fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Muzyka

Przełamując style

Występ zespołu Oregon w Rotterdamie w 2008 r.
Rzeczpospolita, Marek Dusza m.d. Marek Dusza
Oregon to jeden z najbardziej kreatywnych improwizujących zespołów
Amerykański kwartet Oregon należy do najdłużej działających zespołów jazzowych. Właśnie wyruszyli w jubileuszową trasę koncertową po Europie, świętując razem z fanami 40-lecie grupy. Ostatni koncert tej trasy odbędzie się na festiwalu Jazz Jamboree w Warszawie.
Jeśli jest w muzyce jazzowej zespół zasługujący na określenie kultowy, to jest nim z pewnością Oregon. Grupa powstała w 1970 r., a utworzyli ją muzycy współpracujący z eklektyczną, awangardową grupą Paul Winter Consort. Byli to: gitarzysta i pianista Ralph Towner, basista Glen Moore, oboista, saksofonista i klarnecista Paul McCandless oraz grający na instrumentach perkusyjnych Colin Walcott.
[srodtytul]Własne brzmienie[/srodtytul]
Wszyscy byli znakomitymi instrumentalistami o gruntownym wykształceniu klasycznym, z doświadczeniem w wykonywaniu i komponowaniu muzyki współczesnej i jazzowej. Styl grupy ewoluował przez lata, ale zawsze obecne w nim były klasyczna estetyka, jazzowa harmonia i improwizacja oraz wpływy etniczne ze świata, określane jako world music. Oregon wyróżniał się także poziomem artystycznym, wrażliwością muzyków i troską o brzmienie. Dopiero pod koniec lat 70. zaczęli wykorzystywać elektroniczne instrumenty klawiszowe. Każdy album wnosił coś nowego, każdy koncert był inny i z powodzeniem mógł trafić na płytę.
Pierwszy album Oregon nagrał w 1970 r. w studiu The Farm, w Hollywood Hills, lecz mała wytwórnia płytowa Increase splajtowała i sprzedała nagranie wytwórni Vanguard, która wydała go dopiero dziesięć lat później pod znaczącym tytułem „Our First Record”. W tej sytuacji za oficjalny pierwszy album uważa się „Music of Another Present Era”, wizjonerskie nagranie z 1972 r. zapowiadające kierunki poszukiwań własnego brzmienia. To była odpowiedź na często zadawanie im pytanie o rodzaj granej muzyki.
W tym czasie Ralph Towner zaprzyjaźnił się z młodym, rzutkim producentem z Monachium – Manfredem Eicherem, który właśnie założył ambitną wytwórnię płytową ECM Records. Związani kontraktem z wytwórnią Vanguard, nie mogli nagrywać dla niego pod nazwą Oregon, ale obeszli prawne zobowiązania, wydając w barwach ECM płytę „Trios and Solos” i firmując ją własnymi nazwiskami. Pomysł nagrywania w różnych konfiguracjach jako duet czy trio powtórzyli później na znakomitym krążku „Moon and Mind” (1979).
Kolejne albumy „Distant Hils” (1973) i „Winter Light” (1974) przysporzyły im nowych fanów, ale opinie krytyków były podzielone. Nie wszyscy rozumieli, że Oregon nie jest grupą stricte jazzową. Na tle popularnych wówczas zespołów fusion wyróżniali się akustycznym instrumentarium i skomplikowanymi harmoniami. W 1978 r. ukazał się jeden z najważniejszych albumów jazzu akustycznego „Out of the Woods”, wydany przez wytwórnię Electra z intrygującą okładką.
Charakterystyczne dla ich działalności stały się koncerty i nagrania z zaproszonymi artystami. Na płycie „Friends” (1977) byli to: saksofonista Bennie Wallace, pianista Larry Karush oraz perkusista David Earl Johnson. Najważniejsze albumy z gośćmi to jednak „Together” (1976) z legendarnym perkusistą kwartetu Johna Coltrane’a, Elvinem Jonesem i „Violin” (1978) – ze skrzypkiem Zbigniewem Seifertem, który właśnie wtedy podbijał Amerykę.
[srodtytul]Nominacje do Grammy[/srodtytul]
U szczytu popularności w 1980 r. zespół zawiesił działalność na rok; przyczyną były narodziny córeczki Colina Walcotta. Po powrocie na scenę grupa nawiązała ponownie kontakt z wytwórnią ECM, wydając już pod własną nazwą przełomowy album „Oregon”.
W 1984 r. w wypadku samochodowym koło Magdeburga zginął Walcott i menedżer zespołu. Towner i McCandless zostali ranni. Po rocznej przerwie muzycy wyruszyli w trasę koncertową jako trio, by upamiętnić śmierć kolegi. Na swojego zastępcę Walcott wyznaczył hinduskiego wirtuoza instrumentów perkusyjnych Triloka Gurtu. Współpraca została rozpoczęta, ale Gurtu nie udało się w pełni zastąpić Walcotta, którego instrumentarium było bardzo różnorodne, a w swej grze łączył wschód z zachodem. W 1993 r. Gurtu zdecydował poświęcić się własnej karierze, a muzycy tworzący Oregon ponownie postanowili grać we trójkę.
Dopiero w 1996 r. dołączył do nich młody perkusista Mark Walker.
Trzy lata później Oregon pojechał na serię koncertów do Moskwy, gdzie występował z orkiestrą symfoniczną Radia Moskwa. Efektem był podwójny album „Oregon in Moscow” i... cztery nominacje do nagrody Grammy. W lutym tego roku w Nowym Jorku zespół nagrał nowy album „In Stride”, wydany właśnie przez włoską wytwórnię Cam Jazz. Grupa będzie go promować podczas europejskiego tournée.
Oregon to jeden z najbardziej kreatywnych improwizujących zespołów przełamujących bariery między stylami. Na tle innych kwartetów wyróżnia ich wykorzystanie oboju i gitary 12-strunowej. Nawet kiedy Ralph Towner czasem siada do fortepianu, ich brzmienie pozostaje niezwykle oryginalne. Koncert niewątpliwie będzie wydarzeniem festiwalu Jazz Jamboree, na którym muzycy wystąpią pierwszy raz.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA