fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Zmowy cenowe pękają

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Piotr Mazurkiewicz
Kary za zmowy cenowe, które odkryje urząd antymonopolowy, dają się firmom we znaki. Nic dziwnego, że zamiast płacić grube miliony coraz więcej z nich idzie na układ. W zamian za donos o kartelu płacą bowiem mniej, a nawet wcale
Zmowy cenowe firm to istna plaga, która nęka polski rynek. Cierpią na tym wszyscy konsumenci, którzy płacą więcej, niż powinni, a zyskują sieci i producenci. Z reguły rozpoczynając zmowę, są jeszcze ostrożni, ale po jakimś czasie puszczają niemal wszystkie hamulce.
– Idą święta, więc po co obniżać ceny i na tym tracić, skoro można jeszcze zarobić – tego typu e-maile krążyły między pracownikami w sprawie jednej ze zmów.
Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów od kilku lat stara się je rozbijać i – jak dowiedziała się „Rz” – jeszcze w tym roku ogłosi decyzję w sprawie kolejnej. Tym razem chodzi o produkujący farby koncern Akzo Nobel, który nielegalnie ustalał ceny swoich wyrobów z sieciami sklepów Castorama, OBI, Praktiker i Leroy Merlin.
Kary będą znacznie wyższe niż w przypadku ostatniej takiej sprawy, także dotyczącej farb, kiedy to Tikkurila ustalała ceny z Praktikerem i Castoramą. Ta ostatnia sieć za udzielenie urzędowi informacji uzyskała zwolnienie z kary (w przeciwnym wypadku musiałaby zapłacić 229 mln zł), Tikkurila zapłaci jedynie 9,3 mln zł, zaś Praktiker 39 mln zł.
Praktiker i Castorama wraz z pięcioma innymi sieciami były już w 2006 r. ukarane przez UOKiK za zmowę z Polifarbem Cieszyn-Wrocław. Wówczas łączna kara wyniosła niemal 110 mln zł.
„Nie przyzwyczajajmy klientów w grudniu do tak niskich cen! Jedynka w większej pojemności daje nam szansę utrzymania tego produktu na odpowiednim poziomie cenowo-marżowym i będzie sprzedawała się na podobnym poziomie ilościowym” – takie e-maile krążyły między Polifarbem a siecią Praktiker.
Producent zastrzegał, że w przypadku nieprzestrzegania minimalnych cen detalicznych „będziemy zmuszeni do interwencji w celu natychmiastowej zmiany nieodpowiedniej ceny”.
[srodtytul]Zmową scementowani[/srodtytul]
Jednak najsrożej ukarane zostały jak dotąd firmy w tzw. zmowie cementowej, kiedy to nałożona w grudniu ubiegłego roku kara sięgnęła aż 411 mln zł. To jak dotąd najwyższa tego typu kara w Polsce, ale też skala zmowy przeszła wszelkie wyobrażenia.
Jak ustalił UOKiK, uczestnicy kartelu co najmniej od 1998 r. dzielili rynek, ustalając dopuszczalne udziały w nim poszczególnych graczy, a także ceny minimalne cementu, wysokość podwyżek, terminy i kolejność ich wprowadzania.
W zasadzie wszyscy producenci ustalali ceny cementu, który bez względu na sytuację rynkową ciągle drożał, nawet kilkanaście procent rocznie.
Jak podaje UOKiK, przedstawiciele firm wielokrotnie spotykali się w hotelach w różnych miastach, aby ustalić szczegółowe warunki funkcjonowania zmowy. Ustanowiono koordynatora wymiany poufnych informacji, który za pomocą telefonu pre-paid wymieniał informacje istotne dla funkcjonowania kartelu z wyznaczonymi pracownikami innych cementowni.
[srodtytul]As w rękawie[/srodtytul]
Ściganie takich porozumień staje się coraz skuteczniejsze także dzięki tzw. programowi leniency. W skrócie polega on na tym, że firma uczestnicząca w nielegalnym porozumieniu może zgłosić się do urzędu i w zamian za udzielenie informacji o zmowie ma szansę na uniknięcie kary.
– Od 2004 roku, czyli od momentu funkcjonowania programu leniency, do UOKiK wpłynęło już 26 wniosków od skruszonych przedsiębiorców – mówi „Rz” Małgorzata Krasnodębska-Tomkiel, prezes UOKiK.
– Zazwyczaj firmy decydują się na taki krok po naszej interwencji, ale to nie jest reguła. Na pewno zainteresowanie programem rośnie, często zgłaszają się do nas przedsiębiorcy, którzy zbierają informacje o warunkach skorzystania z tego programu – dodaje.
Tylko w 2010 r. na taki krok zdecydowało się już sześć firm, a ponieważ do końca roku jeszcze nieco zostało, może to być najlepszy pod tym względem rok, odkąd funkcjonuje taki program.
Jednak skala zjawiska tak naprawdę jest jeszcze większa. – Do urzędu wpłynęły też tzw. wnioski uproszczone od 15 przedsiębiorców. Składają je firmy, które jednocześnie złożyły wnioski do Komisji Europejskiej. Ma to zapewnić, by w razie niepodjęcia sprawy przez Komisję, móc skorzystać z programu w Polsce i nie dać się ubiec konkurencji – mówi Grzegorz Materna, dyrektor departamentu ochrony konkurencji UOKiK.
Jak wyjaśnia, samo złożenie wniosku o objęcie programem leniency nie wystarczy. – Warunkiem odstąpienia przez prezesa UOKiK od nałożenia kary pieniężnej jest przedstawienie nowych, ważnych dla urzędu informacji i dowodów oraz wykazanie przez przedsiębiorcę, że już nie bierze udziału w nielegalnym porozumieniu. Nie zawsze udaje się te warunki spełnić, dlatego przedsiębiorcy powinni być świadomi, że sama deklaracja chęci współpracy z UOKiK nie pozwala uniknąć ewentualnej kary – dodaje Grzegorz Materna.
Motywy ujawnienia informacji są bardzo różne. Czasami firmy zdają sobie sprawę, że przeprowadzana w związku z inną sprawą kontrola może coś wykazać, więc zawczasu przygotowują strategię obrony. Jednak, jak mówią urzędnicy z UOKiK, często firmy się orientują, że po jakimś czasie uczestniczenie w zmowie po prostu przestało im się opłacać.
Tak było w przypadku nowej strategii hiszpańskiego banku Santander. Jeszcze w latach 80. prezesi największych instytucji finansowych w tym kraju spotykali się co miesiąc, by ustalić reguły gry, np. maksymalne stawki oprocentowania lokat. Z dzisiejszej perspektywy trudno to określić inaczej niż zmowa cenowa, ale wtedy najwidoczniej obowiązywały inne standardy.
Emilio Botin, który w 1986 r. został prezesem Santandera, po kilku latach się zorientował, że takie podejście wcale nie jest dla niego korzystne. Zerwał z dotychczasowymi zasadami i zaproponował klientom znacznie wyższe, niż u konkurencji odsetki.
Na efekty długo nie musiał czekać – sprowokowało to prawdziwą wojnę o klientów, ale to on jako inicjator zmiany zyskał na tym najwięcej. Liczba depozytów w Santanderze w dwa lata wzrosła o 50 proc., ponieważ jednocześnie bank obniżył odsetki od pożyczek i marże na kredyty hipoteczne.
Jeśli już jednak zmowa zostaje wykryta, firmy w pewnym stopniu mają wybór: podjąć ryzyko pójścia w zaparte licząc, że urząd niczego nie wykryje, lub – mówiąc kolokwialnie – zacząć sypać.
Wśród skruszonych firm są wielkie koncerny oraz na tym tle stosunkowo niewielkie spółki, jak choćby Office Pulse. Firma przekazała urzędowi informację o zmowie dystrybutorów artykułów biurowych, dlatego uniknęła kary. Druga firma już tyle szczęścia nie miała – Papier Hurt zapłaci prawie 90 tys. zł kary.
Jednak odwaga Office Pulse najwidoczniej już się skończyła – przedstawiciele spółki nie odpowiedzieli na nasze pytania, jak ich krok został odebrany choćby wśród konkurentów i dostawców.
Inni są bardziej rozmowni. – Z programu leniency skorzystaliśmy zgodnie z prawem. Nie konsultowaliśmy naszych decyzji odnośnie współpracy z urzędem z innymi uczestnikami rynku i nie uzależnialiśmy jej od ich postępowania – wyjaśnia Jolanta Ciesielska, rzeczniczka Lafarge Cement.
Spółka skorzystała z programu we wspomnianej zmowie cementowej, dzięki czemu kary nie zapłaciła. Podobnie jak Castorama, której zmniejszono karę w przypadku zmowy z Polifarbem Cieszyn do jedynie 50 tys. zł, a we wspomnianej sprawie z Tikkurila nie zapłaciła nic.
– W pełni współpracujemy z urzędem, Castorama rozumie swoje zobowiązania, a w naszych działaniach kierujemy się obowiązującymi przepisami prawa. Z naszych dotychczasowych doświadczeń wyciągnęliśmy odpowiednie wnioski, na bazie których funkcjonujemy na rynku – mówi Janusz Lella, dyrektor generalny Castorama Polska.
[srodtytul]Kto pierwszy, ten lepszy[/srodtytul]
Firmy, które zdecydują się na taki krok zbyt późno, mogą sporo stracić. Tak było choćby w przypadku zmowy cementowej, w której Lafarge zgłosił się pierwszy, zaledwie o dwa dni ubiegając Górażdże Cement. Jego wniosek został uwzględniony, ale karę zapłacić musi, choć zmniejszoną o połowę, do 5 proc. przychodów.
– Koledzy z hiszpańskiego urzędu antymonopolowego mówili nam, że w jednej sprawie przedstawiciele firm spędzili pod drzwiami urzędu całą noc, aby rano niemal walczyć o to, kto pierwszy złoży wniosek. Była to bowiem szansa na obniżenie lub wręcz uniknięcie spodziewanej kary – dodaje Krasnodębska-Tomkiel.
Podobne zasady obowiązują w Polsce. Na całkowite uniknięcie kary ma szansę tylko firma, która zgłosi się jako pierwsza. Kolejne mogą liczyć co najwyżej na jej obniżenie.
– Dzięki współpracy z przedsiębiorcami w ramach programu łagodzenia kar jesteśmy w stanie dotrzeć do nowych źródeł informacji, a często przy badaniu jednej sprawy znajdujemy dowody na istnienie kolejnych nielegalnych porozumień. Tak było np. na rynku budowlanym, gdzie wykrywane są kolejne zmowy. Aktualnie prowadzimy postępowanie dotyczące zawarcia niedozwolonego porozumienia w tej branży – wskazuje prezes UOKiK.
[srodtytul]Sroga Bruksela[/srodtytul]
Zmowy zaciekle zwalcza też Komisja Europejska. Tylko w latach 2004 – 2009 ukarała uczestników takich nielegalnych porozumień na sumę niemal 10 mld euro.
Jak dotąd rekordowa była zmowa producentów szyb samochodowych, którzy w 2008 r. zostali ukarani niemal 1,4 mld euro.
Kolejne co do wielkości kary to ubiegłoroczne 1,1 mld euro nałożone na dostawców gazu oraz zmowa z 2007 r. producentów wind i schodów ruchomych z niemal 1 mld euro grzywny.
Także w takich sprawach, zdaniem urzędników, warto się pokajać i przyznać do winy. Komisja Europejska np. nałożyła w tym roku 518 mln euro grzywny na 17 europejskich producentów stali zbrojeniowej z powodu zmowy cenowej, która funkcjonowała od 1984 do 2002 r.
Przeszło połowę tej kwoty, czyli 276 mln euro, ma zapłacić koncern Arcelor--Mittal, największy producent stali na świecie. Sankcje darowano niemieckiej firmie Saarland, która w 2002 r. jako pierwsza poinformowała Komisję Europejską o tej zmowie.
W tej sprawie ustalano ceny stali zbrojeniowej, dzielono udziały rynkowe i wyznaczano kwoty dostaw. W tym celu przedstawiciele koncernów spotkali się ponad 550 razy.
– Jest zdumiewające, w jaki sposób tak liczne firmy potrafiły przez tak długi czas szkodzić niemal całemu europejskiemu przemysłowi budowlanemu w odniesieniu do tak ważnego produktu rynkowego – mówił unijny komisarz do spraw konkurencji Joaquin Almunia.
Upiekło się także koncernowi Bayer, który współpracował z Komisją w sprawie innej zmowy – na rynku produktów gumowych. W latach 1996 – 2002 kartel sztucznie kontrolował ceny kauczuku syntetycznego, co wymiernie odbiło się na cenach opon. Łączne kary wyniosły wtedy 519 mln euro.
Kartele ścigane są także w USA. Pod koniec lat 90. Departament Sprawiedliwości rozpoczął śledztwo w sprawie utworzenia kartelu producentów witamin. Proces doprowadził do wysokich kar finansowych dla uczestników kartelu oraz nawet wyroków więzienia dla osób, które go zorganizowały.
Teraz na wokandzie jest nielegalne porozumienie producentów paneli LCD, którzy w latach 1996 – 2006 mieli znacząco zawyżać ich ceny. To kluczowy element nie tylko telewizorów, ale także telefonów i wielu innych kategorii sprzętu wyposażonych w wyświetlacz, więc drenowanie portfeli klientów odbywało się na naprawdę wielką skalę. Na jaką – tego się dowiemy, przynajmneij w części ,w przyszłym roku.
Sam rynek telewizorów i monitorów wart jest bowiem ok. 70 mld dol., więc sprawa jest wielkiego kalibru, a kary – według nieoficjalnych wypowiedzi przedstawicieli amerykańskich władz – siegną kilku miliardów dolarów.
Sprawa ruszyła w sierpniu, lista podejrzanych obejmuje takich gigantów jak LG, Samsung, Sharp oraz Toshiba. – Mamy mocne dowody na nielegalną działalność wspomnianych producentów oraz kilku innych spółek – twierdzi Andrew Cuomo, prokurator generalny stanu Nowy Jork.
[ramka][srodtytul]Szukając przebaczenia[/srodtytul]
Firmy uczestniczące w zmowach i innych nielegalnych porozumieniach mają sporo możliwości zdobycia informacji, co z taką wiedzą należy zrobić. Program leniency obowiązuje w Polsce od 2004 r. Dużą rolę w promocji programu odgrywa infolinia (nr 22 55 60 555), gdzie informacji udzielają prawnicy Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, którzy następnie analizują wnioski. Urząd podkreśla, że faktycznie zainteresowanie zdobyciem takich informacji rośnie. Warunkiem skorzystania z tej szansy jest jednak dobrowolne przyznanie się do uczestnictwa w zmowie. Przedsiębiorca ubiegający się o objęcie programem może złożyć formalny wniosek osobiście w siedzibie UOKiK w Warszawie pracownikowi urzędu do protokołu, pocztą, faksem, a także e-mailem na adres: leniency@uokik.gov.pl. W dwóch ostatnich przypadkach niezbędne jest dostarczenie do urzędu oryginału wniosku w ciągu trzech dni.
Wiecej informacji na stronie http://www.uokik.gov.p/program_lagodzenia_kar2.php. [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA