fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Spis powszechny w Rosji

AFP
Hodowcy jeleni w Rosji już policzeni. W ciągu najbliższych trzech tygodni ankieter zapuka do każdego obywatela
Każdy ankieter powinien mieć przy sobie jaskrawy niebieski szalik z emblematem spisu ludności, firmową torbę na ramię i oczywiście najważniejsze – identyfikator. Trwa medialna kampania, która ma informować, ale także uspokajać. Rosjanie – tradycyjnie raczej nieufni wobec intruzów – niechętnie wpuszczają obcych do swoich domów. W Rosji rozpoczął się spis ludności.
„Znaki szczególne” mają rozwiać wątpliwości tych obywateli, którzy obawiają się fałszywych ankieterów. Tym bardziej że milicja już ostrzega: dla oszustów spis ludności to prawdziwe święto, z pewnością nie zabraknie przestępców podszywających się pod ankieterów. [srodtytul]Prawda czy fałsz[/srodtytul]
By obraz rosyjskiego społeczeństwa był możliwie pełny, spis ma objąć wszystkich, łącznie z nielegalnymi imigrantami czy obcokrajowcami tymczasowo mieszkającymi w Rosji. By uspokoić obawy przed ujawnianiem prywatnych danych, jak np. informacje o dochodach czy brak zameldowania, władze zapewniają, że spis jest anonimowy i dobrowolny. – Dobrze przeprowadzony spis da nam informację o tym, jak się zmienia rosyjskie społeczeństwo. Warunkiem jest oczywiście jak najpełniejsze uczestnictwo i szczere odpowiedzi – mówi „Rz” Anatolij Wiszniewski, szef Instytutu Demografii w Wyższej Szkole Ekonomii. – Rosjanie często są nieufni wobec państwa, co może prowadzić do zatajania pewnych informacji. Wiele będzie też zależeć od dobrej woli i rzetelności ankieterów – dodaje. Pomyślano także o ich bezpieczeństwie. Na wszelki wypadek każdy dostanie latarkę i gwizdek, żeby w razie czego móc wezwać pomoc. To jednak raczej tylko symboliczna ochrona. Do obywateli mogących stanowić zagrożenie osoby przeprowadzające spis udadzą się w towarzystwie ochrony w postaci funkcjonariuszy milicji. Na dworcach kolejowych i innych skupiskach bezdomnych ankiety będą spisywać pracownicy opieki społecznej. Odrębna grupa ankieterów będzie pracować w więzieniach i koloniach karnych. [srodtytul]Rosyjska mozaika[/srodtytul] Spis powinien dostarczyć odpowiedzi na wiele ciekawych pytań. Na przykład ilu tak naprawdę Chińczyków żyje na rosyjskim Dalekim Wschodzie czy ilu muzułmanów mieszka w Moskwie. – Za kogo się uważają imigranci? Kto zadeklaruje się jako Rosjanin, a kto jako Ukrainiec? To bardzo ciekawe, wyniki powinny stać się potem przedmiotem badań – komentował Władimir Mamontow, szef „Izwiestii”. – Pytanie, ilu w Moskwie jest nielegalnych imigrantów, jest bardzo intrygujące, ale najpierw musimy mieć pewność, że ludzie ci wezmą udział w badaniu. Pomimo uspokajających deklaracji ze strony władz wielu z nich może unikać ankieterów. W efekcie dane mogą być znacznie zaniżone – mówił Wiszniewski. Już sam sposób przeprowadzania spisu, a także gigantyczna kampania przygotowań, wiele mówią o Rosji. Oficjalny start ogłoszono dzisiaj, ale liczenie trwało już od wiosny. Jak napisała „Rossijskaja Gazieta”, w kwietniu ankieterzy wyruszyli na półwysep Jamał na wielkie święto hodowców jeleni, gdzie spotykają się mieszkańcy trudno dostępnych północnych regionów. Przeprowadzenie spisu wędrujących mieszkańców tajgi to jednak zadanie niewykonalne. Przed oficjalnym startem wielkiego liczenia ankieterzy odwiedzili też inne miejsca utrudnionego dostępu – m.in. wysokogórskie wsie czy archipelag Wałaam na jeziorze Ładoga. [srodtytul]Kosztowny spis[/srodtytul] Moskwa od lat przygotowywała się do tego wielkiego przedsięwzięcia, które oprócz logistycznych trudności wymaga także sporych nakładów finansowych. Sytuacja była na tyle poważna, że gdy rozpoczął się kryzys gospodarczy, trwała debata, czy spisu nie odłożyć na lepsze czasy. Terminu dotrzymano, a rząd wydzielił na liczenie ludności 17 mld rubli (ok. 1,7 mld zł). Stawki są jednak w dalszym ciągu raczej kryzysowe. Zwykły ankieter dostanie za odwiedzenie ok. 400 mieszkań zaledwie 5500 rubli (ok. 550 zł). Nieco więcej – 16 tys. rubli – zarobi szef lokalnego punktu. [ramka][b]Opinia dla „Rz”[/b] [i]Walerij Fiodorow, szef ośrodka badań społecznych WCIOM[/i] Spis pokaże, jak wygląda Rosja po globalnej recesji. Poza tym na mocy umowy międzynarodowej jest on zsynchronizowany ze spisami w innych krajach WNP. Jeśli chodzi o zróżnicowanie narodowościowe, to badanie może dać bardzo ciekawe efekty. Obawiam się jednak, że wiele osób będzie robiło sobie żarty i w rubryce narodowość wpisze np. elfy lub w ogóle nie odpowie. W regionach zamieszkanych przez nierosyjskie narodowości odbędzie się z kolei wyścig, np. w Baszkirii lokalne władze będą chciały udowodnić, że jest tam więcej Baszkirów niż Tatarów. Już widać, że prowadzona jest tam nieoficjalna agitacja. [i]—not. prus[/i] [/ramka] [i]Justyna Prus-Wojciechowska, z Moskwy[/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA