą miały obowiązek deponowania wszystkich wolnych środków na rachunku ministra finansów.
– Konsolidacją zostałoby objętych około 19,8 mld zł, czyli kilkadziesiąt podmiotów, które znajdują się bądź znajdą w sektorze finansów publicznych – powiedział PAP Szczuka. – Obniży to w przyszłym roku dług publiczny w relacji do PKB o 1,3 pkt proc. Konsolidacja ma spowodować obniżenie przyszłorocznych potrzeb pożyczkowych brutto, które ostatecznie mają wynieść 167,5 mld zł wobec 193,5 mld zł w tym roku.
Zdaniem prof. Andrzeja Wernika z Akademii Finansów resort finansów zbyt optymistycznie wyliczył pozytywny wpływ konsolidacji finansów. – Jeśli uda się obniżyć dzięki temu zabiegowi potrzeby pożyczkowe o około 10 mld zł, to i tak będzie dużo – mówi ekonomista. Wernik podkreśla jednak, że dzienne tempo przyrostu długu w przyszłym roku powinno być niższe, choćby dzięki wpływom z prywatyzacji.
Według jego szacunków na koniec przyszłego roku zadłużenie jednak nie przekroczy 918 mld zł. Dzięki niższemu deficytowi finansów publicznych (rząd chce go obniżyć z 7,9 proc. w tym roku do 6,9 proc. PKB) oraz niższym potrzebom pożyczkowym państwa dynamika przyrostu długu powinna być nieco niższa niż dotychczas. – Z moich wyliczeń wynika, że na koniec roku dług liczony metodą unijną sięgnie ok. 875 mld zł, co oznacza 58,5 proc. PKB.
Ale były minister finansów Mirosław Gronicki przyznaje, że rząd może mieć problem z ograniczeniem zadłużenia. – Minister finansów ma jednak sposoby, aby obniżyć wynik na koniec roku, wystarczy przeprowadzić wymianę posiadanych walut przez tzw. swap walutowy i w grudniu wymienić np. 4 mld euro, co daje mu 16 mld zł – wskazuje ekonomista.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA